|

Drogie posłanki, drodzy posłowie. Krok w dobrą stronę, choć jest jedno "ale"

Autorzy cyklu "Drogie posłanki, drodzy posłowie"
Autorzy cyklu "Drogie posłanki, drodzy posłowie"
Źródło zdj. gł.: TVN24
To krok w dobrą stronę - tak Patryk Wachowiec ocenia nowe zasady rozliczania poselskich kilometrówek wprowadzone przez Włodzimierza Czarzastego po naszych reportażach w cyklu "Drogie posłanki, drodzy posłowie". Ekspert zastrzega jednak, że nowe rozwiązania nie gwarantują transparentności. Sprawdziliśmy, jak bohaterowie naszego cyklu rozliczyli ubiegły rok.Artykuł dostępny w subskrypcji

W trzech reportażach magazynu "Czarno na białym", które miały premierę we wrześniu ubiegłego roku, pokazaliśmy, w jaki sposób posłowie rozliczają się z wydawania środków, które dostają na prowadzenie swojej parlamentarnej działalności. Nie bez przyczyny nazwaliśmy ten cykl "Drogie posłanki, drodzy posłowie". Każdy z nich dostaje bowiem około 280 tysięcy złotych rocznie na prowadzenie biura poselskiego.

Z 46 biur, które odwiedziliśmy w trakcie pracy nad tymi reportażami, tylko 12 było otwartych. Pokazaliśmy też, że posłowie potrafią wydawać publiczne środki na drogie gadżety, jak dron, pióro z grawerunkiem czy warte kilka tysięcy złotych odkurzacze.

Znaczna część pieniędzy na biura - jak wynika z naszej analizy - idzie na przejazdy posłów. Potrafią wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych publicznych środków rocznie na wynajem luksusowych samochodów, a kolejne kilkadziesiąt tysięcy złotych na tzw. kilometrówkę, czyli zwrot kosztów użycia prywatnego auta, z którego poseł korzysta w celach służbowych.

Pozostało 85% artykułu
Czytaj także: