Na finansowanie ochrony zdrowia zaplanowano łączne nakłady na kwotę 274 mld zł, co daje wzrost o 26,3 mld zł w stosunku do roku 2026 - podsumował w piątek minister finansów Andrzej Domański, informując o przyjęciu przez rząd projektu budżetu na 2027 rok. Potwierdził w ten sposób słowa premiera, który rozpoczynając posiedzenie Rady Ministrów zapowiedział zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia.
Przypomnijmy: przed rokiem - w budżecie na 2026 r. - całość nakładów na ochronę zdrowia była zaplanowana na kwotę 247,8 mld zł. Stanowiło to o 25 mld zł więcej niż w roku 2025 r.
26 mld złotych: skąd ta kwota?
Andrzej Domański doprecyzował, że w puli 73 mld zł z budżetu państwa przeznaczonej na zdrowie mieści się dotacja dla Narodowego Funduszu Zdrowia w wysokości 41,5 mld zł. O takiej kwocie mówiła wcześniej w tym tygodniu szefowa resortu zdrowia, Jolanta Sobierańska-Grenda. Dla porównania w ustawie budżetowej na 2026 rok zapisano dotację podmiotową w wysokości 26 mld zł. Z kolei Różnica między całkowitą planowaną kwotą na zdrowie w 2027 r. (274 mld zł), a środkami z budżetu państwa (73 mld zł) wynika z tego, że częścią budżetu na ochronę zdrowia są m.in. wpływy ze składki zdrowotnej.
Co o tych zapowiedziach sądzą eksperci?
- W ciągu ostatniego tygodnia pan premier podał dwie kwoty związane z finansowaniem ochrony zdrowia - 17 mld złotych [Donald Tusk taką kwotę zapowiedział w zeszłym tygodniu, red.] i 26 mld złotych. Nie jestem w stanie odnieść się do żadnej z nich, ponieważ nie znajdują odzwierciedlenia w projekcie planu finansowego NFZ na przyszły rok, a jako Rada Dialogu Społecznego jeszcze nie otrzymaliśmy ustawy budżetowej - mówi w rozmowie z tvn24.pl Wojciech Wiśniewski, członek Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia oraz Podzespołu ds. ochrony zdrowia Rady Dialogu Społecznego, która projekt wspomnianej ustawy ma otrzymać do wglądu do końca miesiąca.
Zapowiadane wcześniej przez premiera 17 miliardów złotych, okazały się kwotą, o jaką planowane jest zwiększenie dotacji dla Narodowego Funduszu Zdrowia.
Dotacja większa o kilka miliardów
Warto przypomnieć, że nakłady na zdrowie rosną ustawowo, co oznacza, że państwo ma prawny obowiązek przeznaczać na ochronę zdrowia określoną, minimalną część Produktu Krajowego Brutto (PKB), a kwota ta musi się zwiększać z roku na rok zgodnie z harmonogramem zapisanym w ustawie. Eksperci zwracają uwagę, że zgodnie z ustawą zapewniającą wzrost nakładów na ochronę zdrowia w 2027 r. poziom publicznych wydatków na zdrowie powinien wynieść minimum 7 proc. PKB. Jeszcze do niedawna planowano ograniczyć rządową dotację na ochronę zdrowia do tego minimum.
- W lipcu projekt planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) na przyszły rok był przedmiotem debaty na Komisji Zdrowia i Komisji Finansów Publicznych. Mam kopię korespondencji między ministrem zdrowia, ministrem finansów i prezesem NFZ-u, którzy jasno do siebie pisali, że poziom dotacji jest określony na poziom minimum z ustawy 7 procent PKB na zdrowie i że wynosi ona 35 mld złotych - mówi tvn24.pl Wojciech Wiśniewski.
Gdy w poniedziałek ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda podała wysokość przyszłorocznej dotacji dla NFZ, próbowaliśmy dopytać MZ o szczegóły. "Informujemy, że ostateczna kwota dotacji dla NFZ uzależniona jest m.in. od dalszych działań podejmowanych w ramach planowania budżetu na 2027 r. Ponadto należy zauważyć, że zgodnie z art. 131d ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, wysokość dotacji podmiotowej dla NFZ może być zwiększana również w trakcie roku budżetowego" - poinformowało Biuro Komunikacji resortu w mailu nadesłanym do naszej redakcji.
Luka finansowa zostaje
Narodowy Fundusz Zdrowia potwierdził w tym tygodniu, że luka w tegorocznym budżecie płatnika wynosi 14 mld zł i zmniejszyła się o około 10 mld zł. - Otrzymaliśmy dodatkowe środki z budżetu państwa w ramach dotacji. Ponadto Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wprowadziła korekty do części wycen świadczeń. Zmieniono część wycen, które miały m.in. wpływ na wysokie wynagrodzenia, czy to w neurochirurgii, czy częściowo w chirurgii. Do tego doszły działania racjonalizatorskie po stronie NFZ. W efekcie luka jest dziś mniejsza od pierwotnie szanowanej - mówił w poniedziałek w wywiadzie dla PAP prezes Funduszu Filip Nowak. Wskazał też, że przesunięcie płatności za nadwykonania części świadczeń daje Funduszowi w tym roku "pewien oddech", bo będą to środki wydatkowane z planu przyszłorocznego.
- Luka finansowa pozostanie, tylko przejdzie z roku bieżącego na kolejny, więc tych sześć-siedem miliardów złotych można byłoby odjąć od 14 miliardów tegorocznej luki, a dodać do szacowanej na 22 miliardy złotych luki przyszłorocznej, której część i tak pewnie będzie przerzucona na rok następny - tłumaczył we wtorek w rozmowie z tvn24.pl Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Jeśli wykonamy taki rachunek, luka w przyszłorocznym budżecie NFZ plasuje się na poziomie ok. 29 miliardów złotych. Podobne wyliczenia podaje w rozmowie z tvn24.pl Wojciech Wiśniewski.
Jak nie marnować pieniędzy na zdrowie?
Donald Tusk podkreślił w piątek, że celem rządu jest "aby ten budżet był elementarnie odpowiedzialny". Premier podziękował ministrom m.in. "za wysiłek zwiększenia środków na zdrowie". - Pracujemy, by wyraźnie większe pieniądze na zdrowie nie zostały w żaden sposób zmarnowane, by służyły pacjentom i poprawie w ochronie zdrowia - zapewnił szef rządu.
Co zatem rząd powinien zrobić, żeby pieniądze przeznaczane na zdrowie nie były marnowane?
- Świadczenia opieki zdrowotnej finansuje Narodowy Fundusz Zdrowia, dlatego w obecnych warunkach ustawowych niewykonalne jest uruchomienie poza planem finansowym NFZ jakiegoś dodatkowego strumienia pieniędzy, który poprawiłby los chorych. NFZ nie ma strumienia finansowania na wynagrodzenia, leczenie pacjentów, zakup sprzętu i amortyzację. To wszystko idzie z jednej puli - wyjaśnia Wojciech Wiśniewski. - Nie sądzę, żeby pan premier zamierzał gruntownie zreformować system opieki zdrowotnej, ponieważ w projektach ustaw, które we wrześniu trafią do Sejmu, nie pojawia się kwestia dostępu do świadczeń i limitowania luki finansowej w NFZ - dodaje ekspert w rozmowie z tvn24.pl.