"Ryzyko jest bardzo wysokie". Kosztowna pułapka Zatoki Perskiej

ciesnina ormuz
Jerzy Marek Nowakowski w "Faktach po Faktach": blokada cieśniny Ormuz to większa katastrofa niż Wietnam
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Unieruchomione w Zatoce Perskiej statki generują armatorom coraz wyższe koszty operacyjne. Ich długotrwały postój w ciepłych i słonych wodach powoduje intensywne obrastanie kadłubów organizmami morskimi, co zwiększa zużycie paliwa, utrudnia eksploatację oraz niesie ryzyko przenoszenia inwazyjnych gatunków - przekazał norweski portal gospodarczy E24.

Norweski portal gospodarczy E24 podał w weekend, że statki unieruchomione w Zatoce Perskiej po wybuchu wojny między Iranem a Izraelem i USA coraz silniej obrastają lokalnymi organizmami morskimi. W ciepłych wodach na południe od Iranu na kadłubach szybko osadzają się mikroorganizmy, glony, małże i pąkle.

- Im cieplejsza woda, tym szybciej dochodzi do obrastania. Im dłużej statek stoi, tym bardziej obrasta i tym trudniej to usunąć - powiedział E24 Lasse Kristoffersen, szef armatora Wallenius Wilhelmsen.

Obrośnięte przez morskie życie kadłuby statków to duży problem dla armatorów. Jednostki stawiają większy opór, co podnosi koszty transportu, a w skrajnych przypadkach konstrukcja frachtowców może zostać osłabiona.

Systemy nie są przystosowane do warunków

Kristoffer Ramstad z norweskiego armatora Odfjell przyznał w rozmowie z E24, że nowoczesne systemy przeciwporostowe nie są projektowane z myślą o tak długim postoju w tym rejonie.

- To obszar o wysokiej temperaturze morza, dużym zasoleniu i dobrych warunkach wzrostu dla organizmów morskich - powiedział Ramstad.

Przywrócenie normalnego ruchu statków przez cieśninę Ormuz może przynieść niepokojące konsekwencje dla morskich ekosystemów w wielu miejscach na świecie. Przytwierdzone do burt statków gatunki mogą trafić w środowiska, gdzie będą stanowić zagrożenie ekologiczne dla miejscowej fauny i flory.

Nerwowo na rynku ropy
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

Nerwowo na rynku ropy

Ryzyko przenoszenia gatunków inwazyjnych

- Im dłużej statek pozostaje unieruchomiony w jednym miejscu, tym większe jest ryzyko, że będzie przenosić niepożądane gatunki i choroby do nowych obszarów - powiedziała prof. Vivian Husa z norweskiego Instytutu Badań Morskich.

Na inwazję obcych gatunków roślin i zwierząt oraz przenoszonych przez nie chorób szczególnie narażone są akweny o temperaturach wody zbliżonych do Zatoki Perskiej.

- Morze Śródziemne ma już bardzo dużą liczbę obcych gatunków morskich - zwróciła uwagę norweska badaczka.

Czytaj też: Gdzie może trafić irański uran? Wskazano jeden kraj

"Ryzyko jest bardzo wysokie"

Morskie rośliny i zwierzęta są wrażliwe na zmiany temperatury wody. Dlatego nie należy spodziewać się, by w chłodniejszych morzach pojawiły się nieznane dotychczas choroby. Tyle że w czasie fal upałów w ostatnich latach gatunki z Zatoki Perskiej dobrze radzą sobie w wodach, które do niedawna były dla nich za zimne.

Wraz z nimi do nowych akwenów mogą trafiać także nieznane wcześniej w tych środowiskach organizmy i choroby, potencjalnie groźne dla lokalnych gatunków.

- Ryzyko jest bardzo wysokie i może stać się jeszcze wyższe - oceniła Husa.

Według raportu norweskiego Instytutu Badań Morskich z marca br., 2025 rok był najcieplejszym w historii pomiarów dla wielu stacji monitorujących temperaturę morza wzdłuż norweskiego wybrzeża.

Źródło: PAP
Zobacz także: