Szef niemieckiego MSW Alexander Dobrindt 1 września podczas wspólnej konferencji prasowej z ministrem spraw zagranicznych Johannem Wadephulem oświadczył, że to Rosja odpowiada za sierpniowy incydent z dronem wyposażonym w detonator i materiał wybuchowy na lotnisku w Lipsku.
Również 1 września niemieckie służby odnotowały próbę sabotażu sieci energetycznej w Bergheim, zaś dzień później na dworcu w Augsburgu doszło do eksplozji, w wyniku której dwie osoby odniosły obrażenia. W ciągu ostatniego miesiąca w Niemczech w pobliżu infrastruktury krytycznej dochodziło do poważnych incydentów. Oto kalendarium wydarzeń i podsumowanie dotychczasowych ustaleń.
4 sierpnia. Dron z materiałem wybuchowym na lotnisku w Lipsku
W nocy z 4 na 5 sierpnia na płycie lotniska Lipsk/Halle we wschodnich Niemczech znaleziono drona wyposażonego w detonator i materiał wybuchowy. Do eksplozji nie doszło, ponieważ detonator był najwyraźniej wadliwy - podało BBC. Bezzałogowiec znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie ukraińskiego samolotu transportowego An-124 Rusłan, używanego do transportowania pomocy wojskowej dla Ukrainy. Szef MSW Niemiec Alexander Dobrindt stwierdził, że to "nowa jakość zagrożenia".
- Mamy tutaj do czynienia z "hybrydowym scenariuszem zamachu" - podkreślił Dobrindt w wywiadzie dla niemieckiej telewizji publicznej ARD. - Po raz pierwszy na terenie lotniska znajdował się dron z materiałem wybuchowym. Musimy być świadomi zagrożenia - dodał.
2 września dziennik "Suddeutsche Zeitung" poinformował, że śledczy zidentyfikowali dwóch podejrzanych o przeprowadzenie próby ataku na lotnisku. Jednym z nich ma być mężczyzna urodzony w Rosji z paszportem łotewskim, który utrzymuje powiązania ze służbami specjalnymi Rosji. Drugi podejrzany pochodzi z Białorusi i ma rosyjski paszport. W przeszłości był już notowany w różnych krajach za inne przestępstwa.
4 sierpnia. Nieznany obiekt latający zderzył się z samolotem
Tej samej nocy, w której na płycie lotniska Lipsk/Halle znaleziono drona, samolot transportowy firmy przesyłkowej DHL zderzył się z nieznanym obiektem latającym, być może drugim dronem. Doszło do tego po tym, jak samolot został zmuszony do przerwania lądowania na lotnisku w Lipsku, które zostało czasowo zamknięte.
Ostatecznie samolot DHL wylądował w Hanowerze, gdzie stwierdzono niewielkie uszkodzenia. Szczątków bezzałogowca dotąd nie znaleziono - śledczy podejrzewają, że po kolizji z maszyną uległ doszczętnemu zniszczeniu. Wykluczają przy tym, by samolot zderzył się z ptakiem.
14 sierpnia. Dron w Kabelsketal i 50 gramów substancji
Trzeci dron został znaleziony 14 sierpnia na polu w gminie Kabelsketal, która graniczy od zachodu z lotniskiem Lipsk/Halle. Dzień później śledczy odkryli również około 50 gramów substancji - według doniesień medialnych może to być heksogen, wojskowy materiał wybuchowy.
Jak podkreśliła stacja WDR, może to sugerować, że sprawcy zamierzali przeprowadzić atak na większą skalę, niż do tej pory sądzono. Ponadto w Kursdorfie, na północ od lotniska, śledczy znaleźli "techniczną konstrukcję", która mogła służyć do sterowania dronami. Do jednego z drzew taśmą klejącą przymocowana była antena, a obok znajdował się sprzęt elektroniczny. Kilka metrów dalej znajdowały się pozostałości po ogniu, w tym na wpół stopione metalowe przedmioty. Według śledczych w tym miejscu doszło do eksplozji.
Niemieckie media podały też, że 11 sierpnia, a więc na trzy dni przed odkryciem próby ataku na lotnisku, służby podczas przeszukiwania terenu wokół portu lotniczego znalazły silnik i wirnik drona.
7-12 sierpnia. Cyberatak w Berlinie
W dniach 7-12 sierpnia doszło do wycieku prawie sześciu terabajtów danych z systemów komputerowych władz miejskich Berlina. Do ataku przyznała się grupa hakerska Rhysida, która - jak się przypuszcza - działa z terytorium Rosji i Europy Wschodniej, i stała też za cyberatakiem na British Museum w 2023 roku. Burmistrz Berlina Kai Wegner poinformował 29 sierpnia, że hakerzy zażądali okupu. Według tygodnika "Der Spiegel" chodzi o 30 bitcoinów, czyli około dwa miliony euro (około 8,7 miliona złotych).
1 września. Ładunki wybuchowe w pobliżu elektrowni
1 września rano w pobliżu elektrowni węglowej Jaenschwalde około 20 km od granicy z Polską znaleziono ładunki wybuchowe. Celem sprawców - przekazał minister spraw wewnętrznych Brandenburgii Jan Redmann - była destabilizacja sieci elektroenergetycznej i dostaw energii, co się nie udało. Według Redmanna Brandenburgia "wyszła z tego obronną ręką", biorąc pod uwagę liczbę znalezionych urządzeń oraz fakt, że nie doszło do przerwy w dostawach prądu.
1 września. Próba sabotażu sieci energetycznej w Bergheim
Również w środę miejscowa policja poinformowała, że służby odnotowały próbę sabotażu sieci energetycznej w Bergheim w pobliżu Kolonii na zachodzie Niemiec. Do "umyślnego" uszkodzenia infrastruktury technicznej doszło we wtorek około godz. 16.00 - podała agencja Reuters, powołując się na policję w Bergheim. Dostawy energii w regionie nie zostały zakłócone. Funkcjonariusze nie sprecyzowali, co dokładnie uległo uszkodzeniu.
Służby prowadzą śledztwo w sprawie sabotażu skierowanego przeciw porządkowi konstytucyjnemu. Sprawdzane jest również, czy istnieje związek z próbą sabotażu sieci energetycznej w pobliżu elektrowni węglowej Jaenschwalde.
Policja bada w śledztwie trop obcego państwa oraz lewicowego ekstremizmu - poinformował w środę szef MSW Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul. Cytowany przez dpa polityk powiedział, że nieznani sprawcy przerzucili kable na przewody linii wysokiego napięcia, co wywołało zwarcie. Jak podkreślił, nie była to usterka, lecz działanie celowe. - Kto się do tego zabiera, atakuje nasz kraj - oświadczył Reul.
2 września. Eksplozja na dworcu w Augsburgu
2 września wczesnym rankiem doszło do eksplozji w budynku dworca w Augsburgu w południowych Niemczech. Według policji dwoje obywateli Ukrainy w wieku 17 i 18 lat odniosło lekkie obrażenia. Niemieckie media podały, że w tym przypadku policja bada wątek przestępczości zorganizowanej. Podczas przeszukania dworca policja znalazła podejrzany przedmiot, ale okazał się nieszkodliwy.