|

Anonsów matrymonialnych szukała w gazetach, do rosołu i flaków sypała środek nasenny

Oszustka matrymonialna Janina M.
Oszustka matrymonialna Janina M.
Źródło zdj. gł.: Policja.pl
Janina M., 80-letnia emerytka, przez wiele lat podróżowała po Polsce. Odwiedzała mężczyzn poznanych za pośrednictwem anonsów matrymonialnych. Wizyty kończyły się głębokim snem jej wybranków i pustymi szkatułkami.Artykuł dostępny w subskrypcji

Poniższy artykuł to fragmenty książki Klaudii Ziółkowskiej - "Kocham cię, zrób mi przelew. Historie o miłości, która kosztowała miliony, zdrowie, a nawet życie".

Na dworze było bajkowo - prószył śnieg i podszczypywał lekki mróz. Wnętrze malutkiego pokoju w różowym parterowym wiejskim domku ogrzewała niestrudzona farelka. Ściany pokoiku płonęły pomarańczem, w oknach lśniły bieluśkie firanki długie do podłogi. Z boku mruczał telewizor. Pan Józef gościł panią Janinę, która odpowiedziała na jego matrymonialny anons zamieszczony w gazecie. Specjalnie przygotował flaczki. Janina nakryła do stołu i podała sok malinowy. Jedli przy stole przykrytym barwną ceratą w geometryczne wzory, siedząc wygodnie w fotelach typu lisek. Miło...

Józefowi zdążył jeszcze przelecieć przez głowę cały szereg pytań: czy to jest właśnie ta kobieta, na którą czekał blisko siedemdziesiąt lat? A może spędzi z nim Boże Narodzenie, które już za dwa tygodnie? Czy razem ubiorą choinkę? Czy pozna jego dzieci? Po czym zapadł nagle w głęboki sen...

A gdy się ocknął, niemiłosiernie bolała go głowa, zataczał się, obijając się o domowe sprzęty. I znów był sam.

Pozostało 90% artykułu
Czytaj także: