W Marcina Romanowskiego uderzają przepisy, które uchwalił PiS. "Karma legislacyjna"

Marcin Romanowski
Romanowski w Naddniestrzu? Ślady prowadzą do zakonu sercanów
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Paweł Supernak/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Według doniesień medialnych Marcin Romanowski prowadzi w prorosyjskim Naddniestrzu swobodne życie z pomocą zakonu sercanów. Rzecznik polskiej prowincji zakonu zaprzecza jednak pogłoskom, jakoby polityk PiS miał z nimi kontakty. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Marcin Romanowski jest gdzieś, gdzie życia nie układa się bez układania z rosyjskimi służbami. Ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości - próbuje stawiać warunki, ale sąd nie odpowie listem żelaznym na jego listy z prorosyjskiej enklawy. Zwłaszcza że dowodowo pewności nie ma, gdzie poszukiwany przebywa.

Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>

Poseł PiS i były wiceminister sprawiedliwości, ścigany za defraudację pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, musi liczyć się z tym, że służby państw regionu aktywnie go tam szukają.

W Polsce oceniane jest to jednoznacznie. - Myśmy mówili, że jak Orban przegra wybory, to ucieką do Putina - zauważył Tomasz Trela z Lewicy. - Wtedy ci z PiS-u się z nas śmiali. Mówili: "Co wy opowiadacie?". A on dzisiaj jest pod brudnym buciorem Putina - dodał.

- Nie ma dla mnie żadnego usprawiedliwienia dla kogoś, kto pojechał de facto na terytorium kontrolowane przez ludzi Władimira Putina - powiedział natomiast Mateusz Morawiecki z Rozwoju Plus.

Gdzie się ukrywa Romanowski? Ślady prowadzą do zakonu sercanów

Romanowski stara się nie pozostawiać śladów, ale list, który wysłał do prokuratury, odsłania trochę tajemnic. Został nadany spod Tyraspola, z miejscowości Bendery, miejsca obstawionego przez rosyjskie służby. Oko.press analizując szczegóły stwierdza, że "cudzoziemcy są prześwietlani podczas wjazdu do miejscowości i dostają specjalne karty pobytu".

Marcin Romanowski na zdjęciu z 15 października 2024 roku
Marcin Romanowski na zdjęciu z 15 października 2024 roku
Źródło zdjęcia: Paweł Supernak/PAP

- Naddniestrze to jest gorzej niż Rosja, gorzej niż Białoruś, bo to enklawa pod pełnym zarządem rosyjskich służb specjalnych - ocenił Jerzy Marek Nowakowski, publicysta i były ambasador RP na Łotwie i w Armenii.

Spekulacje, z kim Romanowski mógłby utrzymywać tam kontakt, prowadziły według "Gazety Wyborczej" do katolickich parafii, które polscy księża sercanie prowadzą na terenie Naddniestrza.

Nadeszło jednak dementi ze strony rzecznika polskiej prowincji zakonu księdza doktora Włodzimierza Płatka, który na pytanie, czy widzieli poszukiwanego w Naddniestrzu, zapewnił: - Ani nasza prowincja, ani dystrykt Mołdawia nie mieliśmy i nie mamy jakiegokolwiek kontaktu z panem Romanowskim.

Władze szukają sposobu na sprowadzenie Romanowskiego do Polski

- Staramy się dyskretnie i naprawdę profesjonalnie sytuację monitorować i niewykluczone, że znajdziemy sposób [żeby sprowadzić Romanowskiego do Polski - red.] - powiedział premier Donald Tusk.

Adwokat posła uciekiniera szuka za to sposobów, by sprawę swojego klienta zręcznie rozmywać, zarzucając sąd kolejnymi wnioskami. Ostatni dotyczy przesłuchania premiera w kwestii jego wiedzy o tym, gdzie przebywa Romanowski.

Premier, odpowiadając na działania mecenasa, stwierdził, że "on na pewno ma dużo do powiedzenia o Naddniestrzu i rosyjskiej kontroli". - Nie dziwi mnie, że akurat taka ekipa się zebrała razem i że finałem tego jest Naddniestrze - dodał.

W Romanowskiego uderzają przepisy, które uchwalił PiS

Powiedzieć, że sytuacja prawna Romanowskiego jest trudna i skomplikowana, to nic nie powiedzieć. Wybieg z listem żelaznym jednak został zablokowany przez prokuraturę, bo PiS - w którego rządzie Romanowski działał - tak zmienił prawo w 2022 roku.

- To karma legislacyjna - stwierdziła adwokat Magda Gawińska z LawPartners. - Niewątpliwie ten przepis miał na celu ograniczenie niezależności czy też wyeliminowanie niezależności sądu, skupiając bardzo poważne narzędzie w rękach prokuratury - wyjaśniła.

Nad sprawą Romanowskiego nie pochyli się też PiS-owski sąd partyjny. Partyjni koledzy uciekiniera pod skrzydła KGB uważają, że nie ma o czym mówić. - To nie jest kwestia, którą się powinniśmy dzisiaj zajmować. My zajmujemy się istotnymi sprawami - ocenił Radosław Fogiel, poseł PiS.

Romanowski musi mieć jednak na uwadze, że gra w chowanego prędzej czy później się kończy. Każde użycie karty bankowej pozostawi ślad cyfrowy, również każde użycie telefonu. Poza tym żyjemy w erze, w której wszyscy mają telefon, a w telefonie aparat i powszechną wiedzę o niemal dwuletniej odysei poszukiwanego posła. Innego uciekiniera, Zbigniewa Ziobrę, znaleziono nagle na lotnisku w Newark w USA.

Źródło: TVN24
Czytaj także: