Poseł KO otwarcie o swojej chorobie. "To nie jest kwestia słabości"

pap_20250808_0AT (1)
Paweł Bliźniuk o swojej chorobie nowotworowej: nie należy zwlekać z badaniami
Źródło zdj. gł.: Marian Zubrzycki/PAP
Paweł Bliźniuk w programie "News Michalskiego" w TVN24+ wrócił do swojej diagnozy nowotworowej. Poseł Koalicji Obywatelskiej opowiedział o operacji, dalszym leczeniu i badaniach, które - jak sam przyznał - warto było zrobić wcześniej.

Choć rozmowa dotyczyła głównie polityki, poseł Bliźniuk wrócił w niej także do swojej choroby. Jak tłumaczył, zdecydował się mówić o diagnozie publicznie, żeby zachęcić innych - zwłaszcza mężczyzn - do badań profilaktycznych i do przełamania oporu przed rozmową o nowotworze. Podkreślał też, że dbanie o zdrowie to nie tylko sprawa prywatna, ale również odpowiedzialność wobec bliskich.

Od diagnozy do operacji

Paweł Bliźniuk po raz pierwszy poinformował o swojej chorobie jesienią ubiegłego roku, przy okazji akcji Movember. W opublikowanym wtedy wpisie w serwisie X napisał: "Mam nowotwór. I walczę. Z wiarą, że wczesna diagnoza i szybkie działanie mają sens". Apelował też, by nie odkładać badań na później.

W programie "News Michalskiego" poseł powiedział więcej o swoim zdrowiu. - W zeszłym roku miałem operację związaną z wycięciem nowotworu. Obecnie jestem w trakcie leczenia i kolejnych badań, które mają wskazać dalszy kierunek kuracji. Mam nadzieję, że ta operacja zakończy się pozytywnym dla mnie wynikiem, że już kolejne kroki nie będą potrzebne - mówił.

Klatka kluczowa-441261
Paweł Bliźniuk o chorobie nowotworowej

Bliźniuk podkreślał, że mówi o profilaktyce także przez własne doświadczenie. - Na swoim przykładzie wiem, że nie należy zwlekać z badaniami profilaktycznymi, nawet z tą zwykłą profilaktyką, bo może być za późno. I to nie jest tak, że jestem świetnym przykładem kogoś, kto regularnie się badał i dlatego wykryto u niego chorobę. Moja perspektywa jest odwrotna: pewnie gdybym robił to regularnie, nie byłoby takiego problemu, do jakiego doprowadziłem - mówił.

Przyznał również, że do szpitala trafił już ze stanem zapalnym. Jak tłumaczył, badania przesiewowe albo po prostu obserwowanie własnego organizmu to coś, na co warto zwracać uwagę. - Wiem, że wiele osób obciążonych na co dzień licznymi obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi czasami o tym zapomina. Ja również muszę powiedzieć, że nie jestem w tym zakresie prymusem, więc to są sprawy, o które warto po prostu zadbać - dodał.

Choroba to nie słabość

Bliźniuk zwracał uwagę, że choroba nowotworowa wciąż bywa tematem trudnym do publicznej rozmowy, zwłaszcza dla mężczyzn. Jak tłumaczył, zdecydował się mówić o swoim doświadczeniu, bo chce dotrzeć do jak największej liczby osób i zachęcić je do badań.

Przywołał rozmowę z onkologiem, który był zaskoczony jego decyzją. - Jak jesteśmy przeziębieni albo chorujemy na coś innego, to nie mamy problemu, żeby o tym opowiedzieć. A tutaj, kiedy powiedziałem lekarzowi, że będę o tym mówił publicznie i zachęcał ludzi do badań, przerwał rozmowę i spojrzał na mnie z niedowierzaniem. Powiedział, że to się właściwie nie zdarza, bo mężczyźni raczej unikają mówienia o takich problemach zdrowotnych - relacjonował poseł.

Takie podejście znał także z własnego otoczenia. Pojawiały się głosy, że ujawnienie choroby może go "osłabić" w oczach opinii publicznej. Bliźniuk nie zgadza się z takim myśleniem. - Dla mnie to nie jest kwestia słabości. To sprawa, która może spotkać każdego z nas i nie jest niczym wstydliwym - podkreślał.

Mówił też o znaczeniu aktywności fizycznej. Jak zaznaczył, sport pomógł mu zarówno w codziennym funkcjonowaniu, jak i w szybszym powrocie do sprawności po operacji.

Kiedy otoczenie nie wie, jak reagować

Diagnoza zmienia nie tylko codzienność chorego, ale często także relacje z innymi. Statystyki są niepokojące: aż 60 procent chorych na nowotwór doświadcza izolacji społecznej. Pacjenci onkologiczni mierzą się więc nie tylko z leczeniem, ale także z ciszą ze strony osób, które wcześniej były blisko. To zjawisko bywa określane jako "cancer ghosting" - wycofanie się znajomych lub bliskich po usłyszeniu informacji o chorobie - pisaliśmy o tym w tvn24.pl

Nie zawsze wynika to ze złej woli. Często powodem jest bezradność, lęk przed powiedzeniem czegoś niewłaściwego albo przekonanie, że lepiej "nie przeszkadzać". Dla pacjenta taka cisza może być jednak bardzo dotkliwa.

Bliźniuk przekonywał, że warto rozmawiać o chorobie przynajmniej z zaufanymi osobami. - To jest sprawa, która może spotkać każdego z nas. Trzeba umieć powiedzieć o tym także najbliższym, choć wiem, że to nie jest łatwe. Sam musiałem to przepracować, zanim zdecydowałem się opowiedzieć o chorobie szerszemu gronu znajomych. Później doszedłem jednak do wniosku, że nie powinniśmy mieć przed tym oporów - mówił.

Jak podkreślał, obecność bliskich pomaga zmniejszyć stres i daje oparcie w czasie leczenia. To szczególnie ważne w sytuacji, w której pacjent mierzy się nie tylko z diagnozą, ale też z niepewnością co do dalszych etapów terapii. - Przez pewne rzeczy lepiej przechodzić w grupie - mówi.

Po co badać się, kiedy nic nie boli

Lekarze od lat głośno powtarzają, że profilaktyka ma sens właśnie wtedy, gdy nie ma jeszcze objawów. Dr n. med. Leszek Smorąg ze Świętokrzyskiego Centrum Onkologii podkreśla, że wcześnie wykryty rak "to na pewno nie jest wyrok, ale choroba do wyleczenia".

Skala problemu pozostaje duża. W Polsce co roku odnotowuje się ponad 160 tysięcy nowych zachorowań na nowotwory złośliwe, a choroby nowotworowe są drugą najczęstszą przyczyną zgonów.

W przypadku mężczyzn szczególne znaczenie mają badania dotyczące nowotworów układu moczowo-płciowego. Rak prostaty jest drugim pod względem śmiertelności nowotworem w tej grupie. Co roku diagnozuje się go u około 20 tysięcy mężczyzn, a co czwarty chory umiera z powodu zbyt późnego zgłoszenia się do lekarza.

Dlatego urolodzy apelują, by mężczyźni po 50. roku życia raz w roku badali poziom PSA we krwi. Młodsi, zwłaszcza w wieku 17-35 lat, powinni z kolei pamiętać o regularnym samobadaniu i USG jąder, bo właśnie w tej grupie przypada szczyt zachorowań na raka jądra. - Bój się tego, jak do urologa nie pójdziesz przynajmniej raz w roku - przekonuje prof. Piotr Chłosta, kierownik Katedry i Kliniki Urologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum.

 "Zadbaj o siebie dla innych"

Paweł Bliźniuk podkreślał, że regularne badania są także formą odpowiedzialności za bliskich. - Jeżeli chcemy pomagać innym, najpierw zadbajmy o siebie - mówił w TVN24+.

Jak relacjonował, po publicznym poinformowaniu o chorobie wiele osób podchodziło do niego ze słowami wsparcia. W takich sytuacjach odpowiadał, że najlepszą formą pomocy będzie wykonanie badań.

- Kiedy ktoś do mnie podchodził i mówił: "trzymaj się", odpowiadałem: "Jeżeli chcesz mi pomóc, to idź się przebadaj". Mam nadzieję, że dzięki temu przynajmniej jakaś grupa osób poszła na badania. Wiem, że tak było, bo wielu moich znajomych, chociażby w Łodzi, mówiło mi później: "przeczytałem o tobie i poszedłem się zbadać profilaktycznie". I to jest dla mnie najważniejsze, o to w tym wszystkim chodzi - mówił poseł.

To niejedyny polityk, który zdecydował się mówić o chorobie publicznie. O diagnozie nowotworowej opowiadali także m.in. Marek Migalski, u którego wykryto raka jelita grubego, oraz Katarzyna Piekarska, która mierzyła się z rakiem piersi. W obu przypadkach osobista historia stała się też apelem o regularne badania - pisaliśmy o tym w tvn24.pl.

Źródło: tvn24.pl, TVN24+
Czytaj także: