Shannon wyrusza do Zimbabwe - kraju, który od zawsze był częścią jej tożsamości, choć sama nigdy wcześniej go nie widziała. Jej tata Shaun dorastał właśnie tam. Zamiast podwórka miał afrykański busz, a Zimbabwe przez lata nazywał swoim domem. Opuścił je w 1998 roku, gdy pogrążony w przemocy i politycznych napięciach kraj przestał być bezpiecznym miejscem do życia. Przez blisko trzy dekady nie potrafił tam wrócić. Teraz postanawia zabrać córkę do miejsca, które go ukształtowało. Chce pokazać jej prawdziwe oblicze Afryki, z jednej strony pięknej, ale z drugiej pełnej trudów. Shaun ma mieszane korzenie - jego ojciec był Irlandczykiem, a matka urodziła się w Zimbabwe. Wychował się w kraju, gdzie podziały między białymi i czarnymi były wyraźnie odczuwalne. Shannon, podobnie jak ojciec, ma białą skórę. Choć zawsze wiedziała, że część jej tożsamości jest afrykańska, nigdy nie potrafiła w pełni utożsamić się z kulturą swoich przodków. Jest dumna ze swoich korzeni, ale wciąż próbuje je zrozumieć. Podróż do Zimbabwe staje się dla niej czymś więcej niż rodzinną wyprawą. To szansa, by odpowiedzieć sobie na pytanie, kim naprawdę jest i z czym chce się utożsamiać.