Policjanci zatrzymali kobietę, która pokazując "policyjną legitymację", próbowała nakłonić kierowcę do złamania przepisów drogowych. Chodzi o sytuację, która wydarzyła się w taksówce realizującej przejazdy zamawiane przez aplikację. O sprawie zrobiło się głośno, bo kierowca miał w aucie kamerkę, która nagrała zarówno to, co działo się na drodze, jak i w aucie.
W czwartek wieczorem młodszy inspektor Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, poinformował, że kobieta została zatrzymana i przebywa w gmachu poznańskiej komendy wojewódzkiej, gdzie była przesłuchiwana. - Prowadzone są również inne czynności z jej udziałem. Identyfikator, którym się posłużyła, nie jest identyfikatorem policyjnym i legitymacją służbową - zaznaczył Borowiak.
W piątek poinformował, że kobieta, która "w taksówce nakłaniała kierowcę do przejazdu na czerwonym świetle oraz posłużyła się identyfikatorem 'detektywa', wywołując błędne przeświadczenie, że jest policjantką" usłyszała zarzut. Odpowie za podawanie się za funkcjonariusza publicznego. - Kobieta skorzystała z przysługującego jej prawa odmowy składania jakichkolwiek wyjaśnień, nie ustosunkowała się nawet do treści samego zarzutu. Grozi jej rok więzienia - przekazał Borowiak.
"Pani pokazała mi blachę"
Jak wynika z daty widocznej na nagraniu kierowcy, do zdarzenia doszło 9 stycznia. Pasażerka zamówiła przejazd ze Starego Zoo w Poznaniu do dworca głównego. Wiadomo, że spieszyła się na pociąg, a kierowca przyjechał spóźniony kilkanaście minut - co tłumaczył korkami.
Początkowo pasażerka zachowywała się spokojnie, ale to zmieniło się, gdy taksówka utknęła w zatorze na Rondzie Kaponiera. Na nagraniu z auta widać i słychać, jak kobieta namawia kierowcę, by mimo czerwonego światła pojechał dalej. Przekonuje również, że doskonale zna tę trasę. W pewnym momencie wyciąga z torebki przedmiot przypominający legitymację policyjną. Ale i ten argument nie działa na kierowcę.
- Światło już zmieniało się na czerwone. Wcisnąłem hamulec, a pani zaczęła mi mówić, żebym jechał na czerwonym. Powiedziałem, że nie pojadę, bo jak? Już mi z prawej strony zaczęli jechać kierowcy. Pani mi pokazała "blachę", żebym jechał na czerwonym. Jakbym przejechał na czerwonym, to bym dostał mandat i kto by go zapłacił? - powiedział kierowca Serhii Kuraksin, z którym rozmawiał reporter TVN24 Łukasz Wójcik.
Mężczyzna z pewnością dostałby mandat, bo na Rondzie Kaponiera jest specjalny system monitoringu, który rejestruje takie wykroczenia.
Nie jest policjantką
Poznańska policja zajęła się przede wszystkim ustalaniem tego, kim jest pasażerka i czy rzeczywiście może być funkcjonariuszką. Jeszcze przed zatrzymaniem Andrzej Borowiak zaznaczał, że pasażerka z taksówki nie jest funkcjonariuszką ani pracownikiem cywilnym policji.
O ustaleniach funkcjonariuszy informowana jest prokuratura.
Nagranie pojawiło się w mediach społecznościowych na profilu @poznanmoment.
Autorka/Autor: aa, bż/ tam
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: IG: poznań moment