Osoby stojące za kampanią wydawały po rosyjsku polecenia chatbotowi ChatGPT, który na ich podstawie tworzył komentarze publikowane następnie w mediach społecznościowych. Większość treści powstawała po angielsku, a sztuczna inteligencja miała usuwać błędy językowe, mogące wskazywać na rosyjskojęzyczne pochodzenie ich autorów. Większość komentarzy promowała fikcyjny instytut.
Przedstawianie Rosji w pozytywnym świetle
Jak podało OpenAI, fałszywy think tank miał swoją stronę internetową zarejestrowaną w lutym 2025 roku. Zamieszczone na niej artykuły, rzekomo naukowe, nie zostały wygenerowane przez modele OpenAI, lecz wiele z nich skopiowano z rzeczywistych publikacji, niekiedy podając fałszywe źródła, a następnie przetłumaczono maszynowo.
Według OpenAI była to nowa, wcześniej nieopisana kampania wpływu. Jej charakterystycznym elementem było stworzenie i promowanie przez rzekomy think tank tzw. indeksu suwerenności, służącego - według aktorów dezinformacji - do przedstawiania Rosji w pozytywnym świetle i dyskredytowania państw zachodnich. OpenAI oceniło również, że była to najbardziej złożona z dotychczas udaremnionych przez firmę operacji wpływu.
Oprócz treści dotyczących IBI, osoby stojące za kampanią tworzyły również posty w języku niemieckim publikowane na kanale Telegram "Lahme Ente", który miał około 20 tys. obserwujących. Posty regularnie krytykowały Ukrainę, UE i niemiecki rząd oraz opowiadały się za poprawą stosunków z Rosją.
Kopiowanie artykułów ekspertów
Centralną rolę w kampanii odgrywało IBI. Według informacji zamieszczonych 17 lipca na stronie organizacja miała skupiać ekspertów, m.in. Francisa Fukuyamę i Noama Chomsky’ego, oraz publikować badania. Analiza 36 artykułów przypisanych ekspertom wykazała, że 34 z nich skopiowano z innych źródeł internetowych. Część powstała kilka lat wcześniej, a niektóre przypisano niewłaściwym autorom.
Oprócz artykułów naukowych na stronie IBI zamieszczano raporty dotyczące różnych państw i ich suwerenności, ocenianej na podstawie autorskiego indeksu. Część raportów porównywała dwa kraje, inne koncentrowały się na pojedynczych państwach, zwłaszcza tych krytykujących rosyjską inwazję na Ukrainę.
Rozpowszechnianie propagandy
Wpływ kampanii był ograniczony. Posty w mediach społecznościowych miały niewiele wyświetleń, a oficjalne konta IBI - niewielu obserwujących. Większą popularnością cieszyły się kanały powiązane z kampanią na Telegramie, które miały zazwyczaj od 10 do 20 tys. obserwujących.
Choć ChatGPT został wykorzystany jedynie do tworzenia pojedynczych postów w mediach społecznościowych, odsyłały one do instytucji sprawiającej wrażenie wiarygodnej, dysponującej rzekomymi ekspertami, publikującej przerobione prace naukowe oraz rzekomy autorski indeks ryzyka. "Pokazało to, w jaki sposób podmioty wywierające wpływ mogą wykorzystywać sztuczną inteligencję jako narzędzie wspomagające w ramach szerszych działań" - przekazało w komunikacie OpenAI.
Przypadek IBI jest jednym ze sposobów wykorzystywania sztucznej inteligencji w działaniach dezinformacyjnych. Jak wynika z raportu NewsGuard - platformy prowadzącej rating wiarygodności witryn informacyjnych - rosyjska sieć "Pravda" rozpowszechnia treści propagandowe, które następnie są powielane przez zachodnie chatboty. W badaniu w 33 proc. przypadków chatboty powtarzały fałszywe narracje pochodzące z tych serwisów. Sieć publikuje treści w dziesiątkach języków i na różnych rynkach, zwiększając ich zasięg i prawdopodobieństwo wykorzystania przez modele sztucznej inteligencji.