Premier Donald Tusk poinformował, że wyraził warunkową zgodę na kandydowanie Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Dotychczas polityk był ministrem do spraw wdrażania polityki rządu.
Kandydaturę Berka na sędziego TK musi poprzeć najpierw Sejm. Minister energii Miłosz Motyka był pytany w "Faktach po Faktach" w TVN24, jak zagłosują przedstawiciele jego partii - PSL. - Jeszcze nie mieliśmy posiedzenia klubu, na którym byłaby taka dyskusja [w sprawie kandydatury ministra Macieja Berka do TK - red.], natomiast ja będę do tego moje koleżanki i kolegów namawiał - powiedział i zapewnił, że jest "spokojny" o przebieg głosowania.
- Jeżeli mamy głosować nad takim fachowcem właśnie, to jest dobra wiadomość. W tej ekstraordynaryjnej sytuacji, w której jest Trybunał Konstytucyjny, w której on nie działa, potrzebuje osób do tego zdeterminowanych, także obywatele będą mieli tam swojego stronnika - przekonywał polityk PSL.
Czy PSL wiedział o planie premiera?
Motyka pytany, czy premier dzielił się z PSL-em planem dotyczącym Berka, czy zostali zaskoczeni, odpowiedział: - Bardzo wysoko cenię pracę pana ministra Berka i myślę, że wszyscy ministrowie z PSL-u mogą powiedzieć to samo.
Grzegorz Kajdanowicz zwrócił uwagę, że koalicja rządząca obiecywała odpolitycznienie TK. - Nie widziałem kandydowania Macieja Berka w trakcie ostatnich wyborów do Sejmu - mówił Motyka.
Przyznał jednak, że Berek "jest politykiem" i członkiem rządu, ale "nie pełni funkcji partyjnej". - Jest przede wszystkim fachowcem, który pełni funkcję polityczną - ocenił.
Motyka: Hołownia gra do tej samej bramki
Motyka był pytany również, czy widzi perspektywę współpracę przy tworzeniu jednej listy do wyborów parlamentarnych z Szymonem Hołownią w przyszłym roku. Polityk PSL stwierdził, że jest to "niewykluczone".
- Chciałbym, by wszyscy grali [do jednej bramki - red.]. Na pewno Szymon Hołownia do jednej bramki gra i wie też, że wiele rywali jest w drużynie przeciwnej. (…) Porozumienia, które budował, później skutecznie zmieniały Polskę - ocenił minister energii.