Pies Boro po katastrofie uciekł z rozbitego wagonu. Kamery uchwyciły wzruszający moment

Pies Boro odnaleziony po czterech dniach poszukiwań
Pies Boro odnaleziony po czterech dniach. Zaginął po katastrofie kolejowej w Kordobie
Ana Garcia jest jedną z ocalałych z niedzielnej katastrofy kolejowej w Hiszpanii. Ranna w wypadku prosiła o pomoc w poszukiwaniach jej psa Boro, który wystraszony uciekł z pociągu. Z nogą w gipsie przemierzała okolicę, rozdając zdjęcia pupila. Dzięki wsparciu wielu osób zwierzaka udało się odnaleźć, a nagranie pokazuje wzruszający moment spotkania.

Ana Garcia, która jest jedną z ocalałych pasażerek po katastrofie kolejowej pod Kordobą, tuż po zdarzeniu zaapelowała o pomoc w poszukiwaniu psa, który przeżył wypadek, ale uciekł i wystraszony błąkał się po okolicy, uciekając przed obcymi. Jego poszukiwań nie ułatwiały ani warunki pogodowe, ani prace służb na miejscu wypadku. "To rodzina" - mówiła kobieta i - jak pisze dziennik "El Pais" - już w poniedziałek, dzień po katastrofie, "kulejąc i z nogą w gipsie, udała się z rodziną do Adamuz, by spróbować odnaleźć swojego pupila".

W poszukiwania Boro zaangażowali się wolontariusze i strażacy, którzy zorganizowanymi grupami przemierzali wiele kilometrów, by pomóc kobiecie. Rozdawano zdjęcia psa w okolicznych firmach, a każdą napotkaną osobę pytano, czy widziała zwierzę - podaje "El Pais". Zaangażowanie wielu osób opłaciło się i po czterech dniach psiaka udało się odnaleźć. Prawie udało się go złapać na jednym z podwórek, lecz wystraszył się i uciekł. Ostatecznie w ręce ratowników trafił dzień później. A w czwartek znów spotkał się z właścicielką.

Hiszpańska telewizja pokazała nagranie z momentu odebrania Boro z rąk wolontariuszy. - Bardzo dziękuję całej Hiszpanii, wszystkim, bardzo dziękuję za tak duże zaangażowanie. Naprawdę daliście mi nadzieję i udało nam się go odnaleźć, bardzo dziękuję - mówiła wyraźnie poruszona kobieta.

Pies Boro odnaleziony po katastrofie kolejowej. Na zdjęciu ze wzruszoną właścicielką, Aną Garcią
Pies Boro odnaleziony po katastrofie kolejowej. Na zdjęciu ze wzruszoną właścicielką, Aną Garcią
Źródło: El Pais, X

Ana Garcia pochodzi z Malagi i pracuje w Madrycie. W niedzielę wracała ze wspólnego weekendu spędzonego z siostrą w ich rodzinnym mieście. Ana odniosła w wypadku lżejsze obrażenia, jednak jej siostra, będąca w piątym miesiącu ciąży, przebywa ciągle na oddziale intensywnej terapii.

Pociągami podróżowało około 500 pasażerów. W katastrofie zginęło co najmniej 45 osób, a ponad 100 zostało rannych, podaje "El Mundo".

Czytaj także: