Serca dla Tymka znalazło się zbyt późno, ale apel rodziców uratował inne dziecko

Serce dla Tymka
Serce dla Tymka uratowało życie innego pacjenta
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Serce dla 13-letniego Tymka znalazło się o jeden dzień za późno. - Prof. Mariusz Kuśmierczyk napisał mi, że "Tymek prawie zdążył" - mówiła na antenie TVN24 Zuzanna Kuffel, dziennikarka medyczna tvn24.pl. Chłopiec zmarł w środę w warszawskim szpitalu, ale narząd, na który czekał, uratował życie innego, 16-letniego pacjenta. Serce przetransportowano z czeskiej Pragi w specjalnym urządzeniu, dzięki któremu cały czas biło.

Od kilku dni nagłaśnialiśmy w tvn24.pl i TVN24 apel rodziców 13-letniego Tymka, który oczekiwał na pilny przeszczep serca. Chłopiec urodził się z  HLHS, czyli zespołem niedorozwoju lewego serca. 

W środę wieczorem mama Tymka, pani Anna Pluszkiewicz przekazała naszej dziennikarce Zuzannie Kuffel, że serce "znalazło się o jeden dzień za późno". Chłopiec zmarł w środę wieczorem w warszawskim szpitalu.

- Mama Tymka powiedziała mi, że właściwie serce spóźniło się o jeden dzień. Chwilę przed godziną pierwszą w nocy prof. Mariusz Kuśmierczyk, kardiochirurg i transplantolog, który miał to serce przeszczepiać, napisał mi, że właśnie kończy przeszczep i że "Tymek prawie zdążył" - mówiła dziś na antenie TVN24 Zuzanna Kuffel, dziennikarka medyczna tvn24.pl.

Jak podkreśliła, losy chłopca ważyły się do ostatnich godzin. W ostatnim dniu pojawiły się powikłania związane m.in. z ECMO, czyli sztucznym płucosercem, które utrzymywało Tymka przy życiu. Rozwinęła się sepsa, a jak mówił nam prof. Jacek Kusa, ordynator Oddziału Kardiologii Dziecięcej w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka, dla pacjenta podłączonego pod mechaniczne wspomaganie krążenia w obliczu takich powikłań właściwie nie ma już szansy na ratunek.

- ECMO było wspaniałym ratunkiem, ale każda maszyna ma też swoje minusy, jest niedoskonała. Było wiadomo, że utrzymuje Tymka przy życiu, ale w pewnym momencie mogą pojawić się powikłania, wynikające nie tylko z jego choroby i z tego, jak kruchy był jego organizm, ale też z obecności wielu sztucznych rurek w jego ciele, które zaczęły kolonizować bakterie - mówiła w TVN24 Zuzanna Kuffel.

Serce uratowało życie 16-letniego pacjenta

Narząd, który miał zostać przeszczepiony Tymkowi, ostatecznie uratował innego pacjenta. Serce udało się znaleźć za granicą, w Pradze. Jak relacjonowała Kuffel, nie było transportowane w lodzie, co stanowiło wcześniej standard w transplantologii, lecz zostało podłączone do specjalnej aparatury, dzięki której cały czas pracowało.

Klatka kluczowa-656245
Serce do transplantacji pochodziło od pacjenta z Pragi

- Przy tradycyjnym transporcie od momentu pobrania serca od dawcy są około cztery godziny na jego wszczepienie. W tym przypadku czas ten wydłużył się do około 12 godzin - tłumaczyła Kuffel.

Dzięki temu, kiedy okazało się, że organizm Tymka jest już zakażony, a jego stan wyklucza operację, lekarze zdążyli sprowadzić samolotem ze Słupska 16-letniego pacjenta z podobną wadą serca - również z sercem jednokomorowym - i przeprowadzić przeszczep.

- Prof. Kuśmierczyk napisał mi wprost, że rodzice Tymka swoim apelem uratowali tak naprawdę tego 16-latka - mówiła na antenie TVN24 Zuzanna Kuffel. I podkreśliła, że "wielkie podziękowania i brawa należą się dla rodziny, która zdecydowała się podarować ten najcenniejszy dar". 

Niech apel dalej się niesie

Anna i Wojciech Pluszkiewicz, rodzice chłopca, chcą, aby ich apel niósł się dalej. - Mama Tymka sama do mnie zadzwoniła i opowiedziała, jak to wszystko przebiegało, jak pożegnali syna. Rodzice teraz muszą go pożegnać i zaopiekować się emocjonalnie swoją 16-letnią córką, ale deklarują, że w przyszłości chcą uczestniczyć w reportażach o transplantologii. Chcą dalej szerzyć tę ideę i opowiadać tę historię - mówi dziennikarka tvn24.pl.

Jak dodała, na narządy nadal czeka wiele dzieci. Znalezienie odpowiedniego serca dla najmłodszych pacjentów jest szczególnie trudne. - Dzieci umiera mniej niż dorosłych, więc zmarłych dawców dziecięcych jest znacznie mniej. Czasem można przeszczepić dziecku serce szczupłej osoby dorosłej, jeżeli jego rozmiar jest odpowiedni. Dzieci czekają jednak na narządy dłużej i dlatego mają pierwszeństwo - wyjaśniała na antenie TVN24.

OGLĄDAJ: "W porównaniu z tym, co było 20 lat temu, to jest kosmos"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Mama Tymka mówiła wcześniej, że decyzja o wyrażeniu zgody na pobranie narządów może nadać śmierci sens. - Wczoraj powiedziała mi, że dziś mówi to zdanie w zupełnie innym kontekście - w kontekście swojego syna. Ma nadzieję, że sensem śmierci Tymka będzie to, że więcej będzie się mówiło o transplantologii i więcej osób powie "tak" - relacjonowała Zuzanna Kuffel.

Źródło: TVN24
Czytaj także: