Donald Trump: wyborcy są źli na republikanów, nie na mnie

Donald Trump
Czterech republikanów podpisało rezolucję nakazującą prezydentowi wycofanie się z wojny z Iranem
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: AARON SCHWARTZ/PAP/EPA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W USA jesienią odbędą się wybory uzupełniające do Kongresu. Prezydent Donald Trump ocenił, że wielu wyborców republikanów jest złych na swoich kongresmenów, ale nie na niego. Powiedział też, że gdyby demokraci przejęli Kongres, to on byłby "świetnym blokującym" wobec "strasznych, komunistycznych rzeczy".

Prezydent USA Donald Trump rozmawiał w piątek z serwisem Punchbowl News, między innymi o jesiennych wyborach uzupełniających do Kongresu. Amerykanie 3 listopada wybiorą cały skład Izby Reprezentantów i jedną trzecią składu Senatu.

Pytany, czy zgadza się ze stwierdzeniem, że utrata przez republikanów większości w Izbie Reprezentantów oznaczałaby w pewnym stopniu koniec jego prezydentury, odparł: - Tak, do pewnego stopnia. Nadal będę miał ogromną zdolność blokowania, więc nie będą mogli nic zrobić.

- Mam świetną zdolność blokowania. Jestem świetnym "blokującym". I gdy będą przedstawiać mi straszne, komunistyczne rzeczy, ja po prostu będę mówił: "nie, nie, nie". Ale wolałbym być pozytywną siłą niż negatywną siłą - dodał Trump.

Trump: nie są źli na mnie, ale są źli na republikanów

Trump przyznał, że partii będącej u władzy trudno jest utrzymać większość w Izbie Reprezentantów w wyborach uzupełniających. - Zdarza się to bardzo rzadko. Właściwie mnie to zadziwia - podkreślił.

Zapewnił, że zamierza pomóc republikanom w nadchodzących wyborach. Ocenił przy tym, że problemem jest to, że ludzie nie będą mogli głosować na niego. - Jeśli ja nie startuję, czy ci ludzie pójdą głosować? (...) Poproszę ich o to. (...) Wielu z nich, szczerze mówiąc, jest bardzo złych na republikanów - kontynuował prezydent. - Nie są źli na mnie, ale są źli na republikanów - ocenił Trump.

Donald Trump
Donald Trump
Źródło zdjęcia: AARON SCHWARTZ/PAP/EPA

Republikanie martwią się, że kwestia wysokich kosztów życia oraz wojna w Iranie mogą doprowadzić do przejęcia przez demokratów Izby Reprezentantów, a być może nawet Senat - zaznaczył serwis Politico. Portal zauważył też, że poziom poparcia dla prezydenta spadł od czasu, gdy w zeszłym roku powrócił on do Gabinetu Owalnego, i nawet jego najwięksi zwolennicy zaczęli odczuwać frustrację z powodu wojny na Bliskim Wschodzie.

Źródło: PAP
Czytaj także: