Dramatyczne chwile przeżyli turyści wypoczywający w piątek na plaży w Sopocie. Do ratowników zgłosił się rodzic siedmioletniego chłopca.
- Mężczyzna powiedział, że od 20 minut nie może znaleźć dziecka i ostatni raz było ono widziane w wodzie - relacjonuje Tomasz Ostrowski z Sopockiego WOPR. W tym momencie rozpoczęła się akcja poszukiwawcza.
- Wykorzystano wszystkie siły i środki, czyli prowadzono zarówno poszukiwania z lądu, z wody i z powietrza. Do morza weszli ludzie, którzy utworzyli łańcuchy życia, a z powietrza morze było obserwowane z wykorzystaniem drona. Akcja trwała około 20 minut i dziecko na szczęście znalazło się na brzegu - mówi ratownik.
Dzieci zagubione na plaży
To była czwarta w lipcu akcja poszukiwań w wodzie, jaką przeprowadzili ratownicy WOPR w Sopocie.
- Akcja była dłuższa niż zazwyczaj. Na szczęście poszukiwań w wodzie jest stosunkowo mało, ale zaginięć dzieci na plaży zdarza się bardzo dużo. Dochodzi do nich niemal każdego dnia. Często bywa tak, że mamy dziecko, a nie mamy rodzica. Tak było wczoraj. Były dwie takie sytuacje. Jedno dziecko dotarło do wieży ratownika po tym, jak się zgubiło, a drugie przyprowadziła osoba postronna, która zauważyła, że idzie samo, bez opiekuna. W takich sytuacjach najważniejsze jest to, że mamy dziecko pod opieką. Wtedy po prostu czekamy, aż rodzic zorientuje się, że je zgubił. Czekamy, aż zadzwoni do służb, i informujemy go, że dziecko jest do odbioru u ratowników - mówi Tomasz Ostrowski z Sopockiego WOPR.
Ratownicy podkreślają, że nawet chwila nieuwagi może doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji. Wspólny pobyt nad wodą i stała obserwacja najmłodszych pozostają najskuteczniejszym sposobem na uniknięcie podobnych zdarzeń.