Chorwacja. Kolejny pożar. "Kłęby dymu były ogromne, nad nami latały samoloty"

Pożar na półwyspie Pelješac, Chorwacja
Chorwacja. Pożar niedaleko Omisza, ewakuacja turystów
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: Kontakt24 / Magdalena
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W piątek na chorwackim półwyspie Peljeszac wybuchł pożar roślinności. Na Kontakt24 otrzymaliśmy relację pani Magdaleny, która zmierzyła się z utrudnieniami w tamtym rejonie kraju.
Artykuł zawiera materiały przesłane na KONTAKT24

Chorwacja zmaga się z pożarami. Najtrudniejsza sytuacja panuje na południu kraju w okolicach miasta Omisz. W wyniku szalejącego żywiołu 40 osób zostało rannych, byli wśród nich także Polacy.

Kolejny pożar w Chorwacji. Relacja Polki

Ogień pojawił się w też w innym miejscu kraju, a dokładniej w rejonie półwyspu Peljeszac, w okolicach miejscowości Kuna Peljeszka i kierował się w stronę miejscowości Potomje. Pożar wybuchł w piątek rano. Jak piszą lokalne media, żywioł zbliżył się do domów na odległość około 200 metrów, a na jednym z cmentarzy spłonął kościół.

- Sytuacja jest bardzo poważna. Silny wiatr roznieca płomienie, blisko są domy - mówił Stjepan Simowicz ze straży pożarnej w żupanii dubrownicko-neretwiańskiej.

Do Kontaktu24 zgłosiła się pani Magdalena, która wraz z rodziną wraca obecnie z Chorwacji do Polski. Opowiedziała, jak wyglądała sytuacja na półwyspie w rejonie Potomji.

Pożary w Chorwacji. Polka opowiada o aktualnej sytuacji
Źródło: TVN24 BiS/Reuters

>>> CZYTAJ TEŻ: Pożar na zachodzie Niemiec. "Zabraliśmy rzeczy, a potem uciekliśmy"

- Chcieliśmy wyjechać około godziny ósmej lub dziewiątej, ale wszystko było zablokowane. Pożar pojawił się między Potomją a Kuną. Przez kilka godzin szukaliśmy informacji o sytuacji i możliwościach wyjazdu. Właścicielka pensjonatu zaproponowała, żebyśmy poczekali. Sprawdzaliśmy mapy i lokalne strony internetowe, szukaliśmy różnych rozwiązań, ale byliśmy po prostu uziemieni - przekazała.

Pożar utrudnił powrót

Sytuacja zaczęła się zmieniać około południa. - Zauważyliśmy, że droga zaczyna być przejezdna, więc ruszyliśmy. Uruchomiono również połączenia promowe - mówiła pani Magdalena. - Widzieliśmy, jak pali się spory obszar od strony autostrady. Kłęby dymu były ogromne. Nad nami latały samoloty gaśnicze, które zrzucały wodę na pożary. Widzieliśmy też kolumnę około 15 samochodów straży pożarnej - skomentowała.

>>> SPRAWDŹ TEŻ: Mapa pełna czerwieni. "Natychmiast zadzwoń pod numer 112"

Rodzina około południa zdołała przejechać przez zagrożony odcinek. - Droga jest już przejezdna. Jesteśmy obecnie w okolicach Zadaru i można spokojnie jechać - dodała.

Źródło: tvnmeteo.pl, Kontakt24, 24sata.hr
Czytaj także: