W czwartek wicepremier i szef resortu obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał na konferencji w Płocku, że wojna w Ukrainie pokazuje, "w jak trudnym momencie od kilku lat znajduje się Polska i państwa NATO". - Dzisiejsza noc to po raz kolejny udowadnia. Zmasowany atak na państwo ukraińskie. Rakiety balistyczne, rakiety manewrujące, drony, wszystkie systemy walki, które użyte są do tego, żeby atakować, a Ukraina używa tych, których ma, żeby się bronić - podkreślił.
Wspomniał też o poderwaniu polskich myśliwców z powodu rosyjskich uderzeń. - Całą noc byliśmy z dowódcą operacyjnym, z kierownictwem resortu. Monitorujemy, podejmujemy decyzje, jak każdej nocy, kiedy dochodzi do zmasowanych ataków na Ukrainę - zapewnił.
Dodał, że po zmianach przyjętych kilka dni temu, alerty RCB będą przychodzić w momencie poderwania polskich samolotów.
Kosiniak-Kamysz o obronie przeciwlotniczej Polski
W trakcie konferencji szef MON odniósł się też do pojawiających się w ostatnich dniach w przestrzeni medialnej pytań w sprawie rozmieszczenia polskich systemów obrony przestrzeni powietrznej.
Zaznaczył, że Polska od kilku lat buduje zintegrowaną, wielowarstwową obronę powietrzną, która - jak przyznał - nadal jest w trakcie budowy, a nie wszystkie elementy zostały jeszcze dostarczone. Podał, że dostawy niektórych systemów przewidziane są na kolejne lata.
- To jest program opiewający na ponad 200 miliardów złotych. Nie ma drugiej sfery w polskim bezpieczeństwie, w którą byłoby zainwestowane tak dużo pieniędzy, jak w obronę przeciwlotniczą, przeciwrakietową, przeciwdronową, czyli obronę powietrzną państwa polskiego - zapewnił.
Wicepremier podkreślił, że "wszystkie systemy, które są możliwe do użycia, dzisiaj są w dyspozycji armii, są zagospodarowane i rozmieszczone według wskazań wojska".
- Dlatego tak wiele tych systemów jest rozstawionych w województwie lubelskim, podkarpackim i w tych miejscach, gdzie ochrona infrastruktury krytycznej, tak jak tutaj, w Płocku, jest kluczowa dla bezpieczeństwa państwa polskiego - dodał.
Kosiniak-Kamysz zapowiedział też, że "będą potrzebne zmiany w ustawie o obronie ojczyzny, żeby szybciej jeszcze móc rozmieszczać różnego rodzaju sprzęt i jednostki".
Tusk o inwestycjach w zbrojenia
Temat polskich zdolności obronnych poruszył też tego samego dnia premier Donald Tusk. - Będziemy starali się i robimy to każdego dnia, zwiększyć możliwości obrony powietrznej w Polsce wszędzie, gdzie się da - zapewnił na konferencji w Krakowie. Podkreślił przy tym, że kluczową rolę odgrywa w tym ściana wschodnia i Tarcza Wschód, gdzie - jak mówił - ryzyko naruszenia przestrzeni powietrznej jest najbardziej oczywiste.
Szef rządu dodał, że Polska przeznacza obecnie "najwięcej na świecie na zbrojenia i na obronę przeciwlotniczą". Przypomniał, że są to zarówno pieniądze z budżetu, jak i z Unii Europejskiej, między innymi z programu SAFE.
Tusk zapytany został też o słowa szefa Agencji Uzbrojenia gen. bryg. Michała Marciniaka. W sobotę w Polsat News Marciniak, pytany, czy miasta w Polsce są objęte obroną przeciwrakietową, odpowiedział, że "duże miasta na dzisiaj nie, dlatego że nie mamy rozstawionych wokół nich systemów".
- Nie ma takiego państwa, które mogłoby powiedzieć, że miasta są na terenie tego państwa bezpieczne w stu procentach, bo każde jest zabezpieczone odpowiednimi instalacjami. Oprócz tego, że my wydajemy pieniądze, to jeszcze ktoś musi zdążyć z produkcją. Pracujemy nad tym, ale nikogo nie zamierzamy oszukiwać. W sprawie tych zmian w systemie ostrzegania proszę poczekać - oznajmił premier.