W środę przewodniczący klubu parlamentarnego Polska 2050 Paweł Śliz podpisał zarządzenie o odwołaniu posłanki Aleksandry Leo z funkcji wiceszefowej klubu. Poinformował też o powołaniu Bartosza Romowicza na funkcję I wiceszefa klubu - ustalił dziennikarz TVN24+ Patryk Michalski.
W czwartek Bartosz Romowicz napisał w serwisie X, że Aleksandra Leo próbowała dokonać "puczu", gdyż "poza swoimi uprawnieniami usiłowała wybrać za plecami Pawła Śliza reprezentację klubu w Radzie Krajowej". To właśnie Rada Krajowa Polski 2050 podejmuje kluczowe decyzje w sprawie wyborów przewodniczącego partii.
Obydwoje - Romowicz i Leo - byli później gośćmi programu "Tak jest" w TVN24.
Romowicz: najlepszym liderem jest Hołownia
Bartosz Romowicz podtrzymał w TVN24 swoją ocenę, że doszło do puczu. Wyjaśnił, że Aleksandra Leo "poddała pod głosowanie w trybie obiegowym uchwałę, która teoretycznie powinna być zaproponowana przez przewodniczącego". Jak tłumaczył, "bez obecności przewodniczącego wyznaczyła zasady i tryb wyboru członków Rady Krajowej spośród parlamentarzystów mimo, że przewodniczący ma na to czas w trakcie posiedzenia, a ono jeszcze trwa". – Przyznał jednak, że ta sytuacja wydarzyła się w czwartek, a została ona odwołana w środę.
Romowicz przyznał, że atmosfera w partii "jest trudna". - Trzeba zrobić wszystko, żeby ta atmosfera się poprawiła, żebyśmy poszli do przodu, żebyśmy zakończyli to, co się dzieje. Wiadomo, że chcemy i jesteśmy stabilnym elementem koalicji i będziemy tym stabilnym elementem koalicji - zaznaczył.
Jednocześnie nowy I wiceprzewodniczący wskazał, że Szymon Hołownia, który wcześniej zrezygnował ze startu w wyborach na przewodniczącego, mógłby do tej roli wrócić. - Chcę powiedzieć jedno: że najlepszym liderem, który by połączył wszystkie siły, wszystkie różnorodne stanowiska w Polsce 2050, jest Szymon Hołownia. Tak, jak nas połączył, kiedy wszedł do tej polityki - mówił Romowicz. - Inni wielcy liderzy, jak Donald Tusk, też odchodzili i wracali - wskazał.
Poseł zapewnił, że są narzędzia prawne, które by to umożliwiły, potrzebna jest tylko wola polityczna. Zapewnił, że nie ma sensu go pytać, czy widzi w roli lidera bardziej Paulinę Hennig-Kloskę czy Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. - Ja w ogóle od początku mówiłem, że te wybory powinny być w trybie stacjonarnym, na zjeździe, a nie online, bo to by zakończyło wszelkie rodzaje spekulacji - zaznaczył gość "Tak jest".
- Dzisiaj obawiam się, niestety, że w tej sytuacji, jeżeli wygra jedna możliwa kandydatka, to się rozpadniemy na pół. Co nie grozi Koalicji (15 października - red.), bo dalej ci ludzie będą w tym miejscu, w którym jesteśmy. Natomiast myślę, że już nie spowoduje to tego, że odbudujemy swoje sondaże, i nie będzie partii centrowej w polskim parlamencie - powiedział Romowicz.
Kłopotliwy uścisk dłoni
Aleksandra Leo gościła w programie po Romowiczu. Gdy mijali się w studiu, na krótko uścisnęli sobie dłonie. - Dlaczego mam nie podawać ręki? - zapytała gościni "Tak jest" po uwadze prowadzącego Piotra Marciniaka, że "póki podajecie sobie rękę, to nie jest najgorzej".
Puczystka? - Nie, panie redaktorze, ja próbowałam uzupełnić skład Rady Krajowej - stwierdziła Leo, odpowiadając na pytanie o jej działania w partii i wcześniejsze słowa Romowicza pod swoim adresem.
Jak tłumaczyła posłanka, próbowała uzupełnić skład Rady Krajowej o członków, których mandaty wygasły w środę. - Wczoraj jeszcze przewodniczący Śliz sam wskazał mnie jako swoją następczynię do prowadzenia posiedzenia klubu. Zastępowałam go również na Konwencie Seniorów. Dziś dowiedziałam się, i gdzie tu logika, że już wczoraj przestałam być wiceprzewodniczącą - mówiła.
Leo zaznaczyła, że informacja o jej odwołaniu "spłynęła na naszą grupę po tym, jak członkowie klubu parlamentarnego głosowali uchwałę, aby jak najszybciej przeprowadzić wybory uzupełniające do Rady Krajowej".
Na zarzut, że Paweł Śliz był w czwartek na pogrzebie, posłanka odpowiedziała: "sprawy rodzinne są bardzo ważne" i "od tego są wiceprzewodniczący, żeby zastępować przewodniczącego".
Na pytanie, czy w Polsce 2050 panuje zaufanie, Leo odpowiedziała, że "jeśli poseł naszej partii pisze posta na portalu X o puczu, to czy możemy tu mówić o wzajemnym zaufaniu?". - Dla mnie (...) niedopuszczalne jest to, co zrobił poseł Romowicz - wynoszenie naszych wewnętrznych spraw partyjnych na zewnątrz i publikowanie ich na portalach społecznościowych. To jest działanie na szkodę partii - oceniła.
Leo: to okno transferowe już się zamknęło
Leo zaznaczyła, że dla niej powrót Szymona Hołowni do roli przewodniczącego jest niemożliwy. - To okno transferowe już się zamknęło - powiedziała. - W drugiej turze powinny się spotkać dwie panie, które do tej drugiej tury trafiły - wskazała.
Jeśli chodzi o rolę Hołowni w Polsce 2050, Leo zasugerowała, że mógłby zostać "honorowym przewodniczącym".
- Natomiast trwałość Koalicji (15 października - red.) nie jest zagrożona - powiedziała, w czym była zgodna z Romowiczem.
Kryzys w Polsce 2050
W Polsce 2050 trwa spór o to, kto ma zostać nowym przewodniczącym partii. 12 stycznia odbyła się druga tura głosowania, w której zmierzyły się Paulina Hennig-Kloska i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Została ona jednak anulowana ze względu na "problemy techniczne". 19 stycznia Rada Krajowa Polski 2050 zdecydowała, że głosowanie w drugiej turze zostanie powtórzone. Ma się ono odbyć do 31 stycznia, ale data nie została jeszcze podana.
Autorka/Autor: fil/ft
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24