Częstochowa

Skatowany Kamil czekał na pomoc, zmarł w szpitalu. Umorzono sprawę nadzoru nad rodziną

Kamilek zmarł w szpitalu po 35 dniach
Śledczy ponownie sprawdzą, czy instytucje nie zawiniły w sprawie śmierci Kamilka
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Ośmioletni Kamil z Częstochowy został pobity i poparzony w swoim domu. Zmarł w szpitalu, w maju 2023 roku. Rodzice usłyszeli już wyroki, ale Prokuratura Regionalna w Gdańsku sprawdzała jeszcze, czy w sprawie mogły zawinić też instytucje i urzędnicy. Śledczy właśnie po raz drugi umorzyli to postępowanie.

Sprawa ośmioletniego Kamila z Częstochowy to jedna z najbardziej bulwersujących historii w Polsce w ostatnich latach.

W maju tego roku Sąd Okręgowy w Częstochowie skazał Dawida B. - ojczyma chłopca - na 25 lat więzienia między innymi za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, które doprowadziło do śmierci dziecka. Matka dziecka za pomoc ojczymowi i za znęcanie się ma spędzić w więzieniu 16 lat.

Prokuratura Regionalna w Gdańsku prowadziła jeszcze jedno postępowanie związane z tą sprawą. Chodzi o śledztwo, które dotyczyło działań instytucji publicznych wobec rodziny małoletnich w latach 2018–2023. Zostało ono wszczęte po ujawnieniu okoliczności wskazujących na nieprawidłowości w toku odrębnego śledztwa dotyczącego śmierci Kamila M.

Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku Mariusz Marciniak, poinformował, że postępowanie zostało umorzone.

Jest to drugie postanowienie o umorzeniu w tej sprawie. Poprzednia decyzja prokuratury z 8 stycznia 2025 r. została częściowo uchylona przez Sąd Rejonowy w Kielcach 15 stycznia 2026 r. Sąd utrzymał wówczas w mocy umorzenie w zakresie odpowiedzialności nauczycieli, lekarzy i pracowników ochrony zdrowia, nakazując jednocześnie kontynuowanie śledztwa wobec urzędników, kuratorów sądowych, policjantów, prokuratorów i sędziów z wydziałów rodzinnych. Rzecznik poinformował, że prokurator wykonał wskazania sądu zawarte w uzasadnieniu postanowienia, po czym przeprowadził ponowną analizę materiału dowodowego, która nie doprowadziła do przełomu w śledztwie.

Nie znaleźli dowodów na umyślne nieudzielenie pomocy

Śledczy przeanalizowali akta spraw przed sądami rodzinnymi w Częstochowie i Olkuszu, dokumentację procedur Niebieskiej Karty oraz działania Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Częstochowie, Ośrodka Pomocy Społecznej w Olkuszu i Częstochowskiego Centrum Wsparcia Rodziny. Przesłuchali też pracowników instytucji, członków rodziny i sąsiadów. Jak ustaliła prokuratura, rodzina była objęta nadzorem i wsparciem tych placówek. Prokuratura uznała, że materiał dowodowy nie wykazał, aby pracownicy socjalni i asystenci rodziny dysponowali informacjami jednoznacznie wskazującymi na stosowanie przemocy w stopniu uzasadniającym odpowiedzialność karną za zaniechanie. Wskazano również, że pracownicy socjalni i asystenci rodziny nie posiadają statusu funkcjonariusza publicznego. Umorzenie objęło także zdarzenia z 30 marca i 3 kwietnia 2023 r., gdy dwie pracownice MOPS oraz funkcjonariusz policji podczas wizyt w miejscu zamieszkania Kamila M. odstąpili od rozmowy z małoletnim, który - jak się później okazało - był wówczas ciężko poparzony. Prokurator stwierdził brak dowodów na umyślne nieudzielenie pomocy lub niedopełnienie obowiązków służbowych.

Przyjrzeli się też pracy sędziów i kuratorów

Analiza działań sędziów sądów rodzinnych oraz kuratorów sądowych wykazała, że czynności były podejmowane na podstawie obowiązujących przepisów i dostępnego materiału dowodowego, co wykluczyło podstawy do przypisania im odpowiedzialności karnej. Według informacji przekazanych przez prokuraturę, przedmiotem postępowania była wyłącznie ocena odpowiedzialności karnej osób wykonujących zadania publiczne, co nie przesądza o ich ewentualnej odpowiedzialności dyscyplinarnej lub służbowej.

Będzie zażalenie?

Postanowienie o umorzeniu śledztwa nie jest prawomocne i przysługują od niego środki zaskarżenia.

Decyzję prokuratury skomentowała Rzeczniczka Prawa Dziecka. - Nie zgadzam się z decyzją prokuratury. Konsekwentnie zamierzam wspierać osoby uprawnione do złożenia zażalenia. Jeżeli decyzja nie zostanie uchylona, osoby reprezentujące Kamilka złożą subsydiarny akt oskarżenia. Sprawa i tak finalnie trafi do sądu karnego - poinformowała Monika Horna-Cieślak.

Przypomniała również, że wraz z organizacjami, które działają na rzecz ochrony dzieci przed przemocą, wielokrotnie podkreślała, że ta sprawa ma wydźwięk kluczowy dla systemowej ochrony dzieci w Polsce.

Walczyli o niego 35 dni

Ośmioletni Kamil M. zmarł 8 maja 2023 r. w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka po 35 dniach walki o życie. Trafił do szpitala 3 kwietnia 2023 r. po zgłoszeniu złożonym przez jego biologicznego ojca.

Ze śledztwa wynika, że ojczym chłopca, Dawid B., przez kilka lat znęcał się nad nim. Przed śmiercią miał oblać go wrzątkiem i położyć na rozgrzanym piecu węglowym, powodując rozległe oparzenia głowy, klatki piersiowej i kończyn.

Sprawa zbulwersowała społeczeństwo i stała się przyczynkiem do zmian w prawie.

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: