21 czerwca w Pszowie w powiecie wodzisławskim odbędzie się referendum w sprawie odwołania burmistrza Piotra Kowola oraz rady miasta. Jak przekazał pełnomocnik inicjatywy referendalnej Grzegorz Fryc, zebrano 1445 podpisów z wymaganych 1014. W Pszowie mieszka ponad 12 tysięcy osób.
Jednym z powodów referendum jest nierozwiązany problem pokopalnianej hałdy "Wrzosy". Wydobycie węgla skończyło się w Pszowie w 2012 roku. Została tylko hałda, która często płonie i mocno daje się we znaki mieszkańcom.
- Najbliższe zabudowania są zaledwie 50 metrów od hałdy. W jej pobliżu po prostu czuć smród. Latem, gdy czasem człowiek chce w nocy otworzyć okno, to nie może tego zrobić - i to w miejscach oddalonych o kilka kilometrów. Przy samej hałdzie okien nie można otworzyć nigdy - opowiedział nam Marcin Tretlarski, prezes stowarzyszenia Hałdom Stop.
Sytuacja monitorowana
"Wyniki badań stężeń gazów w rejonie hałdy nie wykazały dotąd występowania zagrożenia dla zdrowia i życia. Wyczuwalne w powietrzu związki zapachowe, choć mogą sprawiać uciążliwości, nie stanowią niebezpieczeństwa" - informowała w komunikacie z 2025 roku Spółka Restrukturyzacji Kopalń.
Wspomniane wyniki są publikowane na stronie SRK co tydzień, począwszy od 22 listopada 2025 roku. Według nich zazwyczaj jakość powietrza jest w normie, choć na hałdzie "Wrzosy" obserwowane jest podwyższone stężenie dwutlenku węgla.
Czasem jednak pojawiają się przekroczenia norm. Przykładowo 3 maja detektor wskazał u podstawy hałdy od strony wschodniej 350 ppm tlenku węgla przy normie wynoszącej 20 ppm. Podwyższone (135 ppm) były także wyniki pomiaru wodoru.
- Cały czas jesteśmy w kontakcie z mieszkańcami Pszowa. Przedstawiciele spółki uczestniczyli w zorganizowanych spotkaniach i omawiali aktualne działania. Przedstawili też szczegółowy zakres planowanych prac rekultywacyjnych oraz przybliżony harmonogram. Mieszkańcy mogli zgłaszać swoje uwagi i obawy - powiedział nam Mariusz Tomalik, rzecznik prasowy Spółki Restrukturyzacji Kopalń.
"Zakaz wstępu". Hałda zapala się samoczynnie
Zawarte w pogórniczych odpadach substancje utleniają się i nagrzewają przez to do wysokiej temperatury. Wtedy zaczynają płonąć m.in. zawarte w hałdzie resztki węgla i innych palnych odpadów. Mogą tak się tlić miesiącami.
- W 2025 roku odnotowano trzy interwencje Jednostek Ochrony Przeciwpożarowej na terenie hałdy, natomiast w 2026 roku interweniowano czterokrotnie - ostatni raz 12 kwietnia. Hałda znajduje się na terenie objętym zakazem wstępu. Działania związane z usuwaniem i nadzorowaniem zapożarowania prowadzi Spółka Restrukturyzacji Kopalń - przekazał tvn24.pl asp. Mateusz Kaczmarek, zastępca oficera prasowego Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wodzisławiu Śląskim.
Podkreślił, że ze względu na charakter miejsca i monitorowanie sytuacji przez SRK, strażacy nie muszą interweniować w każdym przypadku.
O co chodzi w sporze o hałdę? Kluczowy dokument
Pszowskie stowarzyszenie "Hałdom STOP" chce zmian w polityce miasta w sprawie. Podobnie jak burmistrz chce jej ugaszenia. Na tym podobieństwa się jednak kończą.
"Problem nie polega na tym, czy hałdę trzeba ugasić. Trzeba! On polega na tym, czy ktoś otworzy zapożarowaną hałdę bez uprzedniego sprawdzenia ryzyka dla ludzi" - pisze na swoim profilu stowarzyszenie.
Zapożarowana hałda to taka, gdzie wewnątrz tlą się substancje palne. Wspomniane "otwarcie" dotyczy przekopywania warstw ziemi i odpadów. Robi się to m.in. w celu zmniejszenia zawartości tlenu w glebie, wykopania, wystudzania i dosypania niepalnego materiału i swego rodzaju "zagęszczenia" hałdy. Im mniej przestrzeni między odpadami, tym mniej tlenu, który powoduje reakcje wywołujące pożary. Hałdę należy także odpowiednio uformować. Po wykonaniu wspomnianych działań można dosypać ziemi i zasadzić odpowiednie rośliny.
Stowarzyszenie wskazuje, że według założeń rekultywacji przez około trzy lata ludzi w Pszowie czeka "wybieranie, chłodzenie, przemieszczanie mas z hałdy, pył, dym, emisje, transport i uciążliwości". Z tych powodów chce, aby burmistrz wydał decyzję środowiskową i określił zasady rekultywacji. Chodzi o to, by przez ten czas hałda nie była bardziej uciążliwa dla mieszkańców, niż dzieje się to obecnie.
"Albo pozwalamy dalej truć mieszkańców, albo wspieramy likwidację zagrożenia"
Burmistrz twierdzi z kolei, że prawo nie wymaga od niego wydawania takiej decyzji. Działania takie jak stowarzyszenia "Hałdom STOP" określa mianem "manipulowania tematem". Mówi też o "sianiu zamętu" przez środowiska skupione wokół referendum.
- Takie prace nie są wymienione w rozporządzeniu jako te, które negatywnie znacząco wpływają na środowisko. Wybór jest prosty: albo pozwalamy dalej truć mieszkańców, albo wspieramy likwidację zagrożenia - mówi tvn24.pl Piotr Kowol.
Dodaje, że według jego wiedzy Spółka Restrukturyzacji Kopalń S.A. jest obecnie na etapie rozstrzygania przetargu na rekultywację hałdy i likwidację jej zapożarowania.
"Brakuje środków na bieżące wydatki i remonty"
Choć płonąca co jakiś czas hałda daje się we znaki mieszkańcom, to nie jest ona jedyną kością niezgody w lokalnej polityce. Dużą rolę odgrywają tu także pieniądze.
- Pszów jest jednym z najbiedniejszych miast w Polsce. W budżecie brakuje środków na bieżące wydatki i remonty, a rządzący, zamiast szukać rozwiązań mających go zasilić, angażują się w wielomilionowy projekt budowy nowego urzędu miasta wraz z zapleczem administracyjnym, muzeum i obiektami kultury - powiedział w rozmowie z tvn24.pl Grzegorz Fryc, pełnomocnik inicjatywy referendalnej.
Tłumaczy, że wymagany wkład własny oznacza zaciągnięcie kolejnego kredytu.
- Gdy radni i mieszkańcy dopytują, z czego nowe obiekty zostaną utrzymane, burmistrz odpowiada, że odpowiedź na to pytanie to "wróżenie z fusów" - dodał.
Jako przykłady złego zarządzania grupa referendalna podaje zamykanie w "pełni funkcjonującego Przedszkola nr 1, tłumacząc to demografią", jednocześnie mając w pamięci obietnicę z ostatniej kampanii wyborczej o budowie nowego przedszkola w Krzyżkowicach. Według danych GUS dziesięć lat temu mieszkało w Pszowie o 1300 mieszkańców więcej.
Burmistrz: nie lekceważę
Zapytaliśmy burmistrza o jego stosunek do referendum. Powiedział, że "nie lekceważy" inicjatywy, jednak w jego opinii miasto od dwóch kadencji wychodzi z trudności związanych z zamknięciem kopalni Anna i się rozwija.
- W ostatnich latach pozyskaliśmy rekordowe środki zewnętrzne - blisko 80 milionów złotych, a niedawno kolejne 16 milionów złotych na dalszą rewitalizację terenów pokopalnianych. Te pieniądze pozwolą w całości przekształcić teren zakładu macierzystego byłej kopalni Anna w przestrzeń przyjazną mieszkańcom - powiedział tvn24.pl Piotr Kowol.
Podkreśla, że Pszów zabezpiecza wkład własny do tej inwestycji z własnego budżetu, bez zaciągania kredytów komercyjnych.
- To pokazuje, że rozwój Pszowa nie odbywa się kosztem bezpieczeństwa finansowego miasta. Robimy to konsekwentnie i skutecznie, czego przykładem jest oddana w ubiegłym roku do użytku efektownie zrewitalizowana nowa siedziba miejskiej biblioteki i Ośrodka Pomocy Społecznej. Dobrze układa się również moja współpraca z większością w radzie miejskiej - twierdzi burmistrz.
RIO z pozytywną oceną
Regionalna Izba Obrachunkowa pozytywnie zaopiniowała ostatnie złożone przez burmistrza sprawozdanie finansowe. Czytamy w nim, że Pszów ma 10 030 390,10 zł długu, co stanowi 11,54 procenta dochodów z zeszłego roku.
Deficyt za sam 2025 rok jest na poziomie niecałych 918 tysięcy. Miasto miało 3,1 miliona złotych nadwyżki operacyjnej (dodatnia różnica między dochodami a wydatkami bieżącymi).
Pszów jest wśród najbiedniejszych miast w Polsce, jeśli brać pod uwagę sumę wpływów podatkowych podzielonych przez liczbę mieszkańców. W takim ujęciu kwota ta wynosiła w 2025 roku wg danych Ministerstwa Finansów 1175 zł. Niższa była tylko w Boguszowie-Gorcach, w Dynowie i w Grybowie.
***
W ostatnich wyborach Piotr Kowol pokonał w pierwszej turze jedyną kontrkandydatkę Ewę Gawędę, uzyskując 53,21 proc. głosów poparcia. W radzie miasta także ma większość. Komitet Pszów - Nasza Wspólna Sprawa ma dziesięć z piętnastu mandatów. Główny przeciwnik - komitet Razem dla Pszowa - tylko cztery.
Pełnomocnik inicjatywy referendalnej Grzegorz Fryc startował z własnego komitetu w wyborach do rady miasta, ale mandatu nie uzyskał.
Masz ważne informacje lub historię wartą opowiedzenia? Skontaktuj się z autorem: mateusz.czajka@wbd.com