Atak tej choroby można przewidzieć pięć lat wcześniej. To najczęstsze schorzenie przewlekłe

shutterstock_1782286208
Astma w ukryciu
Źródło: TVN24
Dla ponad pół miliarda ludzi na świecie każdy oddech może w jednej chwili stać się walką o przetrwanie. Teraz naukowcy z USA i Szwecji pokazują, że ciężki atak astmy można przewidzieć nawet pięć lat wcześniej. Opracowali metodę opartą na analizie proporcji dwóch grup związków we krwi, która pozwala wskazać pacjentów najwyższego ryzyka, zanim pojawią się pierwsze objawy duszności i ucisku w klatce piersiowej.
Kluczowe fakty:
  • Astma przestaje być nieprzewidywalna. Naukowcy pokazują, że ryzyko ciężkiego ataku można wykryć kilka lat wcześniej. W jaki sposób to zrobić?
  • Skuteczność nowej metody nie jest dziełem przypadku, lecz wynikiem analizy gigantycznej bazy danych. Badacze przeanalizowali informacje z trzech dużych kohort chorych, obejmujących łącznie ponad 2,5 tys. uczestników.
  • Największą zaletą nowej metody jest jej potencjalna dostępność. Badanie oparte na stosunku sfingolipidów do steroidów mogłoby zostać łatwo wdrożone w standardowych laboratoriach diagnostycznych.
  • Jak podkreśla cytowany przez tvn24.pl ekspert, kluczowym błędem pacjentów jest postrzeganie schorzenia jedynie przez pryzmat nagłych ataków, ponieważ proces zapalny w przypadku astmy toczy się w organizmie nieustannie.
  • Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl.

Astma należy do najczęstszych chorób przewlekłych na świecie i dotyka ponad 500 milionów ludzi. Jej zaostrzenia - powszechnie nazywane atakami - generują ogromne koszty systemów ochrony zdrowia, ale przede wszystkim są dramatycznym doświadczeniem dla samych chorych.

Duszność, świszczący oddech, napadowy kaszel i uczucie ucisku w klatce piersiowej często wywołują panikę, która dodatkowo nasila objawy. Mimo skali problemu medycyna przez lata nie dysponowała wiarygodnymi wskaźnikami, które pozwalałyby odróżnić pacjentów rzeczywiście stabilnych od tych, u których w każdej chwili może dojść do groźnego zaostrzenia.

Klucz ukryty w metabolizmie: Sfingolipidy i steroidy

Międzynarodowy zespół badawczy z Mass General Brigham oraz Karolinska Institutet dokonał odkrycia, które może zmienić oblicze pulmonologii. Wykorzystując metodę zwaną metabolomiką, naukowcy zmierzyli poziom małych cząsteczek we krwi osób chorych na astmę. Kluczem do sukcesu okazało się nie badanie pojedynczych parametrów, ale analiza wzajemnych relacji między dwiema klasami metabolitów: sfingolipidami i steroidami.

Astma
Astma
Źródło: Adam Ziemienowicz/PAP

Jak wynika z publikacji w prestiżowym piśmie "Nature Communications", to właśnie specyficzny stosunek tych związków pozwala przewidywać ryzyko zaostrzenia w perspektywie pięciu lat.

Jak wskazują autorzy publikacji, sfingolipidy są często związane z procesami zapalnymi, podczas gdy steroidy pełnią funkcje regulacyjne i przeciwzapalne; zaburzenie tej równowagi metabolicznej jest sygnałem ostrzegawczym, wysyłanym przez organizm na długo przed pogorszeniem stanu fizycznego. W niektórych przypadkach opracowany model pozwalał na zróżnicowanie czasu do pierwszego ataku między grupami wysokiego i niskiego ryzyka o prawie cały rok.

Jessica Lasky-Su, adiunkt w Channing Division of Network Medicine w Mass General Brigham i Harvard Medical School, zwraca uwagę na wagę tego odkrycia: - Jednym z największych wyzwań w leczeniu astmy jest to, że obecnie nie mamy skutecznego sposobu, aby przewidzieć, który pacjent będzie miał ciężki atak w najbliższej przyszłości - mówi ekspertka.

Podkreśla też, że ich badania rozwiązują tę kluczową, niezaspokojoną potrzebę medyczną. Według niej, mierząc równowagę między sfingolipidami a steroidami, można identyfikować pacjentów wysokiego ryzyka z 90-procentową dokładnością, co otwiera lekarzom drogę do wcześniejszej interwencji.

Dwa i pół tysiąca pacjentów pod lupą

Skuteczność nowej metody nie jest dziełem przypadku, lecz wynikiem analizy gigantycznej bazy danych. Badacze przeanalizowali informacje z trzech dużych kohort chorych, obejmujących łącznie ponad 2,5 tys. uczestników. Dane te były poparte dekadami elektronicznej dokumentacji medycznej, co pozwoliło na stworzenie niezwykle solidnego modelu statystycznego.

Zespół badawczy odkrył, że choć poziomy poszczególnych metabolitów dostarczają pewnych wskazówek, to dopiero ich wzajemna proporcja jest najpewniejszym wskaźnikiem przyszłego stanu zdrowia.

Craig E. Wheelock z Karolinska Institutet zaznacza, że odkryta interakcja między sfingolipidami a steroidami ma nie tylko głębokie znaczenie biologiczne, ale jest również niezwykle solidna pod względem analitycznym. - Podejście to czyni je wysoce odpowiednim do opracowania praktycznego i opłacalnego testu klinicznego - mówi naukowiec.

W praktyce oznaczałoby to, że dzięki temu lekarze będą mogli zidentyfikować osoby, które na pierwszy rzut oka wydają się stabilne, ale w rzeczywistości cierpią na podstawowe zaburzenia metaboliczne, zwiastujące nadchodzący kryzys.

Od testu laboratoryjnego do standardu leczenia

Największą zaletą nowej metody jest jej potencjalna dostępność. Badanie oparte na stosunku sfingolipidów do steroidów mogłoby zostać łatwo wdrożone w standardowych laboratoriach diagnostycznych. Oznacza to, że test nie wymagałby budowy nowej, kosztownej infrastruktury, co czyni go rozwiązaniem realnym do wprowadzenia w publicznych systemach ochrony zdrowia.

Mimo entuzjazmu, autorzy odkrycia studzą nastroje, wskazując na konieczność dopełnienia wszelkich procedur bezpieczeństwa. Naukowcy zaznaczają, że ich wyniki wymagają dalszej oceny, zanim test trafi do codziennej praktyki lekarskiej. Niezbędne są kolejne badania z udziałem pacjentów, w tym bezpośrednie badania kliniczne, które potwierdzą skuteczność modelu w różnych populacjach.

Jeśli dalsze testy zakończą się sukcesem, opieka nad chorymi na astmę przejdzie ewolucję od reagowania na objawy do ich aktywnego wyprzedzania. Dla milionów osób, które dziś żyją w lęku przed kolejnym atakiem, te pięć lat wyprzedzenia może oznaczać życie bez paniki i duszności.

Astma to nie tylko "ataki"

Odkrycie to rzuca nowe światło na całe postrzeganie choroby i potwierdza tezy stawiane przez lekarzy i naukowców.

Jak wyjaśnia cytowany przez tvn24.pl prof. Piotr Kuna, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi: - Astma to nie jest choroba napadowa. To choroba zapalna dróg oddechowych. Ekspert podkreśla, że kluczowym błędem pacjentów jest postrzeganie schorzenia jedynie przez pryzmat nagłych ataków. Tymczasem proces zapalny toczy się w organizmie nieustannie. - Jeżeli pacjent nie ma objawów, to nie znaczy, że jest zdrowy - ostrzega prof. Kuna.

Zjawisko to doskonale koresponduje z wynikami badań nad metabolomiką. Skoro stosunek sfingolipidów do steroidów pozwala przewidzieć atak z pięcioletnim wyprzedzeniem, udowadnia to, że fundamenty pod przyszły kryzys są budowane w organizmie znacznie wcześniej, niż pojawią się pierwsze świsty w klatce piersiowej.

Choć nie w bezpośrednim odniesieniu do opisywanych badań, prof. Piotr Kuna podkreśla, że współczesna medycyna pozwala chorym na astmę normalnie funkcjonować - pod warunkiem regularnego stosowania leczenia, zwłaszcza sterydów wziewnych, które działają u źródła problemu, czyli na przewlekły stan zapalny w drogach oddechowych.

- Znam przypadki osób z bardzo ciężką astmą, które po wdrożeniu leczenia biologicznego biegają półmaratony albo regularnie ćwiczą na siłowni. Aktywność fizyczna, jeśli prowadzona systematycznie, działa jak kolejny lek i pozwala często ograniczyć stosowanie innych preparatów, ale decyzja o redukcji leków zawsze musi być podejmowana indywidualnie przez leczącego - powiedział prezes Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.

Największym zagrożeniem jest subiektywne poczucie poprawy, które skłania pacjentów do odstawiania terapii. - Pacjenci często czują się dobrze i myślą: "po co mam brać leki, skoro nic mi nie jest?" - zwraca uwagę prof. Kuna. To właśnie wtedy proces zapalny może w każdej chwili doprowadzić do gwałtownego zaostrzenia.

Nowa metoda diagnostyczna może stać się dla takich pacjentów twardym, biochemicznym dowodem, że choroba wciąż się toczy i wymaga kontroli - nawet wtedy, gdy nie daje wyraźnych objawów.

- Nasze odkrycia rozwiązują kluczową, niezaspokojoną potrzebę - podsumowuje Jessica Lasky-Su. I wskazuje kierunek dla medycyny, która nie tylko reaguje na atak, lecz coraz skuteczniej uczy się mu zapobiegać.

Czytaj także: