Premier Donald Tusk i minister finansów Andrzej Domański zaproponowali w środę reformę podatkową. Zmiany mają wejść w życie w 2027 roku. Ustawa w tej sprawie trafi jednak najpierw na biurko Karola Nawrockiego. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz nie odpowiedział wprost, czy prezydent podpisze ewentualną ustawę. - Najpierw zobaczmy, jaka będzie propozycja. Na razie mamy tylko zapowiedź pana premiera i pana ministra Domańskiego. Żadnych konkretów - powiedział. Leśkiewicz skrytykował też rząd za brak podniesienia kwoty wolnej od podatku, przypominając, że była to jedna z przedwyborczych obietnic.
Tusk: prezydent nie pomaga, czasami przeszkadza
- Spodziewałem się, że z Pałacu Prezydenckiego od razu dostanę jakąś kontrę - odpowiedział Tusk, pytany o słowa Leśkiewicza na konferencji prasowej w Krakowie w czwartek.
Przekonywał, że rządowa propozycja została poprzedzona odpowiednią analizą. - My tak sobie nie strzeliliśmy z palca tego projektu. To są miesiące odpowiedzialnych prognoz, badań, statystyk - wyjaśnił. Jak mówił, "musimy też zadbać o stabilność budżetu państwa".
- Nam byłoby łatwiej podejmować decyzje dotyczące paliw, czy nawet podatków, takie kwestie jak podatek cukrowy czy ostatnio podatek od koncernów paliwowych, gdyby znalazło to akceptację prezydenta - zaznaczył Tusk. - Prezydent w tym nie pomaga, delikatnie powiem - dodał.
- Nie pomaga. Czasami przeszkadza - mówił dalej. - Ja bym wolał, żeby przynajmniej nie przeszkadzali i nie bruździli. To jest taki program minimum - zaapelował premier.