Z referendum w mieście nici. Prezydent zawiadamia prokuraturę
Katowicka delegatura Krajowego Biura Wyborczego skończyła liczyć głosy pod poparciem referendum odwoławczego prezydenta Bytomia oraz rady miasta. Inicjatorzy referendum złożyli 12 166 podpisów poparcia inicjatywy. Minimalną liczbą poprawnych podpisów potrzebnych do przeprowadzenia głosowania jest 10 627.
Jak podaje komisarz wyborczy w Katowicach II Paweł Wysocki w swoim postanowieniu, spośród ponad 12 tysięcy złożonych podpisów prawidłowych było 7410, a aż 4621 miało różnego rodzaju wady. Co istotne, na kartach znajdowało się 179 podpisów osób zmarłych.
Sprawa trafi do prokuratury
"Mając świadomość tego kto i w jaki sposób zbierał podpisy pod inicjatywą referendalną, w trosce o bezpieczeństwo Bytomian, składam zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa fałszerstwa. Grupa osób związanych z byłym prezydentem, który przez lata swoich rządów doprowadził do zapaści naszego miasta, będzie musiała się teraz tłumaczyć." - napisał w mediach społecznościowych Mariusz Wołosz.
Jak dodał prezydent, zawnioskuje także o zabezpieczenie kart z podpisami. Rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Bytom Małgorzata Węgiel-Wnuk w rozmowie z tvn24.pl przekazała, że zawiadomienie zostanie złożone do Prokuratury Rejonowej w Bytomiu jeszcze 6 maja.
- Wołosz mówi wiele rzeczy, niestety bardzo często mija się z prawdą. Tak jest również w tym przypadku - skomentewał dla tvn24.pl wpis obecnego prezydenta Bytomia były prezydent Damian Bartyla.
Grupa referendalna: porażka może być winą zwolenników Wołosza
Na Facebooku inicjatywy referendalnej w Bytomiu pojawiło się oświadczenie. Inicjatywa twierdzi, że wynik na poziomie 38,41 proc. nieważnych podpisów "nie odbiega od średniej". Podkreślono, że w mieście przebywa sporo osób przyjezdnych.
"Przypominamy że listy poparcia były do pobrania w internecie i każdy mógł wypełnić je w dowolnie błędny sposób i przynieść do stałych punktów zbiórek, zwłaszcza zwolennicy obecnej władzy którzy kurczowo chcą się tam utrzymać, bo wiedzą, czym grozi jej utrata i późniejsze konsekwencje ich rozliczenia." - napisano.
Chorzów i Będzin - głosy są dalej liczone
Oprócz Bytomia podpisy za referendami odwoławczymi zbierano niedawno także w innych miastach aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej. Katowicka delegatura KBW potwierdziła nam, że 4 maja (ostatniego dnia przewidzianego terminu) złożono listy podpisów w sprawie referendum w Chorzowie. Grupa mieszkańców chce odwołać prezydenta Szymona Michałka. Aby zorganizować głosowanie wymagane jest poparcie 7248 wyborców. Inicjatywa złożyła około 8 tysięcy podpisów.
W przypadku Będzina sprawa wygląda nieco bardziej zawile. Inicjatywa referendalna złożyła podpisy przed upływem ostatecznego terminu. W trakcie liczenia ich przez KBW okazało się, że brakuje wymaganej liczby prawidłowych, dlatego członkowie inicjatywy stopniowo dostarczali kolejne listy. Aby zorganizować referendum odwoławcze prezydenta Będzina Łukasza Komoniewskiego potrzeba około 4 tysięcy podpisów. Katowicka delegatura KBW jest w trakcie ich liczenia.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock