Przedstawiciel Białego Domu o terminie i miejscu spotkania z Rosją i Ukrainą

Śnieg w Waszyngtonie D. C.
Zełenski o spotkaniu z Trumpem: było dobre
Źródło: TVN24
Wysoki rangą przedstawiciel Białego Domu przekazał, kiedy i gdzie mają się odbyć trójstronne rozmowy między Stanami Zjednoczonymi, Ukrainą i Rosją. Jak zauważył "Financial Times" nie jest jednak jasne, czy Rosja zgodziła się na takie spotkanie. Ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski przekazał, kto będzie reprezentował jego kraj na spotkaniach.

"Trójstronne rozmowy między Stanami Zjednoczonymi, Ukrainą i Rosją mają się odbyć w piątek i sobotę w Abu Zabi" - powiedział przedstawiciel Białego Domu w oświadczeniu dla mediów, nie podając dalszych szczegółów. Byłoby to pierwsze spotkanie w takim formacie od początku prezydentury Donalda Trumpa.

Według portalu Axios, w rozmowach uczestniczyć mają po stronie amerykańskiej specjalny wysłannik ds. misji pokojowych Steve Witkoff i zięć prezydenta Jared Kushner, którzy jeszcze w czwartek polecieli do Moskwy na spotkanie z przywódcą Rosji Władimirem Putinem. Do delegacji ma dołączyć również wiceszef Pentagonu ds. sił lądowych Dan Driscoll.

Według Axiosa, ukraińska delegacja była zadowolona z czwartkowego spotkania Trumpa z Zełenskim w Davos. - To było jedno z najlepszych spotkań, jakie mieli. Trump był w dobrym humorze - powiedział portalowi ukraiński urzędnik.

Jednak dziennik "Financial Times" napisał, powołując się na ukraińskich urzędników, że Rosja dotąd nie potwierdziła swojego udziału w rozmowach.

Zełenski o trójstronnych rozmowach

Podobne informacje przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Tuż przed wyjazdem ze szwajcarskiego Davos, gdzie uczestniczył w obradach Światowego Forum Ekonomicznego i spotkał się z Donaldem Trumpem, powiedział: - Trójstronne spotkanie Ukraina-USA-Rosja w sprawie porozumienia pokojowego między Kijowem a Moskwą odbędzie się w piątek i sobotę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Dodał, że wciąż nierozwiązane są kwestie terytorialne.

Ukraiński przywódca poinformował, kto będzie reprezentował jego kraj podczas trójstronnego spotkania. Jak podał, będą to: sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Rustem Umierow, szef Biura Prezydenta Kyryło Budanow, pierwszy zastępca szefa Biura Prezydenta Serhij Kysłycia, przewodniczący parlamentarnej frakcji Sługa Narodu Dawyd Arachamija oraz szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy generał Andrij Hnatow. - Będzie Umierow, Budanow, Kysłycia, Arachamija, i poprosiłem, aby Hnatow wyleciał z Kijowa; wojskowi muszą być tam obecni obowiązkowo - podkreślił w rozmowie z mediami.

Zełenski trójstronne spotkanie zapowiadał wcześniej w czwartek, w trakcie przemówienia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Ujawnił, że jego współpracownicy prowadzą rozmowy z Amerykanami, a ci następnie skontaktują się z Rosjanami.

- Jutro i pojutrze będziemy mieli trójstronne spotkanie. (...) To lepsze niż brak jakiegokolwiek dialogu, dlatego że jesteśmy pod ostrzałem, ludzie żyją bez elektryczności, jesteśmy w trudnej sytuacji, ale Rosjanie też są w trudnej sytuacji, bo odpowiadamy na ich ataki. Daj Boże, żeby wojna się zatrzymała. Mam na to nadzieję - oświadczył ukraiński przywódca.

Wolodymyr Zełenski w Davos
Wolodymyr Zełenski w Davos
Źródło: GIAN EHRENZELLER/PAP/EPA

Specjalny wysłannik Donalda Trumpa Steve Witkoff ocenił w Davos, że rozmowy pokojowe z Rosją są już na końcowym etapie. Przekazał, że negocjacje skupiają się już tylko na jednej kwestii. Nie sprecyzował na jakiej.

Witkoff ogłosił również, że po południu poleci do Moskwy na spotkanie z Władimirem Putinem. Informację tę potwierdził Kreml, dodając, że spotkanie rosyjskiego przywódcy z Witkoffem oraz Jaredem Kushnerem odbędzie się po godzinie 19 czasu moskiewskiego (17 czasu polskiego).

"Spotkanie było dobre"

Zapytany o to, jak przebiegła jego rozmowa z Donaldem Trumpem, Zełenski odpowiedział, że "spotkanie było dobre". - Dziękuję panu prezydentowi, dziękuję za to, że znalazł czas dla nas - dodał.

