Sąd Okręgowy w Gdańsku nie uwzględnił wniosku obrońcy Patryka M. o uchylenie aresztu.
- W obszernym uzasadnieniu swojego postanowienia sąd wskazał, że nadal uznaje za uzasadnione obawy matactwa procesowego ze strony oskarżonego oraz podejmowanie prób ucieczki i ukrycia się. Postanowienie sądu jest prawomocne - poinformował Mariusz Kaźmierczak, rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku.
W poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces Patryka M. oraz Adriana R. Patryk M. został doprowadzony na rozprawę z aresztu, natomiast Adrian R. odpowiada z wolnej stopy.
Obrońca Patryka M. domagał się uchylenia tymczasowego aresztowania i zwolnienia oskarżonego. Zaproponował w zamian zastosowanie innych środków zapobiegawczych. Wśród nich znalazły się poręczenie majątkowe w wysokości 500 tys. zł, dozór policji, zatrzymanie paszportu oraz zakaz opuszczania kraju. Obrońca wniósł również o zakaz kontaktowania się ze świadkami.
Siedem zarzutów wobec obu oskarżonych
Przypomnijmy, że akt oskarżenia przeciwko obu mężczyznom trafił do gdańskiego sądu 30 czerwca. Obejmuje siedem zarzutów: sześć wobec Patryka M. i jeden wobec Adriana R.
Prokuratura zarzuca Patrykowi M., że w latach 2017-2018 uczestniczył w zorganizowanej grupie przestępczej działającej na terenie województwa pomorskiego, innych regionów Polski oraz Niderlandów i Hiszpanii. Według śledczych grupa zajmowała się nabywaniem, produkcją oraz wprowadzaniem do obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych.
M. ma również odpowiadać za udział w obrocie 17 kilogramami marihuany o czarnorynkowej wartości około 850 tys. zł oraz dwoma kilogramami amfetaminy o wartości około 60 tys. zł.
Kolejny zarzut dotyczy kradzieży z włamaniem do samochodu Audi Q7, której Patryk M. miał dokonać wspólnie i w porozumieniu z Adrianem R. Następnie w samochodzie miały zostać przerobione numery identyfikacyjne VIN. Adrian R. już na etapie śledztwa przyznał się do zarzutu i złożył w tej sprawie wyjaśnienia.
Patrykowi M. prokuratura zarzuca także oszustwo przy sprzedaży samochodu za 41 tys. zł. Według śledczych nabywca został w ten sposób doprowadzony do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.
Prokuratura poinformowała ponadto, że część zarzucanych Patrykowi M. czynów miała zostać popełniona w warunkach recydywy.
Podczas poniedziałkowej rozprawy Patryk M. nie przyznał się do zarzucanych mu przestępstw i złożył wyjaśnienia.
Znajomość z prezydentem Nawrockim
Patryk M. był wcześniej szerzej obecny w przestrzeni publicznej między innymi za sprawą swojej znajomości z Karolem Nawrockim. Mężczyźni fotografowali się razem, gdy Nawrocki był prezesem Instytutu Pamięci Narodowej.
M. publicznie cieszył się także z wygranej Nawrockiego w wyborach prezydenckich.