Zgodnie z danymi Narodowego Rachunku Zdrowia publiczne bieżące wydatki na ochronę zdrowia osiągnęły w 2025 roku wartość 271,8 mld zł, co daje 6,9 proc. PKB. Z kolei wydatki prywatne, w tym bezpośrednie płatności gospodarstw domowych, ukształtowały się na poziomie 76,2 mld zł (1,9 proc. PKB). Łącznie krajowe bieżące wydatki na ochronę zdrowia osiągnęły w 2025 r. - według wstępnych szacunków - poziom 348,0 mld zł i stanowiły 8,9 proc. wstępnie oszacowanego produktu krajowego brutto (PKB).
- Nakłady publiczne na ochronę zdrowia były w roku 2025 o 21,6 mld zł wyższe - to 10,3 proc. - od analogicznych nakładów poniesionych w 2024 r. - podał w czwartek Główny Urząd Statystyczny. Według danych Eurostatu, w 2024 roku Polska przeznaczyła na ochronę zdrowia 6,1 proc. PKB, co plasowało ją na dziesiątym (razem z Cyprem) miejscu w Unii Europejskiej. Unijna średnia wynosiła wtedy 7,4 proc.
Na co przeznaczamy najwięcej środków?
W strukturze finansowania publicznego środki z NFZ stanowiły 77,1 proc., natomiast wydatki budżetowe dysponowane przez ministra właściwego do spraw zdrowia objęły 19,9 proc. nakładów. Poziom nakładów publicznych na ochronę zdrowia w 2025 roku przekroczył wymaganą przez ustawę minimalną granicę 6,50 proc. PKB. W ujęciu długoterminowym, w latach 2015-2025 krajowe wydatki bieżące na ochronę zdrowia wzrosły o 202,1 proc., czyli ponad trzykrotnie. Jak wygląda szczegółowa struktura wydatków w 2024 roku?
- najwięcej środków, bo aż 60,2 proc., przeznaczono na usługi lecznicze
- koszty zakupu leków i innych produktów medycznych zajęły drugie miejsce z udziałem 16,7 proc.
- opieka długoterminowa znalazła się na trzecim miejscu z wynikiem 8,4 proc.
W podziale na świadczeniodawców największym beneficjentem pozostały szpitale, które pochłonęły 42,4 proc. środków, wyprzedzając ambulatoryjną opiekę medyczną z udziałem 26,6 proc. oraz apteki i dostawców dóbr medycznych z wynikiem 16,1 proc.
Doganiamy średnią unijną, ale to i tak za mało
Dzięki dynamicznemu wzrostowi w ostatnich latach dystans Polski do średniej wskaźnika dla europejskich krajów OECD wyraźnie się skrócił. Ostatnie szacunki wskazują, że polskie wydatki bieżące na zdrowie w relacji do PKB są już tylko o pół punktu procentowego niższe od średniej unijnej i zbliżają się do poziomów notowanych w Czechach, Hiszpanii czy Włoszech.
Eksperci zwracają uwagę, że zgodnie z ustawą zapewniającą wzrost nakładów na ochronę zdrowia w 2027 r. poziom publicznych wydatków na zdrowie powinien wynieść minimum 7 proc. PKB.
- Choć poziom nakładów na zdrowie w Polsce zaczyna wyglądać lepiej na tle Unii Europejskiej, rosnące kolejki, wydłużające się czasy oczekiwania oraz szybki wzrost zadłużenia szpitali świadczą o tym, że obecny poziom finansowania nie nadąża za realnymi potrzebami pacjentów i kosztami po stronie podmiotów leczniczych - komentował w kwietniu w rozmowie z tvn24.pl Łukasz Kozłowski, główny ekonomista FPP.
Według danych z najnowszej edycji Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia w I kwartale 2026 r. w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej odnotowano 840,4 tys. oczekujących pilnych - o 6,8 proc. więcej niż w analogicznym kwartale roku poprzedniego. Mediana czasu oczekiwania wyniosła 58,0 dnia i wzrosła o 6,3 proc. rok do roku. Najdłuższe kolejki występują w zakładach/ośrodkach rehabilitacji leczniczej dziennej, poradniach chirurgii urazowo-ortopedycznej oraz neurologii, a pod względem mediany czasu oczekiwania szczególnie niepokojąca pozostaje sytuacja w poradni neurochirurgicznej (203,5 dnia) oraz poradni chorób tarczycy (194,7 dnia).
Jeśli chodzi o leczenie szpitalne, I kwartał 2026 r. przyniósł 130,0 tys. oczekujących pilnych przy medianie czasu oczekiwania wynoszącej 23,0 dnia (wzrost o 3,0 proc. rok do roku). Największe kolejki koncentrują się na oddziałach chirurgii urazowo-ortopedycznej, natomiast najdłuższe mediany czasu oczekiwania notują oddziały otorynolaryngologiczne dla dzieci (101,5 dnia). Od I kwartału 2022 r. liczba oczekujących pacjentów pilnych wzrosła o 54 proc., a mediana czasu oczekiwania o ponad 164 proc.