"Nie doceniłem siły słów". Prezes OpenAI celem ataku

Sam Altman
Maja Herman o zagrożeniach sztucznej inteligencji i decyzji "podjętej w sto milisekund"
Źródło: TVN24
W San Francisco doszło do ataku na dom Sama Altmana, prezesa OpenAI. Sprawca użył koktajlu Mołotowa, a następnie groził podpaleniem biur firmy. W wyniku incydentu nikt nie ucierpiał, jednak zdarzenie wywołało niepokój o bezpieczeństwo szefa jednej z najważniejszych firm technologicznych świata.

Według informacji policji, do incydentu doszło około godziny 4.00 rano. Napastnik rzucił "zapalające urządzenie" w stronę domu Sama Altmana, powodując pożar zewnętrznej bramy, po czym uciekł pieszo.

"Ten sam mężczyzna udał się następnie pod biura OpenAI, gdzie groził podpaleniem budynku" - podała policja, cytowana przez CNN. Sprawca został zatrzymany, a wobec niego formułowane są zarzuty.

Reakcja firmy i śledztwo

Rzecznik OpenAI potwierdził incydent, podkreślając, że nikt nie został ranny. Dodał, że firma współpracuje z organami ścigania.

- Jesteśmy bardzo wdzięczni za szybką reakcję SFPD i wsparcie ze strony miasta w zapewnieniu bezpieczeństwa naszym pracownikom. Sprawca znajduje się w areszcie, a my współpracujemy z organami ścigania w toku śledztwa - przekazał rzecznik.

Biura OpenAI były już wcześniej celem ataków. W listopadzie siedziba firmy została zamknięta po tym, jak mężczyzna "groził, że uda się do kilku biur OpenAI w San Francisco, by zamordować ludzi" - informował portal San Francisco Standard.

W ostatnich miesiącach przed budynkiem producenta ChatGPT w dzielnicy Mission Bay regularnie odbywają się również protesty.

Czytaj też: Co nas czeka gdy AI odbierze nam pracę?

Altman: liczę, że to zniechęci kolejną osobę

W osobistym wpisie na blogu opublikowanym w piątkowy wieczór Altman zamieścił zdjęcie swojego męża i dziecka, podkreślając, że "ma nadzieję iż może to zniechęci następną osobę do rzucania koktajlem Mołotowa w nasz dom, niezależnie od tego, co o mnie myśli".

Altman odniósł się również do "podżegającego artykułu" sprzed kilku dni, prawdopodobnie, mając na myśli tekst na portalu "The New Yorker", w którym postawiono pytanie, czy "Altmanowi można ufać".

"Teraz budzę się w środku nocy, jestem wściekły i myślę, że nie doceniłem siły słów i narracji. To chyba dobry moment, by odnieść się do kilku kwestii" - napisał Altman, po czym przedstawił swoje poglądy na temat sztucznej inteligencji, branży oraz własnego postępowania.

"Jestem człowiekiem z wadami, znajdującym się w centrum wyjątkowo złożonej sytuacji, starającym się z każdym rokiem stawać trochę lepszym, zawsze pracującym dla misji" - podsumował.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Zobacz także: