AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalcie

Wieczór wyborczy AfD
AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalcie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/FILIP SINGER
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Alternatywa dla Niemiec zdobyła ponad 44 procent w niedzielnych wyborach w Saksonii-Anhalt - wynika z sondażu exit poll dla niemieckie stacji ZDF. - Osiągnęliśmy dokładnie to, co chcieliśmy osiągnąć - powiedział lider skrajnej prawicy we wschodnim landzie Niemiec, Ulrich Siegmund. Według szefowej urzędu kanclerskiego Niny Warken to "punkt zwrotny" dla kraju i rządzącej w nim CDU.

Według sondażu przeprowadzonego po zamknięciu lokali wyborczych, pierwsze miejsce w wyborach w Saksonii-Anhalcie zdobyła skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD), zdobywając 44,5 procent głosów.

Chadecy (CDU), na których czele stoi kanclerz Niemiec Friedrich Merz, zdobyli 18,5 procent głosów. Z kolei Lewica, socjaldemokraci (SPD) i Zieloni przekroczyli minimalny próg uprawniający do wejścia do parlamentu - przekazała agencja Reuters, powołując się na wyniki exit poll.

Dwa tygodnie po Saksonii-Anhalcie wybory odbędą się w Berlinie oraz Meklemburgii-Pomorzu Przednim.

OGLĄDAJ: Mówią o nim: niemiecki Trump. "Widzę ludzi zapatrzonych w faszyzm"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

"Punkt zwrotny" w Niemczech

- Napisaliśmy historię, wyborcy opowiedzieli się za zmianą - powiedział w niedzielę lider AfD w Saksonii-Anhalcie Ulrich Siegmund. - Osiągnęliśmy dokładnie to, co chcieliśmy osiągnąć - mówił na antenie ARD. Przekazał, że jest otwarty na współpracę ze wszystkimi siłami, które chcą doprowadzić do zwrotu politycznego.

Przed wyborami pozostałe ugrupowania stanowczo odrzuciły współpracę ze skrajną prawicą.

Reprezentująca CDU szefowa urzędu kanclerskiego Nina Warken oceniła, że niedzielny wynik AfD to "punkt zwrotny" dla jej partii i Niemiec. W rozmowie ze stacją ZDF Warken nazwała rezultat wyborczy "bardzo, bardzo trudnym".

Ze strony polityków chadecji płyną zarazem zapewnienia, że w partii nie ma dyskusji na temat przyszłości politycznej ich lidera oraz kanclerza kraju Friedricha Merza.

Co oznacza wynik AfD

Jak relacjonował Arkadiusz Wierzuk na antenie TVN24, według wstępnych prognoz AfD może liczyć na od 39 do 41 miejsc w lokalnym parlamencie. Dziennikarz zauważył, że do samodzielnego rządzenia potrzeba 42 mandatów.

- Wiele będzie zależało od wyników mniejszych partii, między innymi od wyniku sojuszu Sahry Wagenknecht. To jest partia, która powstała po podziale partii Lewica i ona balansuje w niektórych prognozach na poziomie progu wyborczego (5 procent). Jeżeli ta partia nie weszłaby do lokalnego parlamentu, wtedy te 42 miejsca przypadłyby właśnie AfD. I to byłoby historyczne zwycięstwo - tłumaczył Wierzuk.

Jak podkreślił, wynik skrajnie prawicowego ugrupowania i tak jest już "historyczny" ze względu na przewagę, jaką osiągnęło nad pozostałymi partiami. - Warto spojrzeć na drugie miejsce, na wynik rządzącej w całym kraju partii CDU, która ma tylko 18 procent i straciła aż 18 procent wyborców - zwrócił uwagę dziennikarz i dodał: - To pokazuje, jak wysokie jest niezadowolenie wyborców z polityki Friedricha Merza.

- Na tym niezadowoleniu właśnie AfD budowała swoje poparcie i kampanię wyborczą. Przede wszystkim na krytyce polityki migracyjnej, na radykalnych hasłach, na hasłach deportacyjnych, wręcz na zaostrzeniu tej polityki. I za nią wyborcy poszli - wymieniał.

OGLĄDAJ: Sekret AfD. "Obiecuje powrót Niemiec, które dawno nie istnieją"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Dziennikarz podkreślił, że dokładne wyniki poznamy w nocy.

Źródło: PAP
Czytaj także: