Źródło: TVN24\Archiwum
Feralne monety zostały dopuszczone do obiegu w 2008 roku. O błędzie oficjalnie poinformowano jednak dopiero pod koniec ubiegłego roku. W konsekwencji pracę stracił dyrektor chilijskiej mennicy Gregorio Iniguez. Posadę stracił także odpowiedzialny za produkcję grawer Pedro Urzua.
To, co okazało się klątwą dla dyrektora mennicy, stało się nie lada gratka dla kolekcjonerów numizmatów. Moneta o nominalnej wartości stanowiącej równowartość polskich 40 groszy na aukcjach internetowych potrafi kosztować już nawet sto dolarów. A na tym pewnie nie koniec.
Chilijska mennica zapowiada jednak, że wadliwe monety nie zostaną wycofane z obiegu.
Źródło: "Washington Post"
Źródło zdjęcia głównego: TVN24\Archiwum