Polska kinematografia ma bogatą historię w Konkursie Filmów Krótkometrażowych, choć jeszcze nigdy do żadnego z naszych rodaków nie trafiła Złota Palma w tej sekcji.
Samo zakwalifikowanie się do niej jest już olbrzymim sukcesem. Skąd to przekonanie? W ostatnich latach do konkursu zaprasza się około 10 tytułów spośród kilku tysięcy zgłoszeń. W tym roku było ich 3184.
W konkursowej "10" znalazł się "Spiritus Sanctus" w reżyserii Michała Toczka.
- Jak polska komedia znalazła się wśród najlepszych krótkich metraży świata?
- Co wyróżnia "Spiritus Sanctus" na tle innych filmów konkursowych w Cannes?
- Jakie znaczenie mają wcześniejsze sukcesy Michała Toczka dla jego kariery?
- Czy polski film ma szansę na Złotą Palmę w Cannes?
- Byłem mocno zdziwiony, gdy dostałem informację, że "Spiritus Sanctus" znalazł się w konkursie w Cannes. Zazwyczaj ta decyzja trafia do producenta - w tym przypadku do Studia Munka - który przygotowywał całe zgłoszenie. Zdziwienie było o tyle większe, że nie liczyłem na to, że się zakwalifikuję. Byłoby to trochę naiwne, bo wiedziałem, że film będzie w programie Krakowskiego Festiwalu Filmowego - mówi Toczek.
Zaproszenie do Cannes dostał w połowie kwietnia, na kilka dni przed oficjalnym ogłoszeniem programu sekcji filmów krótkometrażowych.
- Organizatorzy mają w zwyczaju wysyłać listy papierowe do tych, których filmy znajdą się w oficjalnej selekcji. Olbrzymie emocje pojawiły się, gdy zobaczyłem kopertę, a na niej canneńską Złotą Palmę. W środku było zaproszenie, podpisane przez dyrektora artystycznego Thierry'ego Fremaux. Mocno się spiąłem, żeby mieć pewność, że przygotowaliśmy najlepsze wersje kopii filmu, żeby wszystko tam wyglądało tak, jak chcemy - opowiada filmowiec.