Jeżeli nie będziemy mieli większego wsparcia ze strony państwa, to faktycznie w końcu możemy utonąć - mówił prof. dr hab. Marek Konarzewski. Pytany, czy ma poczucie, że nauka jest priorytetem dla polityków, którzy układają budżet, odpowiedział, że "zdecydowanie nie". Zwrócił uwagę, że "nauka jest wciąż postrzegana jako koszt, a nie inwestycja, a takową powinna być". Jak wskazał, "dostajemy z budżetu nieco ponad jeden procent PKB - to jest daleko poniżej średniej unijnej, która jest w okolicach dwóch procent PKB, czy naszego wyśnionego 3 procent PKB". - Dochodzimy, jako kraj, do takiego momentu, w którym dalszy ekstensywny wzrost będzie niemożliwy bez inwestowania w technologie i naukę - podkreślił. Zaznaczył, że "jeżeli mamy mówić o dobrobycie Polski w 2030 roku, to do tego czasu musi się wiele rzeczy zasadniczo zmienić". - Zawodzili nas kolejni rządzący przez te ponad już 30 lat, ale nie ustajemy w oczekiwaniach. Chcemy, żeby polska gospodarka była oparta na wiedzy, bo to jest jedyna dźwignia tego, co nas może poprowadzić w przyszłość - powiedział.