Władysław Kosiniak-Kamysz: to moment, w którym redefiniuje się architektura bezpieczeństwa w Europie
Prezydent USA ogłosił w czwartek wieczorem czasu polskiego, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe pięć tysięcy żołnierzy. Jak napisał, zrobił to ze względu na "sukces wyborczy" prezydenta Karola Nawrockiego" i "nasze relacje z nim".
Liczebność amerykańskich żołnierzy w Polsce to około 10 tysięcy, z czego zdecydowana większość funkcjonuje w formule rotacyjnej.
Kosiniak-Kamysz: pracujemy nad przekształcaniem obecności wojsk w stałą
Kosiniak-Kamysz pytany w piątek w "Faktach po Faktach", co oznacza decyzja Trumpa, odpowiedział, że "będzie więcej żołnierzy amerykańskich". - Teraz pracujemy z planistami, właśnie z dowództwem sił amerykańskich w Europie nad rozlokowaniem wojsk amerykańskich na nowo na naszym kontynencie, w tym w Polsce. Ten proces zajmie od dwóch do czterech tygodni. Tak w rozmowie z nami mówi dowódca [sił NATO w Europie - red.] generał [Alexus] Grynkewich - zaznaczył.
Szef MON mówił, że "pracujemy nad ważnym elementem, żeby nie tylko rotacyjna obecność [wojsk USA - red.] była utrzymana, ale żeby ona przekształcała się jeszcze bardziej w stałą obecność". Dodał, że "to jest dla nas zadanie nie od tygodnia, tylko już od wielu miesięcy". - I chyba jest dobry moment, żeby te słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych przekuć w większą, stałą obecność w Polsce. I to będzie największy sukces - ocenił.
Podkreślał, że "stała obecność to jest wielka gwarancja".
Kosiniak-Kamysz powiedział też, że swoim odpowiednikom z innych państw "od początku prezydentury Trumpa mówił bardzo jasno: my musimy wydawać więcej, nie po to, żeby zastąpić wojska amerykańskie, ale po to, żeby je tutaj w Europie utrzymać". - I ci, którzy odczytali ten sygnał, Polska, i zrealizowali, widać, że mogą liczyć na wsparcie. I to jest moment, w którym redefiniuje się architektura bezpieczeństwa w Europie, a Polska odgrywa w tym ważną rolę - ocenił.
Kosiniak-Kamysz o rozmowie z generałem Grynkewichem
- Wszystkie swoje możliwe kontakty, i te osobiste, i te które wynikają z zajmowanych funkcji, uruchamiałem po to, żeby pokazać prawdę, że nie może być tak, że Polska będzie płacić cenę decyzji o wycofaniu wojsk amerykańskich z Republiki Federalnej Niemiec - mówił Kosiniak-Kamysz.
- Cieszę się z pierwszej rozmowy tydzień temu z generałem Grynkewichem, bo ona mi dodała też takiej pewności siebie w tym działaniu. Nigdy się na nim nie zawiodłem, zawsze to, na co się umówiliśmy, było przez obie strony dotrzymane i dowiezione do pozytywnego finału i tym razem też nawet ten wspólny komunikat, w który wiele osób nie wierzyło w ubiegły czwartek, dzisiaj został z jeszcze większą siłą potwierdzony - powiedział szef MON.
- Jak pojawił się pierwszy artykuł, to od razu z generałem Kukułą [szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego - red.] kontaktujemy się z generałem Grynkewichem i pytamy się, czy to jest jakiś szum informacyjny i o co chodzi, i on bardzo krótko i szybko odpowiada: "ta sprawa nie dotknie bezpośrednio Polski, proszę was o cierpliwość, proszę was o zaufanie". I tak udało się to wszystko uspokoić - tak minister obrony odniósł się do doniesień medialnych w sprawie obecności wojsk amerykańskich w Europie.
Kosiniak-Kamysz ocenił, że "komunikacja strategiczna, jeden z najważniejszych elementów odstraszania, nie była dobra od poziomu podjęcia decyzji, przekazania sojusznikom". - W pewnym momencie się udało to opanować - dodał.
Agencja Reuters poinformowała w miniony piątek, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia czterech tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei CNN podał, że decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie. 1 maja Pentagon zapowiedział wycofanie pięciu tysięcy żołnierzy z Niemiec.
Polski rząd dementował informacje, by amerykański kontyngent w Polsce miał zostać zmniejszony. Szef MON mówił między innymi, że reorganizacja prowadzona przez amerykańską administrację może skutkować tym, że "inne brygady będą wyznaczone do poszczególnych krajów", lecz liczebność sił w Polsce pozostanie na dotychczasowym poziomie około 10 tysięcy.