Kościół piękny. Kościółek raczej, w sam raz na 50-u wiernych. Zbudowali go w połowie XIX wieku Brytyjczycy. Jeszcze wyżej niż Dharamsala. Dookoła piękny las. Bardzo wysoko, prawie 4 000 n.p.m. To chyba jeden z najwyżej położonych kościołów na świecie. Niby anglikański, ale... myślę, ze nawet Anglicy byliby mocno zdziwieni.
Nie było żadnego specjalnego obrządku, nie było opłatka, wody święconej, nikt nie klękał... Ksiądz (bardzo sympatyczny maleńki Hindus) przedstawił się, zaintonował pieśń o Jezusie Chrystusie, a potem poprosił, abyśmy opowiedzieli o swoim spotkaniu z Bogiem. Kilka osób zdobyło się na niezwykle szczere, niezwykle osobiste wyznania. O poszukiwaniu sensu życia, o szukaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania...
Potem było kazanie. Że łączy nas wiara w Jezusa. Wiara w papieża, czy niepokalane poczęcie juz niekoniecznie. Że nikt nie wie jak to było naprawdę. Że Biblię pisano długo po śmierci Jezusa. Że w Indiach chrześcijanie wierzą, że Jezus przyjechał do Indii, uczył się jogi i zmarł w Kaszmirze. Czy to ważne? Czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Ważna jest wiara i czynienie dobra.
Potem była wspólna herbata. Zaparzona w kociołku na ognisku koło kościoła. Nie ma ministrantów, wiec ksiądz poprosił Amerykanina, żeby zebrał na ofiarę, a mnie, żebym rozdał kubki na herbatę.
Teraz jesteśmy w buddyjskim klasztorze Sherabling. To cud, ze pozwolono nam wejść tu z kamerą. Mnisi, którzy tu mieszkają, o Wielkanocy nigdy nie słyszeli, ale modlą się o to samo... Tak inny i tak podobny świat...
Spotkania z Tybetańczykami. Porażające opowieści. Czy ktoś pamięta historie sprzed kilku miesięcy, gdy rumuńska telewizja przypadkowo nagrała, jak chińskie wojsko strzela do tybetańskich uciekinierów? Byli tak blisko granicy z Nepalem. Żołnierze stali na szczycie. Urządzili sobie polowanie...
Spotkaliśmy się chłopakiem, który był w tej grupie. Oni opowiadają o wszystkim z tym cholernym buddyjskim spokojem! Jakby zabijanie ludzi w taki sposób było normalne! Jakby torturowanie elektrycznymi pałkami było czymś, na co zasłużyli, jakby 10 lat wiezienia za posiadanie zdjęcia Dalajlamy obowiązywało na całym świecie, jakby obóz pracy za zadanie uwolnienia Panczenlamy był także światową normą, podobnie jak zmuszanie mnichów do wstąpienia do partii komunistycznej...