Wyrok w sprawie śmierci ojca Zbigniewa Ziobry. Matka byłego ministra zabrała głos

Sędziowie: Wojciech Domański, Sławomir Noga i Tomasz Kudla na sali rozpraw Sądu Okręgowego w Krakowie
Sąd ogłosi wyrok w sprawie lekarzy ojca Zbigniewa Ziobry. Marta Gordziewicz o sprawie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Art Service
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
"Nie prowadziłam wojny z lekarzami. Nie kierowała mną zemsta ani polityka. Kierowała mną powinność żony i lekarza wobec prawdy" - napisała matka Zbigniewa Ziobry, komentując wyrok w sprawie śmierci swojego męża. Krystyna Kornicka-Ziobro nie kryje rozczarowania, że lekarz, który - zdaniem sądu - popełnił błędy, uniknął kary, bo sprawa uległa przedawnieniu.

W czwartek Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymał w mocy wyrok uniewinniający czterech lekarzy w sprawie możliwego przyczynienia się do śmierci Jerzego Ziobry, ojca polityka PiS i byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Uchylił natomiast wyrok uniewinniający Dariusza D. w sprawie błędu lekarskiego i przyznał, że ten nieumyślnie naraził pacjenta na bezpośrednie zagrożenie życia, odpowiadał za nieprawidłowe zdiagnozowanie, nie skonsultował przypadku z innymi lekarzami i podjął decyzję o nieodpowiednim leczeniu. Ten wątek został jednocześnie umorzony ze względu na przedawnienie.

Klatka kluczowa-579442
Prof. Jan Widacki, pełnomocnik jednej z oskarżonych, po wyroku w sprawie śmierci Jerzego Ziobry
Źródło: TVN24

"Nie czuję dziś triumfu"

Po ogłoszeniu wyroku, skomentowała go matka byłego ministra sprawiedliwości.

"Sąd nie tylko uchylił uniewinnienie Dariusza D. Po dwudziestu latach postępowania sąd merytorycznie przesądził, że doszło do kardynalnego błędu medycznego. Nie zapadł wyrok skazujący, wyłącznie dlatego, że polski wymiar sprawiedliwości dopuścił do przedawnienia. Nie czuję dziś triumfu. Czuję ulgę, że prawda dotycząca najważniejszego dla mnie wątku tej sprawy została wreszcie wypowiedziana przez polski sąd" - napisała w oświadczeniu.

Jak podkreśliła, "czuje zarazem ogromną gorycz", ponieważ sprawa nie zakończyła się skazaniem i karą dla lekarza.

Sędzia Tomasz Kudla na sali rozpraw Sądu Okręgowego w Krakowie
Sędzia Tomasz Kudla na sali rozpraw Sądu Okręgowego w Krakowie
Źródło zdjęcia: PAP/Art Service

"Przez dwadzieścia lat zadawałam jedno pytanie: dlaczego mój Mąż, który trafił do szpitala po pomoc, już z niego nie wrócił? Dzisiejszy wyrok potwierdza, że moje pytania nie były wymysłem, przejawem zemsty ani skutkiem emocji wdowy" - napisała Krystyna Kornicka-Ziobro.

Jak podkreśliła, sąd potwierdził, że zła diagnoza i niewłaściwa metoda leczenia nie były wyłącznie jej przekonaniami. "Nie prowadziłam wojny z lekarzami. Nie kierowała mną zemsta ani polityka. Kierowała mną powinność żony i lekarza wobec prawdy" - czytamy w oświadczeniu matki Zbigniewa Ziobry.

Wyrok ogłosił sędzia Sławomir Noga
Wyrok ogłosił sędzia Sławomir Noga
Źródło zdjęcia: PAP/Art Service

Przypomniała, że zarówno ona, jak i mąż byli związani z medycyną i wiedzieli, że "medycyna nie daje gwarancji wyleczenia, że zdarzają się powikłania i że nie każdego pacjenta można uratować". "Wiedzieliśmy jednak również, że lekarz ma obowiązek postępować zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, obowiązującymi standardami i należytą starannością. Pacjent ma także prawo znać rzeczywiste kwalifikacje osoby, której powierza swoje zdrowie i życie" - napisała.

Wobec pozostałych trzech lekarzy sąd utrzymał wyrok uniewinniający. Krystyna Kornicka-Ziobro napisała, że nie podziela tej części rozstrzygnięcia. "Zgadzam się, że ich rola była tylko pochodną decyzji i działań wszechwładnego doktora Dariusza D. Od początku to jego decyzje i działania uważałam za centralne dla tragicznego przebiegu leczenia mojego Męża" - napisała, dodając, że uchylenie jego uniewinnienia i przesądzenie, że popełnił "karygodny błąd medyczny", ma dla niej "szczególne znaczenie moralne".

O co chodzi w procesie o śmierć ojca Zbigniewa Ziobry?

Jerzy Ziobro był leczony od czerwca 2006 roku w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Zmarł 2 lipca 2006. Prokuratura dwukrotnie umarzała śledztwo w tej sprawie. W 2011 roku rodzina zmarłego złożyła w sądzie własny akt oskarżenia. Oskarżeni zostali: ówczesny kierownik II Oddziału Kliniki Kardiologii i oddziału klinicznego szpitala prof. Jacek D., ówczesny lekarz tego oddziału i wiceszef Pracowni Hemodynamiki prof. UJ Dariusz D., lekarka dyżurna Katarzyna S. i ordynator sali monitorowanej Andrzej K.

Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia w 2012 roku umorzył postępowanie. Po zaskarżeniu tej decyzji w sądzie okręgowym, a następnie Sądzie Najwyższym, sprawa wróciła do pierwszej instancji. W 2016 roku do sprawy po stronie oskarżycieli przystąpiła prokuratura i proces toczył się z oskarżenia publicznego.

W 2017 roku lekarze zostali uniewinnieni przez Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia. Sąd uznał wówczas, że nie było związku między działaniami lekarzy a śmiercią pacjenta. Apelację od tamtego wyroku wnieśli oskarżyciel publiczny i pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych oraz jeden z oskarżycieli posiłkowych. Proces odwoławczy rozpoczął się w 2018 roku w krakowskim sądzie okręgowym.

OGLĄDAJ: "Przyjaźń skończyła się zaraz po śmierci Jerzego"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

W 2022 roku sąd zwrócił się o opinię uzupełniającą do biegłych z Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie. Otrzymał ją po około czterech latach, a wznowienie procesu nastąpiło w czerwcu tego roku.

Szwajcarscy biegli ocenili, że w przypadku leczenia pacjenta - zgodnie ze światowymi zaleceniami - korzystniejszym wyborem dla niego byłoby wszczepienie bypassów, a więc operacja kardiochirurgiczna, zamiast wybranego przez krakowskich lekarzy założenia stentów - angioplastyki wieńcowej. Wskazali jednocześnie, że jest to zalecenie, a wybór leczenia należy do lekarza. Zwrócili także uwagę, że w przypadku wszczepienia bypassów istniałoby wysokie ryzyko krwawienia z powodu stosowanej wobec chorego terapii i zauważyli, że ryzyko to mogło wpłynąć na wybór wszczepienia stentów.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: