Dziewczynka, której tożsamość nie została ujawniona, zmarła wskutek zatrzymania akcji serca w środę po południu - przekazał "Guardian". Dziecko miało spędzić kilka godzin w pojeździe w galicyjskim mieście Brion po tym, jak ojciec zapomniał je zawieźć do żłobka.
Zapomniał o żłobku?
Z doniesień medialnych wynika, że mężczyzna zawiózł wcześniej do szkoły starsze dziecko i planował odwieźć również młodszą pociechę, ale rozmowa telefoniczna "rozproszyła jego uwagę". Przez to - zamiast do żłobka - od razu ruszył do pracy. Alarm podniosła matka dwulatki, która pojechała po nią do żłobka o godz. 15. Gdy na miejscu zdała sobie sprawę, co się stało, wezwała służby ratunkowe. Jej córka została przewieziona do pobliskiego ośrodka zdrowia, w którym uznano ją za zmarłą.
Policja wszczęła dochodzenie w sprawie śmierci dziewczynki, a rada miasta Brion ogłosiła dwa dni żałoby, zapowiadając upamiętnienie dwulatki minutą ciszy. Radni złożyli kondolencje rodzinie.
Jak zauważa "Guardian", Hiszpania szykuje się na upały, które wielu z nas kojarzy ze środkiem lata. Państwowy instytut meteorologii Aemet przewiduje "wyjątkowo wysokie temperatury" w niektórych regionach na południu kraju.
Dziecko w rozgrzanym aucie
Jak podkreślają eksperci, w 30-stopniowym upale, w czasie zaledwie kilkunastu minut, wnętrze samochodu osobowego może nagrzać się do 40 stopni Celsjusza, a po godzinie niektóre elementy wyposażenia pojazdu potrafią rozgrzać się do ponad 60 stopni.
Według amerykańskiego nadzoru bezpieczeństwa transportu (National Highway Traffic Safety Administration, NHTSA), z powodu udaru cieplnego lub z powodu pozostawienia w pojazdach, każdego roku w Stanach Zjednoczonych umiera około czterdzieścioro dzieci. W blisko 53 procentach przypadków osoby opiekujące się dziećmi zapominają, że nie zabrały ich z samochodu - podaje NHTSA na swojej stronie. Równocześnie zachęca rodziców i opiekunów do "wyrobienia sobie nawyku sprawdzania tylnego siedzenia samochodu przed zamknięciem drzwi".
Redagował AM