W czwartek przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach kontynuowano rozprawę odwoławczą w procesie Mateusza H. - skazanego za zgwałcenie i zabicie 18-latki.
Sąd przesłuchiwał dodatkowo czworo biegłych z zakresu psychiatrii, psychologii i seksuologii, by wypowiedzieli się, czy poza karą pozbawienia wolności sąd ma też skierować Mateusza H. na przymusowe leczenie psychiatryczne. Tego domaga się prokuratura, która zarzuciła w apelacji sądowi I instancji, że, wydając wyrok, nie orzekł jednocześnie takiego środka zabezpieczającego.
Ma trwałe zaburzenia, ale nie jest chory psychicznie
Specjaliści przed sądem podtrzymali swoje wcześniejsze wnioski, według których istnieje wysokie ryzyko, że oskarżony może popełnić kolejne przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Zdiagnozowali u niego głębokie zaburzenia osobowości o typie dyssocjalnym oraz zaburzenia preferencji seksualnych z zespołem przymusowego sadyzmu seksualnego. - Te zaburzenia mają charakter trwały, można jedynie łagodzić objawy, stosując leki i psychoterapię, jednak całkowite wyleczenie nie jest możliwe - mówili biegli. Zaznaczyli zarazem, że Mateusz H. nie jest chory psychicznie ani upośledzony umysłowo, dlatego nie ma podstaw do skierowania go do zakładu psychiatrycznego. Leczenie powinno odbywać się w zakładzie karnym, na oddziale leczenia osób z zaburzeniami seksualnymi - ocenili specjaliści.
Mateusz H. nie został doprowadzony na czwartkową rozprawę. Sąd przedłużył mu okres tymczasowego aresztowania do 2 lipca. Termin następnej rozprawy sąd wyznaczył na 18 maja, tego dnia ma wysłuchać głosów stron.
Skazany na dożywocie
W pierwszej instancji proces Mateusza H. ruszył na początku 2025 roku. Rozprawy były jawne. 4 czerwca sędzia skazała oskarżonego na dożywocie z artykułu 148 paragraf 2 Kodeksu karnego w związku z artykułem 197, czyli zgwałceniem.
Sędzia podkreślała wtedy brak jakiegokolwiek motywu działania sprawcy. Na mocy tego wyroku oskarżony mógłby się ubiegać o przedterminowe zwolnienie po 40 latach.
Od tego wyroku do sądu wpłynęły dwie apelacje. Prokuratura wniosła jedynie o to, aby orzeczona kara odbywała się w warunkach środka zabezpieczającego - w zakładzie psychiatrycznym.
Z kolei obrona H. podnosiła w apelacji, że sąd przypisał mu działanie w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Taki czyn jest zagrożony surowszą karą. Tymczasem obrona chce, aby oskarżony odpowiadał za zwykłe zabójstwo.
Według obrońcy, nie wzięto również dostatecznie pod uwagę młodego wieku Mateusza H., który w chwili popełnienia zbrodni miał 19 lat. Dlatego obrona powołała się na artykuł 54 Kodeksu karnego, który mówi o tym, że kara dla młodocianego powinna "wychowywać sprawcę".
Rzucił monetą. Wypadł orzeł, więc zabił
Do zabójstwa doszło 12 sierpnia 2023 roku w Radzionkowie (Śląsk). Mateusz H. miał 19 lat, Wiktoria miała mieć 19. urodziny za miesiąc. Była sobota rano w Katowicach. Nie znali się wcześniej. Wsiedli do tego samego autobusu. Każdy wracał do swojego domu. Wiktoria - z dyskoteki do Bytomia, Mateusz - z pracy, z nocnej zmiany do Radzionkowa.
Autobus jechał do Tarnowskich Gór przez Bytom, gdzie można przesiąść się do Radzionkowa. Wiktoria miała tu wysiąść, ale zasnęła w autobusie i przespała swój przystanek. Mateusz też nie wysiadł. Oboje wysiedli dopiero na końcu trasy, na dworcu w Tarnowskich Górach.
Tam uchwyciły ich kamery monitoringu. Wiadomo, że ze sobą rozmawiali. H. zeznał, że zaprosił Wiktorię do siebie, żeby doszła do siebie po całonocnej imprezie. Pojechali razem autobusem do Radzionkowa. Ze śledztwa wynika, że do mieszkania mężczyzny poszła dobrowolnie.
Według zeznań oskarżonego, kobieta zasnęła na łóżku w jego mieszkaniu. Miał ją obudzić za godzinę. Jak mówił w sądzie, po kilku godzinach rzucił monetą. Postanowił, że jak wypadnie orzeł, to ją zabije. Wypadł orzeł.
Najpierw próbował pozbyć się ciała zamordowanej kobiety. Ostatecznie tego samego dnia poinformował o zbrodni swoich bliskich i dyspozytora numeru 112. Ale ukrywał się do następnego dnia, do niedzieli rano, kiedy został zatrzymany na terenie ogródków działkowych w Radzionkowie.
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Małgorzata Goślińska/ tvn24.pl