Dziecko zostało w nagrzanym aucie, policjanci wybili szybę
"Liczyła się każda minuta" - tak świętokrzyska policja opisuje interwencję, którą na jednym z osiedli w Kielcach podjęli funkcjonariusze prewencji. Policjanci ruszyli w środę na ratunek dwuletniemu dziecku, uwięzionemu w zamkniętym samochodzie. Tego dnia w Kielcach temperatura przekraczała 35 stopni Celsjusza.
Dziecko w rozgrzanym aucie, policjanci wybili szybę
Służby zaalarmowała matka dziecka, która chwilę wcześniej odebrała swojego synka ze żłobka. Posadziła dwulatka w foteliku, zapięła pasami i zamknęła drzwi. Następnie obeszła samochód dookoła, by usiąść za kierownicą. Drzwi nie chciały się jednak otworzyć. Okazało się, że centralny zamek zablokował możliwość wejścia do środka, a kluczyk pozostał wewnątrz pojazdu, który zaczął się nagrzewać.
Kobieta próbowała najpierw samodzielnie otworzyć drzwi, co jednak się nie powiodło, dlatego zadzwoniła pod numer 112. Na miejsce skierowano patrol prewencji.
- Policjanci szybko ocenili sytuację: samochód z zablokowanym zamkiem, dziecko w środku, upał na zewnątrz. Z szybą w tylnych drzwiach skody funkcjonariusze poradzili sobie błyskawicznie. Drzwi niestety nadal nie dało się otworzyć, trzeba było dostać się do kluczyka leżącego na przednim siedzeniu. Jeden z policjantów bez wahania "zanurkował" do wnętrza i otworzył auto - poinformował w komunikacie podkom. Maciej Ślusarczyk z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji.
Opublikowali nagranie. Policja ostrzega
Całe zdarzenie zostało zarejestrowane przez kamery nasobne na mundurach funkcjonariuszy. Policja opublikowała nagranie.
Na miejsce wezwano też zespół ratownictwa medycznego. Ratownicy przebadali dziecko i nie stwierdzili u niego "żadnych niepokojących oznak" - podała policja.
- Zamknięty samochód pozostawiony na słońcu jest niczym piekarnik. Już w kilkanaście minut jego wnętrze potrafi rozgrzać się do 50 stopni. Ciemne elementy mogą osiągnąć nawet 80 stopni. To śmiertelnie niebezpieczne warunki - ostrzegł podkom. Maciej Ślusarczyk.