Dziennikarz TVN24+ Patryk Michalski ustalił, że mimo wyznaczenia daty wyboru szefa Polski 2050 w powtórzonej drugiej turze, w partii nadal wrze i trwa ostry konflikt we władzach klubu parlamentarnego ugrupowania. Padają oskarżenia o "białoruskie standardy" a posłanka Aleksandra Leo straciła funkcję wiceszefowej klubu. Patryk Michalski dotarł do szczegółów. Więcej informacji znajdziesz w TVN24+.
W czwartek dotychczasowy lider Polski 2050 Szymon Hołownia zwrócił się do swoich działaczy za pośrednictwem wpisu w mediach społecznościowych. "Spokój i porządek w Polsce 2050 Szymona Hołowni, to nadrzędne wartości w sytuacji, w której świat codziennie drży w posadach. A klub parlamentarny to nie szlachecki sejmik" - napisał.
Hołowni ocenił, że kampania wyborcza wprowadziła do partii "chaos polaryzacji, a śmiertelny bój dwóch frakcji kandydatek osiągnął apogeum i musi zostać natychmiast opanowany". "Obecna sytuacja zagraża nie tylko partii, ale naszej koalicji i przyszłości Polski" - podkreślił
Zwrócił się też z apelem do członków partii. "Założyłem tę partię, każdego i każdą z Was osobiście wskazałem na wyborcze listy i rządowe stanowiska. Dziś mam do Was proste przesłanie. Opamiętajcie się. Wystarczy" - przekazał na platformie X.
Hołownia: patrzę na to z narastającym gniewiem
Hołownia komentował sytuację w swojej partii w czwartek w Sejmie. Jak ocenił, "nie jest tak, jak powinno być". - Od kilku miesięcy próbowałem przekazać przywództwo w Polsce 2050 i za każdym razem, jak mówiłem: "dobrze, to idźcie i bierzcie to przywództwo", to kończyło się awanturą, w której trzeba było przychodzić i mówić: "słuchajcie, to tak nie może wyglądać" - komentował.
Polityk podkreślił, że to "jest nadal Polska 2050 Szymona Hołowni". - Nie Ryszarda Petru, nie Pauliny Hennig-Kloski, nie Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz - mówił. Przypomniał o treści swojego wpisu o powoływaniu członków Polski 2050 na stanowiska w rządzie i listy wyborcze. - Moja odpowiedzialność z tym związana pozwala mi na to, żeby jasno i wyraźnie powiedzieć: stop - zauważył.
- Patrzę na to z narastającym gniewem, determinacją, żeby moim koleżankom i kolegom w jasny sposób raz jeszcze dać do zrozumienia, jaka jest stawka tej gry - kontynuował i dodał, że stawką "jest uświadomienie sobie, że nie chodzi o to, żeby do 100 osób, które mnie popierają, dodać dziesięć albo dwadzieścia kolejnych, tylko bezpieczeństwo i stabilność tej koalicji, Rzeczypospolitej".
- Ta partia, dopóki nosi moje imię i nazwisko, nie będzie przypominała demokracji szlacheckiej z osiemnastego wieku - powiedział Hołownia.
Wybory w Polsce 2050
W poniedziałek Rada Krajowa Polski 2050 wznowiła posiedzenie. Po kilku godzinach ogłoszono decyzję, że druga tura wyborów na lidera ugrupowania zostanie powtórzona 31 stycznia. Wcześniej głosowanie zostało unieważnione ze względu na problemy techniczne. W drugiej turze mierzą się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Henning-Kloska.
Poniedziałkowe posiedzenie poprzedziły również piątkowe obrady. Jak wynika z informacji dziennikarza TVN24+ Patryka Michalskiego miały one burzliwy przebieg. Hołownia miał opowiedzieć się za powtórzeniem całości wyborów i wyrazić gotowość do startu w nich. Po kilku godzinach obrad miał też wylogować się ze spotkania prowadzonego w formule online. Polityk tłumaczył to zmęczeniem.
Autorka/Autor: os/ft
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Marcin Obara/PAP