Historia polskiego in vitro zaczyna się na Podlasiu - w skromnych warunkach, z ogromną determinacją lekarzy i naukowców. Dr Jan Domitrz z Kliniki Rozrodczości USK w Białymstoku opowiada o pionierskich czasach, gdy jako student obserwował powstawanie pierwszego laboratorium, a niedługo później dołączył do zespołu prof. Mariana Szamatowicza, ojca in vitro w Polsce. To właśnie tam rodziła się nowa nadzieja dla par marzących o dziecku. Lekarz wspomina, że początki były pełne improwizacji - wiele narzędzi tworzono własnoręcznie, a zespół był niewielki. Mimo to udało się osiągnąć przełom, który dziś przekłada się na standardy leczenia porównywalne z najlepszymi klinikami na świecie. - W tej chwili, stosując te techniki, narzędzia, jesteśmy w stanie oferować naszym pacjentom taką skuteczność, jaką mieliby do zaoferowania w Szwajcarii, Londynie, w Nowym Jorku. W jakiejkolwiek klinice na całym świecie - mówi dr Domitrz. Najgorsze mity o in vitro? - Zabijanie zarodków. Polska należy do kraju, w którym ochrona zarodka jest jednym z najwyższych. W Polsce nie można przeznaczyć zarodka do zniszczenia. Wszystkie zarodki trafią do macicy. Jeżeli nie trafią do tych pacjentek, które są biologicznymi rodzicami, to po 20 latach, tak stanowi ustawa, do adopcji prenatalnej, pozwalając uszczęśliwić osoby, które nie mają innych możliwości - tłumaczy dr Domitrz.
Kluby Polski 2050 i PSL chcą spotkać się z ministrą klimatu i środowiska Pauliną Hennig-Kloską przed głosowaniem w sprawie wniosku o wotum nieufności autorstwa opozycji. Bartosz Romowicz w rozmowie z Patrykiem Michalskim, autorem programu "News Michalskiego" w TVN24+ mówi , że jego niedawna partyjna koleżanka "nie powinna pełnić funkcji ministra" i potwierdza, że zagłosuje za jej odwołaniem. Długą listę pretensji do minister zgłaszają też ludowcy, co zaognia spór w koalicji.
Ze służby w wojskowym SAR wychodzi przedostatni typ maszyny. Mi-14 PŁ/R po niemal czterdziestu latach służby odlatuje na lotniczą emeryturę. Reportaż Artura Molędy.