Wielu poszkodowanych w kopalni Pniówek trafiło do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Jeden zmarł

Autor:
mag/gp
Źródło:
TVN24 Katowice, PAP
Stan poszkodowanych w wybuchu metanu jest ciężki
Stan poszkodowanych w wybuchu metanu jest ciężki TVN24
wideo 2/3
TVN24Stan poszkodowanych w wybuchu metanu jest ciężki

Jeden z poszkodowanych w kopalni Pniówek zmarł w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Miał ponad 20 lat. To jedna z pięciu ofiar śmiertelnych katastrofy, do której doszło w nocy z wtorku na środę. Ranni mają rozległe oparzenia. Do szpitali, nie tylko w Siemianowicach Śląskich, ale też w Jastrzębiu-Zdroju, Sosnowcu i Rybniku, trafiło w sumie około 20 osób.

Już 11 górników poszkodowanych w nocy w kopalni Pniówek po wybuchu metanu, trafiło do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Jednego z poszkodowanych nie udało się uratować - poinformowało CLO.

Zmarły miał ponad 20 lat. Jego stan, jak informuje lecznica, był wyjątkowo ciężki. Miał oparzenia 96 procent powierzchni ciała. - Nie miał najmniejszych szans na przeżycie, patrząc na rozmiar obrażeń – przyznał wicedyrektor ds. medycznych siemianowickiego szpitala, Przemysław Strzelec.

Około południa do Siemianowic dotarł minister zdrowia Adam Niedzielski, by odwiedzić w CLO rannych górników. Po 14 miał tam dotrzeć również premier Mateusz Morawiecki.

OGLĄDAJ TVN24 NA TVN24 GO >>>

Oparzenia ciężkie

- Przywieziono ich w nocy, o drugiej z minutami. Pierwszy trafił lotniczym pogotowiem ratunkowym, pozostali - część też lotniczym pogotowiem, część karetkami - mówił na dzisiejszym briefingu dyrektor CLO Mariusz Nowak.

Jak dodał dyrektor do spraw medycznych tej placówki Przemysław Strzelec, oparzenia poszkodowanych są ciężkie, powierzchnie oparzeń ciała - duże. To oparzenia drugiego, trzeciego, a u niektórych także czwartego stopnia.

Briefing lekarzy z Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich
Briefing lekarzy z Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach ŚląskichTVN24

- Wykonywaliśmy już u pacjentów diagnostykę oparzeń dróg oddechowych. Są one potwierdzone u większości pacjentów - powiedział Strzelec. Pacjenci trafili do leczenia w komorze hiperbarycznej. Część jest już po leczeniu w komorze, kolejni będą tam kierowani. - U tych z największymi oparzeniami będziemy zakładać hodowlę komórek skóry - dodał Strzelec.

Wyjaśnił, że choroba oparzeniowa rozwija się w czasie. W pierwszej dobie może się pojawić wstrząs oparzeniowy. - Tutaj bardzo ważne jest prowadzenie odpowiedniej płynoterapii od pierwszych godzin, wczesne leczenie chirurgiczne, diagnostyka oparzenia dróg oddechowych. Jeśli są to ciężkie oparzenia, zajmujące duże powierzchnie, to pobranie skóry własnej pacjenta do hodowli komórkowej – dodał.

Chorzy wymagają wielokrotnych zabiegów operacyjnych, drobiazgowej diagnostyki i leczenia w komorze hiperbarycznej. Leczenie w takiej komorze zmniejsza obrzęk i ryzyko pogłębienia oparzenia, poprawia ukrwienie tkanek, gojenie i rokowanie, przyśpiesza też gojenie dróg oddechowych, ograniczając powikłania.

Ponad 40 osób w rejonie zagrożenia

W momencie wybuchu metanu w rejonie zagrożenia było ponad 40 osób. Część udało się szybko ewakuować. Poszkodowanych zostało ponad 20. Zostali przewiezieni do najbliższych szpitali (w Jastrzębiu-Zdroju, Rybniku i Sosnowcu), skąd niektórzy trafiają do siemianowickiej oparzeniówki.

Kopalnia nie ma kontaktu z siedmioma osobami, są wciąż poszukiwane.

Briefing rzecznika JSW przed kopalnia Pniówek
Briefing rzecznika JSW przed kopalnia PniówekTVN24

Autor:mag/gp

Źródło: TVN24 Katowice, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości