Senator KO Grzegorz Schetyna w "Jeden na jeden" w TVN24 został zapytany o to, czy jesteśmy świadkami końca Polski 2050. - Trudno mi powiedzieć. Ja mam nadzieję, że to nie będzie koniec - odparł. W partii trwa wewnętrzna wojna w oczekiwaniu na powtórzenie drugiej tury wyborów na szefa ugrupowania.
Schetyna mówił, że Polska 2050 "jest zapleczem dla koalicji demokratycznej 15 października". Jego zdaniem, spór w partii Szymona Hołowni "ciągle trwa i każdy dzień przynosi nam takie złe sygnały". - Myślę, że to jest kwestia doświadczenia, ale powinni szukać dystansu i wiedzieć, że ten zespół, który zbudowali, nie ma alternatywy - ocenił.
- Oni muszą się nauczyć być ze sobą, rywalizować ze sobą, a potem współpracować po tych wyborach - mówił o sytuacji w Polsce 2050. Pytany o to, czy wierzy w to, że to się uda, Schetyna odparł: - Chciałbym wierzyć, bo mówię, że oni są po prostu ważni. W tym rozdaniu politycznym są potrzebni.
Jak powiedział senator KO, "jeżeli nie będą ze sobą współpracować, to nie będą tworzyć projektu politycznego". - Tylko ludzie, którzy potrafią opierać swoje relacje na zaufaniu i są w stanie budować taką polityczną wspólnotę, bronią się w polityce - dodał.
Jak mówił, politycy Polski 2050 w obecnej sytuacji powinni podjąć jakąś decyzję i ją realizować, "a nie cały czas komentować swoje zachowania, bo to jest po prostu droga donikąd".
Schetyna o Radzie Pokoju: to nie będzie miało dalszego ciągu
Schetyna, który jest przewodniczącym senackiej komisji spraw zagranicznych, mówił też w "Jeden na jeden" o Radzie Pokoju, którą prezydent USA Donald Trump powołał do życia w czwartek podczas Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos. Wśród sygnatariuszy było 19 państw oraz Stany Zjednoczone. Do Rady nie dołączyła jak dotąd jednak Rosja, Chiny ani większości państw europejskich.
- To jest formuła, która nie będzie miała swojego dalszego ciągu. Być może jeszcze będzie jedno spotkanie - ocenił senator KO. - To był pomysł, który, uważam, tak jak wiele pomysłów prezydenta Trumpa i jego współpracowników, będzie miał polityczny koniec w perspektywie najbliższych miesięcy - dodał.
Schetyna zauważył "jak egzotyczne są niektóre wskazania" Trumpa w sprawie członków Rady Pokoju. - Mam wrażenie, że ci niektórzy właśnie, którzy szukają towarzystwa i prestiżowego miejsca, są w stanie nawet ten miliard dolarów zapłacić, żeby być na zdjęciu i powiedzieć, jaki wpływ mają na światową politykę - mówił. - Zapłacą, ale wpływu na politykę mieć nie będą - dodał.
Schetyna: przemówienie Zełenskiego w Davos było prawdziwe
Senator KO odniósł się w "Jeden na jeden" również do wystąpienia Wołodymyra Zełenskiego w Davos. Prezydent Ukrainy skrytykował w nim Europę, mówiąc między innymi, że Europejczycy tracą czas w obliczu rosyjskiej agresji, a brak zdecydowanych działań grozi im utratą realnego wpływu na własne bezpieczeństwo.
Schetyna ocenił, że wystąpienie Zełenskiego było "prawdziwe". Senator mówił, że w rozmowach o bezpieczeństwie pojawiły się nowe wątki, takie jak Grenlandia czy Wenezuela. Jego zdaniem, Zełenski "przypomina, przywołuje światową opinię publiczną do tego, gdzie jest naprawdę wojna, gdzie naprawdę giną ludzie".
- To było takie bardzo obrazowe, kiedy Zełenski mówił o tym, że Maduro jest przestępcą i siedzi w więzieniu, a Putin ma się dobrze i prowadzi dalej wojnę - mówił Schetyna.
Senator KO przy okazji przemówienia Zełenskiego wspomniał o stanowisku liderów europejskich w sprawie Grenlandii. - To może być pewnego rodzaju przełomem w debacie europejskiej, że Europa wie, że jeżeli będzie mówić jednym głosem, jeżeli będzie twardo stawiać warunki wszystkim na zewnątrz, to osiągnie sprawczość w polityce - ocenił.
- Jeżeli jednym głosem jako wspólnota europejska, jako przywódcy wspólnoty, mówimy o sprawach Grenlandii, zagrożenia, wspieramy Danię, to uważam, że jest możliwe, prawdopodobne, że będziemy także mówić w kwestiach ukraińskich właśnie jednym głosem - powiedział.
Autorka/Autor: kkop/ads
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Marcin Obara/PAP