"75 proc. już wykorzystaliśmy". GDDKiA wyjaśnia, ile pieniędzy dostała, a ile zamrożono

Polska

Aktualizacja:
GDDKiAJeśli wyjaśnienia Polski nie usatysfakcjonują Brukseli, to stracimy cztery mld euro

4 mld euro zablokowane przez Komisję Europejską na budowę polskich dróg to 25 proc. środków, które mieliśmy otrzymać na ten cel od Brukseli do końca 2015 roku - wyjaśnia GDDKiA. Do tej pory wykorzystać udało się prawie 28 mld zł. Przedstawiciele GDDKiA cały czas powtarzają, że zamrożone przez Komisję Europejską pieniądze jeszcze do nich wrócą. - Środki zostały zablokowane czasowo - podkreślają w komunikacie przesłanym tvn24.pl.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wyjaśnia, że zamrożone przez Brukselę pieniądze to reszta, czyli ok. jedna czwarta środków z dwóch programów operacyjnych przeznaczonych na budowę dróg krajowychw Polsce. Te 25 procent, o których mówi GDDKiA, mieliśmy wykorzystywać jeszcze przez trzy lata - do końca 2015 roku.

75 proc. już wykorzystane

"Dotychczas Komisja Europejska zrefundowała Polsce około 75 procent środków z programów Infrastruktura i Środowisko i Rozwój Polski Wschodniejoperacyjnych, czyli około 27,5 mld złotych. Do zrefundowania pozostało więc około 25 procent tych środków, czyli mniej więcej cztery mld euro. (...) Do końca perspektywy finansowej mamy jeszcze do zrefundowania przez KE ok. 12 mld złotych (dodając do tego 3,5 mld zł, o które już zawnioskowaliśmy)" - czytamy w komunikacie.

Głos w sprawie zabrało też Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Rzecznik resortu Piotr Popa wyjaśnił w środę wieczorem, że na razie Komisja Europejska wstrzymała refundację dwóch transz płatności na 3,5 mld zł, tj. ok. 830 mln euro. - Kwota (cztery mld euro - red.) podawana przez urzędników europejskich to wartość pozostałych do rozliczenia projektów drogowych realizowanych przez GDDKiA. Strona polska nie przesyłała jeszcze do KE związanych z nimi faktur, więc żadne inne płatności nie zostały wstrzymane - zaznaczył Popa.

Przedstawiciele polskiego rządu cały czas podważają zasadność decyzji Brukseli o zamrożeniu środków. W środę wieczorem Minister Rozwoju Regionalnego Elżbieta Bieńkowska, komentując ją w mediach stwierdziła, że w jej ocenie decyzja KE "jest całkowicie bezpodstawna". - Będę się upierać, że naszej winy nie było, a unijni urzędnicy działają na szkodę polskiego budżetu - zaznaczyła minister.

Nowak i Bieńkowska jadą rozmawiać

We wtorek Komisja poinformowała o wstrzymaniu wypłaty 3,5 mld zł na trzy projekty: rozbudowę drogi ekspresowej na odcinku Jeżewo-Białystok, przystosowanie do parametrów drogi ekspresowej drogi krajowej nr 8 na odcinku Piotrków Trybunalski-Rawa Mazowiecka oraz o budowę autostrady A4 Radymno-Korczowa. Ponadto zamrożone zostały dwie wnioskowane płatności na łączną kwotę 67,2 mln euro w ramach programu Rozwój Polski Wschodniej.

Decyzja KE to reakcja na doniesienia o oskarżeniach dotyczących przetargów na projekty drogowe. "Zgodnie z tymi informacjami, potwierdzonymi przez polskie władze, prokurator oskarżył 11 osób o zmowę na rzecz próby utworzenia kartelu (10 byłych i obecnych menadżerów dużych firm budowlanych i jeden dyrektor GDDKiA). Jeśli te oskarżenia się potwierdzą, będą stanowić złamanie przepisów dyrektyw o przetargach publicznych w UE oraz będą świadczyć o potencjalnie poważnej słabości systemu zarządzania i kontroli" - tłumaczyła KE.

W piątek z KE w Brukseli m.in. o tej sprawie Bieńkowska i minister transportu Sławomir Nowak mają rozmawiać w Brukseli. Bieńkowska stwierdziła, że będą się domagać odblokowania funduszy. Jak podkreśliła, nie ma żadnej regulacji unijnej, która pozwalałaby z dnia na dzień blokować tak duże pieniądze dla kraju członkowskiego.

Autor: ŁOs//gak / Źródło: tvn24.pl, PAP

Źródło zdjęcia głównego: GDDKiA

Tagi:
Raporty: