Talibowie zdobyli Kabul. Relacja z sytuacji w mieście i na lotnisku

Autor:
momo/kab
Źródło:
TVN24

Obecnie jedyną drogą ucieczki z Afganistanu jest lotnisko w Kabulu, na którym dochodzi w tym momencie do dantejskich scen - relacjonowała w rozmowie z TVN24 korespondentka "Krytyki Politycznej" Jagoda Grondecka, która przebywa w stolicy Afganistanu. Jak mówiła, "słychać cały czas strzały w powietrze". Mówiąc o przyszłości kobiet w Afganistanie w obliczu przejęcia władzy przez talibów, Grondecka przyznała, że Afganki "czują się bardzo porzucone przez Zachód, zdradzone".

Stany Zjednoczone wycofały większość swoich wojsk z Afganistanu, co pozwoliło talibom na zajęcie dużej części terytorium kraju i otoczenie stolicy państwa, Kabulu. W niedzielę talibowie wkroczyli do Kabulu i przejęli kontrolę nad pałacem prezydenckim. Wcześniej prezydent Afganistanu Aszraf Ghani opuścił miasto i wyjechał za granicę, prawdopodobnie do Tadżykistanu. Państwa UE i NATO ewakuują swych obywateli z Afganistanu. Na terenie lotniska stłoczyło się kilkuset cywilów afgańskich, starając się uciec z kraju przed talibami.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO

W niedzielę premier Mateusz Morawiecki poinformował o wystawieniu wiz humanitarnych dla 45 osób, które współpracowały z Polską, delegaturą UE w Kabulu i członków ich rodzin. Wiceszef MSZ Paweł Jabłoński zapewnił natomiast w rozmowie z PAP, że resort podejmuje działania na rzecz ewakuacji tych osób z Afganistanu.

Grondecka: wydanie wiz nie załatwia sprawy

O tym, co dzieje się obecnie w Afganistanie, mówiła na antenie TVN24 korespondentka "Krytyki Politycznej" Jagoda Grondecka, która przebywa w Kabulu.

- Samo wydanie wiz nie załatwia sprawy, ponieważ nasi Afgańczycy usłyszeli, że po wizę mają się zgłosić do ambasady Polski w New Delhi, której sekcja konsularna obsługuje Afganistan - powiedziała Grondecka. Jak dodała, jest to w tej chwili dla nich niemożliwe, gdyż talibowie kontrolują każdą granice kraju. - Jedyny sposób, żeby się z kraju wydostać, to lotnisko w Kabulu, na którym dochodzi w tym momencie do dantejskich scen, które jest okupowane przez tysiące zdesperowanych ludzi, próbujących wydostać się jeszcze z Afganistanu - relacjonowała dziennikarka.

Zaapelowała do polskiego rządu: - Naprawdę nie mamy czasu, to jest kwestia kilku, kilkunastu godzin, kiedy możemy tych ludzi jeszcze bezpiecznie wydostać.

Grondecka o sytuacji na kabulskim lotnisku: ludzie wdzierają się na pas startowy

Jak mówiła Grondecka, kabulskie lotnisko było oblegane już w niedzielę. - Wczoraj po południu miasto było względnie opustoszałe, ludzie pozamykali się w domach za radą rządu i talibów. Droga na lotnisko była jedyną zatłoczoną drogą w mieście. Dzisiaj rano pojawiła się plotka, jakoby Kanada miała zabierać Afgańczyków nawet bez wiz i bez paszportów. W związku z tym kolejne setki czy nawet tysiące mieszkańców ruszyły na to lotnisko - donosi dziennikarka.

Według jej informacji sytuacja bezpieczeństwa na lotnisku "jest bardzo trudna". - Słychać cały czas strzały w powietrze. Amerykanie i talibowie starają się przywrócić spokój na lotnisku. Ludzie wdzierają się na pas startowy, próbują wedrzeć się do samolotów. To jest bardzo dramatyczna i chaotyczna sytuacja - relacjonowała.

Jak donosi agencja Reutera, amerykańscy żołnierze strzelali w poniedziałek w powietrze, by powstrzymać kilkuset cywilów afgańskich, którzy próbowali wtargnąć na płytę lotniska w Kabulu.

- Tłum był nie do opanowania. Strzały oddano tylko po to, by okiełznać chaos - powiedział agencji amerykański urzędnik. Jeden ze świadków powiedział AFP, że widział zabitą młodą dziewczynę, która została stratowana.

Dziennikarka o sytuacji kobiet w Afganistanie

W obliczu ofensywy talibów pojawiają się obawy, że prawa, zdobyte przez afgańskie kobiety w ciągu ostatnich dwóch dekad od obalenia rygorystycznych rządów islamistów, mogą zostać cofnięte, jeśli powrócą oni do władzy. Informacje o ograniczaniu praw kobiet na terenach zajętych przez talibów w Afganistanie napływają już od początku lipca.

- W bardzo wielu przypadkach, wbrew ich deklaracjom, na terenach, które talibowie opanowywali w ciągu ostatnich tygodni mieszkańcy alarmowali, że dzieje się dokładnie to, co miało miejsce w latach. 90. Z wielu dystryktów na północy spływają doniesienia, że talibowie zabraniają kobietom wychodzić z domów bez męskiego opiekuna, że kobiety nie mogą już chodzić do biur. W Heracie talibowie zabronili studentkom wrócić na uniwersytet - mówiła Grondecka w TVN24. - Afganki nie wierzą, że talibowie się zmienili - dodała.

Opisała symboliczną scenę, jaka miała miejsce w niedzielę w centrum Kabulu - mężczyzna zamalowywał kobiece wizerunki w witrynach salonów piękności i sklepów z sukniami. - To symboliczny początek ponownego wyrugowywania kobiet z przestrzeni publicznej. Nie możemy się łudzić, że życie Afganek się nie zmieni i że będą mogły dalej żyć tak, jak żyły dzięki naszym wspólnym zdobyczom ostatnich 20 lat. One czują się bardzo porzucone przez Zachód, zdradzone - przyznała.

Zwróciła uwagę, że "prawa kobiet były jednymi z naszych sztandarowych haseł, kiedy decydowaliśmy się na interwencję w Afganistanie". - A teraz okazało się, że te wszystkie nadzieje, wszystkie perspektywy na przyszłość zostały zniszczone w trakcie nieco ponad tygodnia - spuentowała Grondecka.

Autor:momo/kab

Źródło: TVN24

Pozostałe wiadomości