Jak ustalili dziennikarze tvn24.pl, Jacek Żalek został zatrzymany w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w funkcjonowaniu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), które prowadzi Prokuratura Europejska.
Były poseł, jeden z założycieli i liderów Polski Razem, a następnie Porozumienia i Partii Republikańskiej, w latach 2020-2023 był wiceministrem funduszy i polityki regionalnej. Nadzorował w resorcie funkcjonowanie NCBR i został zdymisjonowany po ujawnieniu nieprawidłowości w przyznaniu przez agencję publicznych pieniędzy.
Jako pierwsze o zatrzymaniu poinformowało Radio Zet.
Śledztwo w sprawie NCBR
W marcu 2024 roku Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie NCBR po zawiadomieniu Najwyższej Izby Kontroli. W październiku 2023 roku NIK stwierdziła liczne nieprawidłowości zarówno w procesie przygotowania i organizacji naboru wniosków o dofinansowaniu w konkursie "Szybka Ścieżka - Innowacje Cyfrowe", jak i na etapie wyboru projektów. W ocenie NIK NCBR nie przestrzegało regulaminu konkursu oraz własnych wewnętrznych regulacji.
W ramach tego konkursu dotację w wysokości 55 milionów otrzymała firma 26-latka, z kapitałem zakładowym wynoszącym 5 tysięcy złotych i założona na 10 dni przed zakończeniem naboru.
W ubiegłym roku jeden z wątków sprawy został przekazany do Prokuratury Europejskiej.
Kulisy afery wokół NCBR przypomniał na antenie TVN24 dziennikarz "Czarno na Białym" Grzegorz Łakomski. - NCBR powstał przede wszystkim po to, żeby promować, wspierać innowacyjne projekty. Tego typu projekty, które mogą mieć wpływ na rozwój całej gospodarki. W działalności NCBR-u brakowało transparentności w przyznawaniu tych ogromnych środków - mówił. Jak podkreślił, w przypadku konkursu objętego śledztwem mowa o ponad 120 milionach złotych.
Wspomniał też o wewnętrznych sporach wśród liderów Republikanów, którzy odpowiadali w rządzie Zjednoczonej Prawicy za nadzór NCBR. - Wewnątrz tej partii również była walka między Jackiem Żalkiem a Adamem Bielanem. Można powiedzieć, to była też walka o wpływy, o to, kto de facto rządził w NCBR. Jeden z tych wątków afery dotyczył samego obsadzenia fotela dyrektora NCBR-u. Tym dyrektorem został najpierw Paweł Kuch, który był związany z Adamem Bielanem. Potem doszło do zmiany - tłumaczył.
Dziennikarz zauważył, że "jedno z zawiadomień Najwyższej Izby Kontroli, które trafiło do prokuratury, dotyczyło również samej zmiany na fotelu prezesa NCBR-u. Więc nawet na tym poziomie tam dochodziło do nieprawidłowości".
W styczniu Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała akty oskarżenia przeciwko 33 osobom, które miały wyłudzić miliony złotych z NCBR pochodzące z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, wykorzystując przy tym fikcyjne projekty badawcze i sieć tak zwanych słupów.
Oskarżeni, zdaniem śledczych, działali w zorganizowanej grupie przestępczej. Jak ustalono, współpracowali z podmiotami tzw. słupami, które w rzeczywistości nie prowadziły żadnych prac badawczo-rozwojowych. Projekty były tworzone w celu uzyskania dofinansowaniu z NCBR. Po otrzymaniu grantów pieniądze trafiały na konta innych podmiotów pod pozorem fikcyjnych transakcji. Następnie były wypłacane w gotówce, aby ukryć ich przestępcze pochodzenie. W ten sposób z NCBR oskarżeni wyłudzili niemal pięć milionów złotych, a usiłowali 43 miliony złotych.