Chile

Chile

W nadmorskim kurorcie Vina del Mar w Chile doszło w niedzielę do starć wielotysięcznej grupy manifestantów z policją. W mieście rozpoczyna się właśnie jeden z najważniejszych w Ameryce Łacińskiej festiwal muzycznych. Niedzielna demonstracja była kolejną akcją w ramach trwających od października protestów.

Podczas piątkowych demonstracji w centrum Santiago w Chile doszło do starć manifestantów z policją. Demonstranci schronili się w budynku kina, który policja obrzuciła granatami z gazem oraz granatami hukowymi, co spowodowało pożar.

245 domów zostało zniszczonych, a 700 osób pozostało bez środków do życia w wyniku pożaru, który przez dwa dni pustoszył ubogie dzielnice portowego miasta Valparaiso w Chile - poinformowały w czwartek miejscowe władze. - Głęboko żałuję, że noc, która powinna być przepełniona spokojem, zamieniła się w tragedię - powiedział prezydent Chile Sebastian Pinera.

Mężczyzna mający na sobie szary garnitur, ciemne okulary i śliwkowy krawat, wydaje się przypadkowym świadkiem chaosu rozgrywającego się tuż za jego plecami. To zdjęcie wykonano podczas antyrządowych zamieszek w chilijskiej stolicy. - W każdym ruchu przychodzi czas na relaks - twierdzi bohater fotografii, do którego dotarła agencja Reutera.

Chilijski Senat przyjął ustawę o stopniowej podwyżce emerytur do 50 procent ich obecnej wysokości. Pierwsze podwyżki emerytur będą wprowadzone jeszcze w grudniu, a ich beneficjentami będzie w sumie ponad półtora miliona Chilijczyków. - Najbardziej dotknięci skutkami dotychczasowego systemu emerytalnego odczują wkrótce materialną poprawę - napisała na Twitterze Maria Jose Zaldivar, chilijska minister pracy i prognoz społecznych.

W wyniku masowych demonstracji trwających w Chile od 18 października prezydent Sebastian Pinera ogłosił zmiany personalne w rządzie. Chilijski prezydent powołał nowych ośmiu ministrów, w tym finansów i spraw wewnętrznych.

Wysoka Komisarz ONZ do spraw Praw Człowieka, była prezydent Chile, Michelle Bachelet, ogłosiła w czwartek, że wyśle do Chile przedstawicieli, których misją będzie zbadanie doniesień o możliwych naruszeniach praw człowieka i podstawowych swobód obywatelskich w czasie ostatnich protestów społecznych w tym kraju.

Trwające od trzech dni gwałtowne protesty w Chile kosztowały życie już 11 osób. Do manifestacji w stolicy kraju Santiago doszło po ogłoszeniu przez władze stolicy podwyżek cen biletów na metro. Demonstracje szybko przerodziły się w zamieszki.

W niedzielny wieczór w stolicy Chile Santiago doszło do kolejnych protestów i to mimo godziny policyjnej, która obowiązuje od godziny 19 do 6 rano. W zamieszkach zginęło już siedem osób. Prezydent Sebastian Pinera oświadczył, że "w kraju toczy się wojna".