Prezydent Ukrainy mówił, że jego spotkania z przywódcami państw to "łódź do pokoju". - Potrzebujemy na pokładzie USA dla przyszłości, dla gwarancji bezpieczeństwa. To jest też zrozumiałe, że Europa musi być silniejsza, ale Europa będzie potrzebować czasu, a dzisiaj Ameryka jest bardzo silna i myślę, że nasze zespoły dobrze pracowały - ocenił.

- No i jesteśmy na ostatniej prostej. To jest bardzo trudne. W dowolnym dialogu z dowolnym prezydentem zawsze muszę bronić interesów mojego kraju. Dlatego właśnie ten dialog być może nie jest prosty, ale dzisiaj był pozytywny - dodał Zełenski.

Zełenski: jeśli Putin ma pieniądze, w Europie trwa wojna

Ukraiński przywódca, przemawiając w Davos, zaapelował do Europy, by - w ślad za Stanami Zjednoczonymi - zatrzymywała tankowce rosyjskiej floty cieni i konfiskowała przewożoną przez nie ropę naftową. - Jeśli Putin ma pieniądze, w Europie trwa wojna - powiedział Zełenski. - Europa powinna robić więcej, aby jej sankcje blokowały działania Rosji z większą siłą - podkreślił.

Na początku stycznia Amerykanie przechwycili tankowiec Bella 1, który w trakcie pościgu zmienił nazwę na Marinera i banderę z gujańskiej na rosyjską.

Zełenski mówił w Davos, że Europa traci czas w obliczu rosyjskiej agresji, a brak zdecydowanych działań grozi jej utratą realnego wpływu na własne bezpieczeństwo. Wymienił między innymi brak postępów w sprawie pociągnięcia Rosji do odpowiedzialności karnej za agresję, nadmierne poleganie na Stanach Zjednoczonych oraz brak własnych, zjednoczonych zdolności obronnych.

- Europa lubi dyskutować o przyszłości, ale unika działań dziś, tych, które decydują o tym, jaka ta przyszłość będzie - powiedział.

Ukraiński prezydent dziękował Unii Europejskiej za decyzje o zamrożeniu rosyjskich aktywów, ale krytykował ją za brak zgody na wykorzystanie ich do obrony przed rosyjską agresją. - Kiedy przyszedł czas, by użyć tych aktywów do obrony przed rosyjską agresją, decyzja została zablokowana. Putin zdołał zatrzymać Europę – mówił. Jak dodał, "to Putin próbuje decydować, jak mają być wykorzystane rosyjskie zamrożone aktywa, a nie ci, którzy mają siłę, by go ukarać za tę wojnę".

"Jeśli Putin zdecyduje się zająć Litwę, albo uderzyć w Polskę - kto na to odpowie?"

W swoim wystąpieniu Zełenski podkreślił także, że Europa potrzebuje własnych, zjednoczonych sił zbrojnych zdolnych do realnej obrony kontynentu. Ocenił, że europejskie bezpieczeństwo oparte jest dziś na założeniu, iż w razie realnego zagrożenia zadziała NATO.

Prezydent Ukrainy pytał, kto poniesie realną odpowiedzialność w przypadku eskalacji rosyjskiej agresji wobec państw członkowskich. - Jeśli Putin zdecyduje się zająć Litwę, albo uderzyć w Polskę - kto na to odpowie - pytał

Zełenski uznał, że Europa powinna nie tylko zwiększyć nakłady na obronność, lecz także "wiedzieć, jak się bronić samodzielnie". Zwrócił także uwagę na obchodzenie przez Rosję sankcji oraz dostarczanie jej komponentów do produkcji uzbrojenia. - Rosja nie mogłaby produkować żadnych rakiet balistycznych ani manewrujących bez krytycznych komponentów z innych krajów - powiedział, zaznaczając, że chodzi nie tylko o Chiny, lecz także o firmy z Europy, USA i Tajwanu.

Ukraiński polityk odniósł się również do relacji Europy z USA. Stwierdził, że prezydent Trump "lubi siebie takim, jaki jest" i "mówi, że kocha Europę", ale - jak dodał - "nie będzie słuchał takiej Europy". W jego ocenie tylko silna, zdecydowana i zjednoczona Europa może być traktowana przez USA jako równorzędny partner.

Na zakończenie swego wystąpienia ukraiński prezydent zaapelował o przejście od deklaracji do konkretnych działań. - Dla realnego bezpieczeństwa sama wiara nie wystarczy. Żadne intelektualne dyskusje nie zatrzymają wojen. Potrzebujemy działań - powiedział Zełenski, dodając, że "bez działań teraz nie będzie żadnego jutra".

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: