- Małe gesty podtrzymują bliskość, gdy rutyna usypia namiętność. O co dokładnie chodzi?
- W Polsce seksualność wciąż jest tematem tabu. Co jest potrzebne, by to zmienić?
- Nasz rozmówca podpowiada, jak przełamać wstyd i porozmawiać otwarcie o swoich potrzebach.
- Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl. Warto też słuchać "Wywiadu medycznego".
Każda para tworzy z czasem swój własny, niepowtarzalny język bliskości. To nie tylko słowa, ale także gesty, spojrzenia, wspomnienia i symbole. Ponieważ budują emocjonalną więź między partnerami nazywane są "kodami intymności". - To nasze własne zachowania w stosunku do partnera lub partnerki tworzą szczególny sposób porozumiewania się w związku - uważa Arkadiusz Kubea, edukator seksualny.
Delikatny dotyk, gest, spojrzenie
- Takie kody nie rodzą się same, ale powstają dzięki wzajemnemu zaufaniu i otwartości - mówi w rozmowie z tvn24.pl autor wydanej właśnie książki "Zdrrrowe kochanie. Jak zrozumieć siebie w łóżku, ogarnąć emocje i przestać udawać, że wszystko gra".
Kubea przekonuje, że warto mieć swój ukryty język komunikacji i nie wstydzić się tego. - Może to być delikatny dotyk, gest, spojrzenie czy nawet dźwięk muzyki, który przypomina wspólny, gorący moment z przeszłości. Kiedy usłyszycie tę samą piosenkę albo wymienicie spojrzenie, wracają emocje, wyobraźnia zaczyna działać. Pojawia się napięcie, przypomnienie, że "to było fajne", że "to jest nasze". Dzięki temu codzienne gesty nabierają nowego znaczenia - wyjaśnia.
Jak tłumaczy edukator, taki "kod" to nie tylko sposób na podtrzymanie namiętności, ale też symbol bliskości i autonomii związku. - Ukryty język pary sprawia, że nikt inny nie rozumie tej relacji tak dobrze. To buduje poczucie wyjątkowości, intymności i więzi, która odróżnia od innych - podkreśla.
Małe gesty, które podtrzymują namiętność
Codzienność potrafi być największym sprawdzianem dla każdej relacji. Początkowa namiętność często ustępuje miejsca rutynie i poczuciu bezpieczeństwa, które może uśpić naturalną potrzebę bliskości. Często słyszymy, że "małe rzeczy" mają ogromne znaczenie w relacji. Jak przekłada się to na codzienną bliskość?
- Drobne gesty są konieczne w każdej relacji. Aby zrozumieć dynamikę bliskości, trzeba przypomnieć sobie pierwszy etap, czyli zakochanie. Wtedy idealizujemy partnera, wszystko jest wspaniałe, ekscytujące i właśnie ten moment pozwala uchwycić, czym jest emocjonalne zaangażowanie, zanim pojawi się stabilizacja i rutyna - wskazuje Kubea.
Według edukatora najtrudniejszy etap zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy mieszkać razem. - Pojawia się poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Czujemy się dobrze z partnerem, ale przez to też spada napięcie, bo przestajemy walczyć o jego uwagę. Partner jest "na wyciągnięcie ręki", więc znikają drobne codzienne gesty, np. SMS-y, tęsknota i docenianie codziennych, choćby małych, starań - tłumaczy.
Właśnie wtedy najlepiej świadomie wrócić do budowania uważności na drugą osobę. Jak to zrobić?
- Warto już od pierwszej chwili po przebudzeniu skupić się na partnerze. Zamiast sięgać po telefon, popatrzcie sobie w oczy, zamieńcie kilka słów, pocałujcie się, pogładźcie po włosach. To drobiazgi, które przypominają: "jesteś dla mnie ważny/a", bo takie mikrogesty mają ogromną moc. W ciągu dnia wyślijcie sobie prostego SMS-a: "tęsknię za tobą", "mam nadzieję, że masz piękny dzień", "świetnie wyglądasz w tej sukience". To małe rzeczy, ale one są jak paliwo, bo dodają intymności i podtrzymują namiętność, która z czasem może przygasnąć. Wystarczy ją tylko delikatnie obudzić - wskazuje Kubea.
Te błędy popełniamy najczęściej
Bliskość w związku to nie tylko gesty i czułości, ale także zrozumienie granic i intencji partnera. Choć drobne rytuały mogą wzmocnić więź, czasem wkradają się do nich błędy, które zamiast zbliżać mogą powodować dystans. - Błąd polega na przykład na tym, że zaczynamy mieć oczekiwania wobec naszych gestów. Bardzo często ludzie mówią: "ja ją przytulam, całuję, a ona się odsuwa i mówi: nie teraz, nie chcę tego". To naturalne, bo każdy ma inną wrażliwość, rytm, moment. I to działa też w drugą stronę, bo mężczyzna, który jest przytulany przez partnerkę, może czuć dyskomfort. Źródłem nieporozumień bywa ukryte znaczenie takich gestów - mówi edukator.
- Czasami pocałunek czy przytulenie traktujemy nieświadomie jak zaproszenie do zbliżenia seksualnego. A przecież nie każdy gest musi do tego prowadzić. Mikrogesty bliskości mają być czystym wyrazem uczucia, a nie sygnałem oczekiwań. Dlatego uważność i intencje stoją tu na pierwszym miejscu, bo takie gesty powinny być wolne od presji i stresu. Mają komunikować: "cieszę się, że jesteś", "doceniam cię", "lubię być blisko ciebie". Jeśli zaczniemy liczyć na coś w zamian, wprowadzamy napięcie, które odbiera im sens - dodaje Kubea.
Intymność po polsku to wciąż temat tabu
Bliskość, cielesność i szczerość w relacji to obszary, które wciąż dla wielu osób w Polsce pozostają źródłem wstydu i zakłopotania. Skąd biorą się nasze bariery i dlaczego wciąż tak trudno nam mówić o intymności?
- Największy problem mamy z tym, że nie mamy podstawowej edukacji seksualnej. Wielu z nas dorastało w środowisku, w którym seksualność była kontrolowana przez wstyd, a nie regulowana przez wiedzę. Zamiast rzetelnej edukacji mieliśmy milczenie, niedopowiedzenia albo straszenie konsekwencjami. Nie mamy wiedzy na temat swojego ciała. Nie wiemy, skąd czerpać tak naprawdę wiedzę na ten temat. A co za tym idzie, powoduje to szereg problemów już w naszym dorosłym życiu, czyli nie potrafimy rozmawiać o tym co lubimy, o naszych troskach związanych na przykład z niedoskonałościami ciała, ponieważ uważamy, że to jest coś niefajnego - podkreśla edukator.
Trudno nam też rozmawiać o naszych predyspozycjach czy preferencjach łóżkowych, bo możemy zostać ocenieni jako osoby wyuzdane czy zostać wrzuceni do jakiejś oceniającej szuflady. Co więcej, możemy być wręcz wykluczeni z rodziny, jeżeli mówimy trochę głośniej na temat naszej seksualności. Jest to niestety ogromny temat tabu i ludzie się po prostu wstydzą o tym mówić. W naszej kulturze wstyd dotyczący seksu jest bardzo obecny. Wciąż w Polsce seks często jest traktowany bardzo negatywnie i jeżeli ktoś czerpie z niego przyjemność i mówi o tym otwarcie, to musi być osobą, która nie ma zasad moralnych - dodaje.
Jak przełamać wstyd i rozmawiać o intymności?
Z pokolenia na pokolenie przekazujemy nie tylko wartości, ale też milczenie. Wstyd, brak słownictwa i tabu to efekt wieloletnich zaniedbań w edukacji seksualnej. Jak zacząć zmianę i stopniowo otwierać się na rozmowę o własnych potrzebach? - Pierwszym krokiem może być próba szczerej rozmowy - najpierw z samym sobą. Warto uświadomić sobie, jakie mamy przekonania o cielesności, skąd się one wzięły i czy są naprawdę nasze, czy może zostały nam narzucone. Małe gesty, takie jak nazwanie uczuć, otwarcie się w zaufanej relacji czy sięgnięcie po rzetelne źródła wiedzy, mogą stopniowo oswajać temat intymności i pomóc przełamać wieloletni wstyd - mówi Kubea.
Jego zdaniem edukacji seksualnej wymagają dziś także rodzice. - To często osoby, które nie miały wcześniej żadnego doświadczenia z rozmową na temat seksualności, bo na przykład w ich dzieciństwie to był temat tabu. A dowiadywanie się tych tematów, chociażby z rozmów z naszymi przyjaciółmi, kolegami, nie jest pomocne, ponieważ każdy z nas jest indywidualny i ma swoje własne preferencje. Porównywanie daje efekt kontrastu, może wyłącznie wrzucić nas w dołek, że nie jesteśmy tacy jak inni, że odczuwamy coś innego, że mamy ochotę na coś innego i to jest bardzo ważne, żeby zrozumieć, że to co ja czuję, to czego ja chcę - jest ok, jeżeli jest to zgodne z moimi wartościami - dodaje.
Jak tłumaczy, zmiana nie przychodzi z dnia na dzień, ale każdy krok w stronę otwartości ma znaczenie. - Kiedy zaczniemy mówić o bliskości bez wstydu i ocen, damy sobie i innym przestrzeń do bycia sobą - w relacjach, w ciele, w emocjach. Bo szczerość wobec siebie to pierwszy i najważniejszy krok do prawdziwej intymności - podsumowuje Arkadiusz Kubea.
Autorka/Autor: Anna Bielecka/ap
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock