Jest ich prawie tylu, ilu mieszkańców Białegostoku czy Katowic. A ich wspólny dług jest tak duży, że kwota wystarczyłaby na zbudowanie nowoczesnego centrum przesiadkowego w Bielsku-Białej.
Pasażerowie na gapę to zmora przedsiębiorstw odpowiedzialnych za komunikację miejską. Część z nich wchodzi w tę rolę z potrzeby chwili, inni to już recydywiści. Ci, którzy ignorują zobowiązania trafiają do Krajowego Rejestru Długów. Znalazło się tam już ponad 260 tysięcy osób. Ich zadłużenie wynosi 366,2 miliona złotych.
Przyjrzeliśmy się pasażerom i wiemy, gdzie kontrolerzy namierzają najwięcej gapowiczów oraz skąd są niechlubni rekordziści.
Jak rozkładają się długi pasażerów w całej Polsce?
Dłużników przypisuje się do danego województwa na podstawie adresu zameldowania - nie miejsca, w którym nie zapłacili za przejazd.
Według danych za kwiecień 2026 roku - w największe tarapaty finansowe wpadli mieszkańcy Łódzkiego. Za jazdę bez biletów uzbierali 123,8 miliona złotych. Na taki wynik "zapracowało" ponad 50 tysięcy osób.
- Jakie województwo przoduje w liczbie zadłużonych gapowiczów?
- Co motywuje pasażerów do jazdy bez biletu i jakie są tego konsekwencje?
- Dlaczego zadłużenie nieletnich za jazdę na gapę rośnie najszybciej?
- Jakie są najczęstsze przyczyny unikania opłat za komunikację miejską?
- Co na temat zjawiska mówią eksperci?
Na drugim miejscu znalazła się Wielkopolska, gdzie łączne zobowiązanie wynosi 74,6 miliona złotych, a problemy ma 38,5 tysiąca osób.
Trzecią pozycję zajęło województwo mazowieckie. Tu zaległości ma blisko 50 tysięcy osób, a na spłatę czeka 45,3 miliona złotych.
Na przeciwnym biegunie jest najmniejsze województwo w Polsce. Zadłużenie mieszkańców Opolszczyzny to ponad 1,7 miliona złotych.
Patrząc na te dane pobieżnie, można odnieść wrażenie, że wskazują one na stopień uczciwości mieszkańców konkretnych części Polski.
A to nie tak.