Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymał w mocy wyrok uniewinniający ówczesnego kierownika II Oddziału Kliniki Kardiologii i oddziału klinicznego szpitala prof. Jacka Dubiela, lekarki dyżurnej Katarzyny S. i ordynatora sali monitorowanej Andrzeja K. oraz wobec Dariusza D., ówczesnego lekarza oddziału i wiceszefa Pracowni Hemodynamiki.
Uchylił natomiast wyrok uniewinniający Dariusza D. i przyznał, że ten nieumyślnie naraził pacjenta na bezpośrednie zagrożenie życia, odpowiadał za nieprawidłowe zdiagnozowanie, nie skonsultował przypadku z innymi lekarzami i podjął decyzję o nieodpowiednim leczeniu. Ten wątek został jednocześnie umorzony ze względu na przedawnienie.
Co do pozostałych trzech lekarzy krakowskiego szpitala uniwersyteckiego – Jacka Dubiela, Andrzeja K. i Katarzyny S – sąd nie przyjął argumentów pełnomocnika wdowy po zmarłym Krystyny Kornickiej-Ziobro. Ten dowodził m.in., że sąd pierwszej instancji nie zachował bezstronności, a biegli wydający opinię na byli nieobiektywni.
Sąd tłumaczy wyrok ws. śmierci ojca Ziobry
Sąd m.in. przyznał, że zachowanie sędziego pierwszej instancji, na przykład przerywanie wypowiedzi, mogły nie przystawać do rangi sędziego, ale - jak podkreślił - "takie mankamenty" nie mogą być uznane za wyraz szczególnej niestaranności sędziego.
Podczas uzasadnienia sąd zaznaczył, że "sprawa ma wyjątkowy charakter". Przywołał zdanie biegłego sądowego, który powiedział, że w wieloletniej praktyce nie spotkał się ze sprawą tak trudną.
Sąd, mówiąc o zarzutach wobec sędziego i biegłych, podnoszonych przez stronę skarżącą, oraz o trudności sprawy, ocenił również, że była to "sprawa trudna też z powodu tego, kim były strony sporu". Z jednej strony rodzina znanego polityka, ministra sprawiedliwości. Z drugiej strony - lekarze, ale "nie zwykli" lekarze, a mający wysoką pozycję, np. profesorowie. Sprawa lekarzy Jerzego Ziobry była przedmiotem sądowych batalii od niemal 20 lat.
W ostatnich tygodniach proces był kontynuowany po około czteroletniej przerwie. Wcześniej w 2017 roku nieprawomocnie sąd niższej instancji uniewinnił wszystkich czterech lekarzy.
Uniewinnienia domagali się zarówno obrońcy medyków, jak i prokuratura, która w toku postępowania dowodowego zmieniła pierwotne zdanie i ostateczne oceniła, że nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy medycy popełnili błędy.
O co chodzi w procesie o śmierć ojca Zbigniewa Ziobry?
Jerzy Ziobro był leczony od czerwca 2006 roku w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Zmarł 2 lipca 2006 roku. Prokuratura dwukrotnie umarzała śledztwo w tej sprawie. W 2011 roku rodzina zmarłego złożyła w sądzie własny akt oskarżenia. Oskarżeni zostali: ówczesny kierownik II Oddziału Kliniki Kardiologii i oddziału klinicznego szpitala prof. Jacek D., ówczesny lekarz tego oddziału i wiceszef Pracowni Hemodynamiki prof. UJ Dariusz D., lekarka dyżurna Katarzyna S. i ordynator sali monitorowanej Andrzej K.
Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia w 2012 roku umorzył postępowanie. Po zaskarżeniu tej decyzji w sądzie okręgowym, a następnie Sądzie Najwyższym, sprawa wróciła do pierwszej instancji. W 2016 roku do sprawy po stronie oskarżycieli przystąpiła prokuratura i proces toczył się z oskarżenia publicznego.
W 2017 roku lekarze zostali uniewinnieni przez Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia. Sąd uznał wówczas, że nie było związku między działaniami lekarzy a śmiercią pacjenta. Apelację od tamtego wyroku wnieśli oskarżyciel publiczny i pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych oraz jeden z oskarżycieli posiłkowych. Proces odwoławczy rozpoczął się w 2018 roku w krakowskim sądzie okręgowym.
W 2022 roku sąd zwrócił się o opinię uzupełniającą do biegłych z Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie. Otrzymał ją po około czterech latach, a wznowienie procesu nastąpiło w czerwcu tego roku.
Szwajcarscy biegli ocenili, że w przypadku leczenia pacjenta – zgodnie ze światowymi zaleceniami – korzystniejszym wyborem dla niego byłoby wszczepienie bypassów, a więc operacja kardiochirurgiczna, zamiast wybranego przez krakowskich lekarzy założenia stentów – angioplastyki wieńcowej. Wskazali jednocześnie, że jest to zalecenie, a wybór leczenia należy do lekarza. Zwrócili także uwagę, że w przypadku wszczepienia bypassów istniałoby wysokie ryzyko krwawienia z powodu stosowanej wobec chorego terapii i zauważyli, że ryzyko to mogło wpłynąć na wybór wszczepienia stentów.