Do wtorku wpłynęło 61 protestów w związku z wyborami prezydenckimi - podał zespół prasowy Sądu Najwyższego. W niektórych komisjach polegały na tym, że odwrotnie przypisano kandydatom zdobytą liczbę głosów. Prof. Andrzej Zoll, były szef PKW, w programie "Tak jest" powiedział, że nie przypomina sobie, by wcześniej dochodziło do tego rodzaju błędów. - Trzeba zwrócić uwagę, że te zarzuty, które są, mówią o wypadkach, które nie spowodowałyby zmiany wyniku wyborów - podkreślał profesor. Mówił, że nie ma żadnych podstaw, by obecnie móc go podważać. Były prezes Trybunału Konstytucyjnego na pytanie, dlaczego błędy nie zostały wykryte przez komisje, a przez np. dziennikarzy, powiedział, że "trudno wymagać od PKW, by miała kontrolę nad każdą komisją obwodową". - Mam też tutaj wątpliwości, czy swoją obowiązku wypełnili mężowie zaufania. Przecież oni też patrzyli, jak głosy są liczone i komu zostały przypisane w protokole. Też te osoby niewłaściwie wykonywały swoje obowiązki - oznajmił profesor.