Do nietypowego zdarzenia doszło w poniedziałkowy poranek w rejonie Góry św. Anny na Opolszczyźnie. Mieszkanka powiatu krapkowickiego, jadąc do pracy, potrąciła sarnę, która nagle wbiegła na jezdnię. Kobieta zatrzymała się i sprawdziła, co stało się ze zwierzęciem. Zauważyła, że sarna żyje i się porusza.
Nie czekała na służby, więc wzięła sarnę ze sobą
Spieszyła się do pracy i - jak powiedziała później policjantom - nie mogła czekać na przyjazd służb. Przeniosła sarnę do auta, przykryła ją kocem i umieściła na miejscu pasażera. Ruszyła w dalszą drogę, ale powiadomiła też policję.
"Policjanci, którzy przyjechali do miejsca pracy kobiety, nie kryli zdziwienia, gdy w samochodzie zobaczyli nietypową 'pasażerkę'. Na przednim siedzeniu spokojnie leżała sarna przykryta kocem, która odbyła razem z kierującą podróż do pracy" - informuje policja w Strzelcach Opolskich. Na miejsce wezwano weterynarza, który zajął się zwierzęciem. Sarna nie odniosła poważnych obrażeń.
Kobieta została pouczona
"Policjanci porozmawiali również z kobietą, tłumacząc jej, że przewożenie leśnego zwierzęcia w samochodzie może być bardzo niebezpieczne. Przestraszone zwierzę mogło nagle zareagować, a w zamkniętej przestrzeni auta mogłoby to się skończyć źle zarówno dla kierującej, jak i innych uczestników ruchu" - dodaje.
Kobieta przyznała, że działała pod wpływem emocji i w pierwszej chwili nie pomyślała o możliwych konsekwencjach takiej decyzji.
Sprawa skończyła się pouczeniem.
Opracowała Svitlana Kucherenko
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Policja w Strzelcach Opolskich